Debian 5.0 - jak zwykle opóźniony w rozwoju. I tak ma być!

"Opóźniony w rozwoju" brzmi dla normalnego ucha jak obelga. Kiedy coś jest opóźnione w rozwoju, musi być traktowane ulgowo, z litością. Tymczasem Debian, choć w linii stabilnej jest niesamowicie zacofany względem innych dystrybucji Linuksa, a jego premiery następują, gdy "system jest gotowy", czyli nierzadko z wieloletnimi opóźnieniami - ten sam Debian jest lubiany i szanowany przez niemal całe środowisko sympatyzujące z Open Source. Cóż takiego magicznego jest w tym systemie? Czego możemy się spodziewać w wersji 5.0, kiedy wreszcie zostanie udostępniona? Czy postawiony obok Ubuntu Debian ma do zaoferowania coś naprawdę interesującego? Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania.

Jesteś administratorem niewielkiej domowej - albo olbrzymiej firmowej, to nieistotne - sieci. Dwa lata temu, kiedy zaczynałeś, uruchomiłeś w kącie mały serwer plików na FreeBSD. Chciałeś poeksperymentować z alternatywą do Linuksa i tak już zostało. Wczoraj naszła cię ochota na uaktualnienie kilku aplikacji oraz dodanie paru nowych. Próbujesz rozmaitych poleceń, a efekty są raczej mizerne. Pobieranie paczek nie działa w ogóle, kompilacja z portów zawodzi, bo co drugie archiwum jest już niedostępne. Co się dzieje?

To proste. Twoje stare FreeBSD nie jest już obsługiwadne, musisz zrobić upgrade do nowszego. I tak mniej więcej co półtora roku.

A jak byłoby z Debianem? Załóżmy, że w 2005 roku zainstalowałeś Debiana 3.1 Sarge. W 2007 pojawił się Etch, czyli wersja 4.0. Czy musisz na gwałt robić uaktualnienie systemu, żeby mieć dostęp do aktualnych repozytoriów? Ależ skąd - Debian 3.1 jest wspierany jeszcze przez rok po premierze 4.0 (od 8.04.2007 do 31.03.2008).

Dobry administrator lubi Debiana, bo może sobie pozwolić na lenistwo. Wystarczy, że sprawdzi newsy raz na pół roku, a na pewno zdąży z wszystkim ważnym...

Magia Debiana

Początkujący użytkownicy ulegają często namowom starszych, doświadczonych kolegów i decydują się na instalację Debiana w wersji stable. A później frustrują się nieprzyzwoicie i irytują, że "koledzy mają już Firefoksa 3.0, a u nich się dopiero upgrade do 2.0.0.12 wykonał".

Graficzne menu na ekranie startowym. Jest ładnie, ale do openSUSE czy Mandrivy droga jeszcze daleka

Graficzne menu na ekranie startowym. Jest ładnie, ale do openSUSE czy Mandrivy droga jeszcze daleka

Ich zdenerwowanie jest słuszne: w stabilnej (ang. stable) wersji Debiana znajdują się paczki, które przetestowano pod kątem stabilności i kompatybilności z resztą środowiska. Nierzadko są to wersje aplikacji sprzed 2-4, a nawet więcej miesięcy. Takie podejście ma swoje wady i zalety.


Zobacz również