Devastation

Oto początek światowej rewolucji. Jednak tym razem obejdziemy się bez towarzysza Lenina.

Oto początek światowej rewolucji. Jednak tym razem obejdziemy się bez towarzysza Lenina.

Zapowiada się bieg przez płotki po śliskiej nawierzchni.

Zapowiada się bieg przez płotki po śliskiej nawierzchni.

W połowie XXI wieku korporacja Grathius zyskała status największego przedsiębiorstwa na naszej planecie. Firma, popierana przez największe związki zawodowe, rozwijała się dzięki wykorzystywaniu biotechnologii. Absolutną dominację nad globem zdobyła metodą charakterystyczną dla wszystkich złych megakorporacji - bezwzględnie eliminując konkurencję. Bajońskie sumy wydawano na prywatne armie i kupowanie milczenia świadków. Po pewnym czasie zaczęto przeznaczać pieniądze na opłacanie policji, a nawet tworzenie lokalnych rządów. Po ponad dekadzie takich zabiegów wszystko i wszyscy byli kontrolowani przez Grathiusa. Właśnie, prawie... Jak to bowiem zwykle bywa w cyberpunkowych opowieściach, powoli zaczął się tworzyć ruch oporu. W roku 2075 pojawiły się plotki, mówiące, że gigantyczna korporacja zdobyła technologię pozwalającą na manipulowanie podstawą wszechświata - atomami. Pogłoski te sprawiły, iż ludzie zaczęli mówić, iż w laboratoriach Grathiusa są prowadzone przerażające eksperymenty. To wystarczyło. Zaczęła się rewolucja.

Nerwowe oczekiwanie

O Devastation: Resistance Breeds Revolution pierwszy raz było słychać już w 2001 roku. Jednak dopiero od niedawna zaczęły pojawiać się konkretne informacje. Po prezentacji na targach E3 apetyty graczy zostały rozbudzone do tego stopnia, że na sieci aż kłębi się od różnych wiadomości i obrazków. GameStar sprawdził wszystkie plotki. Zagraliśmy w wersję beta i przekonaliśmy się, czy nadzieje pokładane w nadchodzącej produkcji nie okazały się płonne.

Zdewastowany świat

Czyżbyśmy trafili na koncert gospel?

Czyżbyśmy trafili na koncert gospel?

Akcja gry toczy się na zniszczonej Ziemi. Wszędzie widać ślady tytułowej dewastacji. Dokoła widzisz ruiny, leje po bombach, tlące się zgliszcza, przygnębiające krajobrazy. Zniszczone metropolie przyszłości są pokazane bardzo sugestywnie. Świat, który oglądasz, to brudne i duszne miasta przedstawione w wyblakłych, ponurych barwach. Pomimo że akcja rozgrywa się zarówno na terytoriach należących do USA, jak i na Dalekim Wschodzie, brud i kurz są wszędzie takie same. W takich warunkach nasze służby oczyszczania miasta nawet nie miałyby po co wyjeżdżać z bazy.

Deus ex machina

Tym razem machiną jest, a jakże, popularny ostatnio engine nowego Unreala. Zastosowany w Unreal 2: The Awakening i Tom Clancy's Splinter Cell sprawdza się także i w tej grze. Co prawda już od pierwszych chwil zabawy w Devastation widać, że został on zmodyfikowany. A zatem po pierwsze, wprowadzono większą interakcję ze światem gry, po drugie, możesz w ograniczonym stopniu demolować otoczenie. Jeśli potrzeba, ustawiasz na przykład barykadę z połamanych krzeseł oraz wypełnionych paliwem beczek i czekasz w zasadzce na przeciwników. Wrogowie będą niszczyć blokadę, a ty w tym czasie spokojnie wykorzystasz granat. Powinieneś zachować odpowiednią odległość, a widok latających na wszystkie strony fragmentów mebli i przedmiotów sprawi ci dużo satysfakcji.

Procesowi respawningu zabitych postaci towarzyszą widowiskowe efekty specjalne.

Procesowi respawningu zabitych postaci towarzyszą widowiskowe efekty specjalne.

W Devastation autorzy zastosowali system rag-doll. Dzięki niemu obejrzysz widowiskowe sceny śmierci. W zależności od rodzaju broni, jaką potraktujesz przeciwnika, zareaguje on inaczej. Trafiony ze snajperki padnie natychmiast, zaś ścięty serią z karabinu szturmowego najpierw potańczy w konwulsjach, a potem upadnie w stronę przeciwną niż ta, z której nadlatywały pociski. Nawet trupy zachowują się jak należy. W innych strzelaninach często zdarza się, że ciało żołnierza, którego śmierć zastaje na schodach, zastyga nieruchomo wbrew prawom fizyki.

W Devastation stoczy się na dół. Animacje postaci są bardzo dobre. Biegający ludzie wyglądają naturalnie. Dźwięki także są na niezłym poziomie. Odgłosy wystrzałów podpowiadają, gdzie toczy się starcie. Kopiąc butelkę lub rzucając jakimś przedmiotem, możesz odwrócić uwagę przeciwnika.

Muzyka autorstwa Messy to lekkie techno przyspieszające w gorętszych momentach. Akcję Devastation urozmaicają też przerywniki filmowe wykonane na silniku gry. Pokazują one najważniejsze rozmowy i kolejne punkty zwrotne gry.

Nacisk na multiplayer

Devastation jest nastawione na grę wieloosobową. Widać to niemalże od początku zabawy. W trybie multiplayer przewidziano aż 50 modeli postaci, do wyboru dla gracza.

Oto nowa, piękna poduszka lecznicza, model KiziaMizia w rozmiarze XXL.

Oto nowa, piękna poduszka lecznicza, model KiziaMizia w rozmiarze XXL.

Są wśród nich zarówno rewolucjoniści, na przykład facet we flanelowej koszuli z taśmą amunicji przewieszoną przez pierś, jak i żołnierze Grathiusa przypominający opancerzonych wojaków w mas-kach przeciwgazowych. W wersji, którą się bawiliśmy, były dostępne cztery tryby gry wieloosobowej. Kryjące się co prawda pod innymi nazwami, ale będące odpowiednikami: deathmatch, teamdeath, capture the flag oraz - territory. Ten ostatni tryb polega na walce dwóch gangów, w czasie której każda z drużyn broni swojego spawnera, czyli urządzenia, dzięki któremu zabici członkowie gangu są przywracani do życia. Zwycięstwo zapewnia wyeliminowanie wrogiej grupy, czyli zniszczenie wspomnianego obiektu. W rozgrywkach wieloosobowych może brać udział do 32 osób. A wszystko rozgrywa się na specjalnie przygotowanych 12 mapach.

Devastation zawiera też ciekawą kampanię dla jednego gracza. Na początku wybierasz styl gry. W zręcznościowym bez przeszkód rozwalasz kolejnych wrogów i korporacyjnych żołnierzy. Idziesz do przodu, pozostawiając za sobą płacz i zniszczenie. Tryb realistyczny kładzie większy nacisk na odrzut broni, fizykę świata (wykorzystuje Karma engine) i ograniczenia bohatera. Nie będziesz mógł na przykład objuczyć się bronią niczym wół pociągowy. Każda ze spluw sporo waży i zajmuje dużo miejsca w ekwipunku. Przeciążony bohater staje się wolniejszy - czasem nie będzie w stanie podnieść nowych przedmiotów i broni. W tym trybie nie znajdziesz tyle samo amunicji, co w trybie zręcznościowym.


Zobacz również