Dla bogatszych czy biedniejszych?

Mieszkańcy Moskwy protestowali niedawno przeciwko wprowadzeniu nowej ustawy, która ma zastąpić dawny nieefektywny system opieki społecznej nowym, bardziej wydajnym. Mimo, że reformy w zasadzie wydają się sensowne, wielu Rosjan obawia się, że ich los jeszcze się pogorszy - pisze The Economist.

Emeryci, weterani wojenni i - co ciekawe - zwolennicy opozycji, ubrani od stóp do głów w bandaże, protestowali na ulicach Moskwy, podczas gdy rosyjski parlament debatował nad gigantyczną reformą mającą zlikwidować pozostałości ery komunistycznej w dziedzinie ubezpieczeń społecznych. Nowe przepisy mają wprowadzić nowy system świadczeń finansowych w miejsce koszmarnie złożonego i bardzo niewydolnego poprzedniego systemu - od bezpłatnych leków i transportu publicznego po dotacje na elektryczność - które przyznawane były Rosjanom zarówno potrzebującym jak i tym nieco mniej potrzebującym.

W zasadzie, reformy wydają się sensowne. Obecny system pomocy społecznej przyznaje liczne przywileje wcale nie najuboższym, którzy często nie dostają niczego. Kolejne rządy tworzyły kolejne liczne kategorie beneficjantów, tak, że teraz nikt nie jest pewien, kto właściwie jest uprawniony do korzystania z pomocy społecznej. Pierwszym krokiem w stronę bardziej sprawiedliwego i wydajnego systemu pomocy społecznej, ma być zastąpienie wszystkich dotychczasowych dotacji jedną comiesięczną sumą. Teoretycznie, powinna to być dobra wiadomość dla beneficjantów, ponieważ będą mogli wydać sumę otrzymanej pomocy na to, czego naprawdę potrzebują, a nie na to, co uzna za potrzebne państwo. Niektórzy beneficjanci (zwłaszcza ci najbiedniejsi), nie korzystają teraz ze wszystkich swoich uprawnień - są to na przykład osoby teoretycznie uprawnione do bezpłatnego korzystania ze środków transportu publicznego, które mieszkają w rejonach gdzie takiego transportu po prostu nie ma. Te osoby powinny dostać większą pomoc finansową.

Przede wszystkim, rząd przewiduje w budżecie więcej pieniędzy na nowe oparte na gotówkowych wypłatach dotacje, niż wydawał do tej pory, w starym systemie. Jednak protestujący obawiają się, że reformy pogorszą ich los - jeśli nie bezpośrednio, to po kilku latach, kiedy to wskaźnik inflacji (który teraz wynosi ponad 10%), zredukuje wartość świadczeń pieniężnych. A poza tym, to czy notorycznie niewydolna i skorumpowana machina biurokracji będzie w stanie wypłacać należności socjalne na czas?

Główny problem w rosyjskim systemie zasiłków socjalnych, czyli to, że świadczenia trafiają raczej do średniosytuowanych niż do najbiedniejszych, był problemem także w innych średniozamożnych państwach w Europie Wschodniej, czy Ameryce Łacińskiej. Jednak Rosja pozostaje w tyle pod względem reform. Raport Banku Światowego, przedstawiony niedawno rządowi rosyjskiemu, pokazuje, że najbiedniejsze 20% otrzymuje jedynie jedną piątą dotacji z trzech największych programów socjalnych, podczas gdy w efektywnym systemie, najbiedniejsza część populacji powinna otrzymywać większość środków. Nawet Serbia, Rumunia, czy Kazachstan organizują przekazywanie pomocy znacznie lepiej niż Rosja.

Nikt nie wie, ilu osobom poprawi się sytuacja po wprowadzeniu nowego systemu, a ilu pogorszy. Jedną z największych słabości nowej ustawy jest, że nie bierze ona pod uwagę kosztów życia - weteran wojenny mieszkający w centrum Moskwy będzie dostawał tyle samo pieniędzy co ktoś żyjący w znacznie tańszym rejonie kraju.

Nowe prawo rozdziela również obowiązki finansowe pomiędzy samorządy i rząd federalny. I znów jest to rozwiązanie teoretycznie słuszne, ponieważ samorządy lokalne mogą znać lepiej lokalne potrzeby niż odlegli biurokraci z Moskwy. Jednak różnice między rosyjskimi bogatymi i biednymi regionami są tak duże, że okręgi najbiedniejsze mogą mieć poważne problemy ze znalezieniem środków na pomoc społeczną.

Może się to okazać wygodne politycznie dla Putina: samorządy, które nie mogą poradzić sobie z wypłacaniem zasiłków socjalnych staną się niepopularne, a Kremlowi będzie łatwiej je zmienić. Jest to w zgodzie z lansowanym przez Putina federalizmem, który ma przenieść ciężar świadczeń na regiony, a władzę skoncentrować na szczeblu federalnym.

Na podstawie: The Economist "For richer or for poorer?"


Zobacz również