Dead Space 2 - recenzja drugiej odsłony kosmicznej rzeźni

Długo czekałem na tę grę. Po pierwszej części spodziewałem się horroru pierwszej klasy, jednak okazało się, że nie jest już tak strasznie jak było w 'jedynce'. Teraz nie chodzi o to, by uciekać - musisz się odwrócić i nawiązać walkę.

Pamiętam jakie były reakcje fanów na wszystko to, co związane było z marketingiem Dead Space 2 przed premierą tego tytułu. Wrażenie jakie pojawiało się po obejrzeniu pierwszych trailerów i screenshotów kazało myśleć: "przecież to wcale nie wygląda tak strasznie, jak pierwsza część". I takie też było moje nastawienie, gdy zabierałem się za recenzję 'dwójki' - myślałem, że Dead Space 1 był mistrzem klimatu, z atmosferą ciężką i straszną - pełną grozy.

Gdy zacząłem wciągać się w drugą odsłonę tej kosmicznej odysei, zdałem sobie sprawę, że w ogóle nic mnie tu nie przeraża. Chodziłem po stacji kosmicznej tak, jakby należała do mnie. Rozdeptywałem Nekromorfy dokładnie tak, jak dobry fachowiec rozdeptuje karaluchy. Jednak zamiast być jakoś specjalnie zawiedziony tym faktem, zaakceptowałem logiczną ewolucję fabularną i sądzę, że Wy również powinniście.

Na pewno łatwo wybaczyć zarzucenie koncepcji Isaaca Clarke’a, która była bardzo ważnym elementem pierwszej części Dead Space. W końcu, czy chcielibyśmy raz jeszcze oglądać Clarke’a pokrytego metalem? Przetrwanie pierwszego koszmaru ma swoje zalety, Clarke jest teraz dużo lepiej wyposażony i przygotowany do walki z Nekromorfami. Zupełnie tak, jak było z Sigourney Weaver, która dużo lepiej radziła sobie z obcymi w drugiej odsłonie zorientowanego na akcję klasycznego filmu science-fiction.

Zatem nie, Dead Space 2 nie jest tak straszny jak jego pierwowzór. Jest za to bardziej nastawiony na akcję, podobnie jak Mass Effect 2. Wynika to z tego, że pierwsza część tej produkcji dotyczyła wszystkiego co nieznane. Isaac oraz gracz kontrolujący go, stawiał czoła zupełnie nieznanemu wrogowi, grającemu według nieznanych reguł. To właśnie dlatego każdy róg, każdy tonący w mroku korytarz i każdy otwór wentylacyjny był potencjalnym źródłem zagrożenia. Kiedy za każdym cieniem kryje się śmierć, uczysz się bać się ciemności.

Jeżeli jednak kroczysz doliną śmierci i gromisz potwory mroku, cienie przestają Cię prześladować. Dlatego właśnie Isaac Clarke, a wraz z nim gracz, przestają uciekać przed Nekromorfami i odwracają się, by stawić im czoła. Nie czyni to gry Dead Space 2 gorszą od jej pierwszej części - czyni ją po prostu inną. Podczas, gdy wielu fanów może być zawiedzionych, to jednak moim zdaniem mamy tu do czynienia z nienajgorszym sequelem.

Gracze, których urzekło rozczłonkowywanie Nekromorfów nie powinni być zatem zawiedzeni, jako że sama mechanika rozgrywki znacząco się nie zmieniła. Być może tylko poza kilkoma małymi ulepszeniami. Ciężko jednak nawet wskazać te zmiany, bo są one w zasadzie kosmetyczne. Gra się jednak dużo lepiej. Dostajemy do dyspozycji kilka nowych broni (jak np. taką strzelającą oszczepami, które potrafią przybić wroga do ściany po czym wypuścić ładunek elektryczny i uśmiercić ofiarę). System lokacyjny także został zmodyfikowany i teraz nie pokazuje już następnego punktu do którego powinniśmy się udać, by 'pchnąć' fabułę dalej. Wyświetla nam także najbliższy sklep, punkt zapisu stanu gry czy stolik inżynierski - naprawdę przydatna zmiana. Nie można zapominać też o nowych przeciwnikach. Wielu nowych przeciwnikach, od klasycznych ludzkich Nekromorfów po dzieci.


Zobacz również