Dla każdego

Aparat cyfrowy kojarzy się najczęściej z drogim, złożonym urządzeniem, na które stać tylko zamożniejszych amatorów zdjęć komputerowych. Czy słusznie? Wcale nie - jest już kilka aparatów "z niższej półki", z gorszymi parametrami, ale znacznie tańszych.

Aparat cyfrowy kojarzy się najczęściej z drogim, złożonym urządzeniem, na które stać tylko zamożniejszych amatorów zdjęć komputerowych. Czy słusznie? Wcale nie - jest już kilka aparatów "z niższej półki", z gorszymi parametrami, ale znacznie tańszych.

Przyjrzałem się trzem urządze-niom, których cena nie przekracza 1000 złotych. Przetestowałem aparaty Agfa CL18, Minton 1.3MPIX i Mustek Smart350. Żaden z nich nie nadaje się do użycia na potrzeby reklamy czy DTP, ale doskonale sprawdzają się w codziennym użytkowaniu, a także w niektórych zastosowaniach (np. sporządzenie dokumentacji technicznej, wykonanie zdjęć przeznaczonych do publikacji w Sieci).

Jakość zdjęć wykonywanych testowanymi urządzeniami nie zadowoli wybrednych fotoamatorów. Pod tym względem żaden aparat nie zyskał

mojego uznania. Zdjęcia wykonane Mintonem w sztucznym oświetleniu miały kolory dalekie od naturalnych, a w przypadku Smart350 były kłopoty z ostrością. Względnie dobre wyniki osiągała Agfa, ale wadą wykonywanych nią fotografii, podobnie jak w przypadku Musteka, była niewielka rozdzielczość.

Żaden z najprostszych aparatów nie jest wyposażony w barwny wyświetlacz LCD montowany na tylnej ściance. Zamiast 1-2-calowego ekranu jest zwykły wizjer optyczny lub - w przypadku urządzenia firmy Mustek - rozwiązanie mieszane. Smart350 ma wziernik, przez który można oglądać miniaturowy barwny wyświetlacz. W pierwszej chwili pomysł wydał mi się doskonały. Podczas pracy nie będzie przecież przeszkadzać silne słońce (zwykle utrudniające odczyt informacji z kolorowego LCD), a widziany obraz będzie dokładnie odpowiadał wykadrowanemu ujęciu. Niestety, po krótkiej chwili okazało się, że ekran składa się z bardzo małej liczby punktów, a podgląd jest kiepskiej jakości. Poza tym obraz charakteryzuje duża bezwładność. Obserwowany przez wizjer wyświetlacz umożliwia jednak wyposażenie aparatu w "profesjonalne" menu. W dwóch pozostałych urządzeniach ikony symbolizujące poszczególne opcje są prezentowane na czarno-białym miniaturowym wyświetlaczu, umieszczonym na górnej ścianie obudowy. Menu aparatu Mustek wydaje się prostsze, ale przy tak małym zakresie funkcji oferowanych przez testowane urządzenia nie jest to zbyt istotne.

Optyka najtańszych aparatów bardzo przypomina tę, z którą mamy do czynienia w prostych "kompaktach". Obiektyw wykonano w układzie fixed-focus. Oznacza to, że ostrość nie jest regulowana, a przy odpowiednio dobranej stałej przysłonie głębia ostrości wystarcza do fotografowania daleko i blisko położonych planów. W aparatach Agfa i Mustek minimalna odległość fotografowanej osoby to 50 cm. W porównaniu z nimi znacznie lepiej wypada Minton, który ma przełącznik trybu pracy obiektywu. Zmieniając położenie niewielkiego suwaka, zmniejsza się minimalną odległość ostrego planu ze 130 cm do 20 cm. Szkoda, że żadnego z aparatów nie wyposażono w osłonę chroniącą obiektyw przed przypadkowym uszkodzeniem lub zabrudzeniem.

Interesująco przedstawia się sprawa przechowywania zdjęć przed przesłaniem ich na dysk komputera. Mustek Smart350 i Minton wykorzystują karty pamięciowe SmartMedia lub Compact Flash. Niestety, tylko aparat Minton jest wyposażony w kartę (SmartMedia o pojemności 2 MB). Nie mając karty CF, w przypadku Smart350 musiałem korzystać z wbudowanej pamięci typu flash. Jej pojemność wystarcza do przechowania do 12 zdjęć. Agfa zdecydowała się natomiast na maksymalne uproszczenie konstrukcji modelu CL18 - może on korzystać wyłącznie z wewnętrznej pamięci o pojemności od 16 do 32 ujęć.

Który aparat wybrać? To zależy od potrzeb. Jeśli zastanawiasz się też nad kupnem kamery internetowej, doradzam zakup Agfy. Ten prosty aparat o małej rozdzielczości może przecież pracować także w trybie wideo, zapewniając całkiem przyzwoitą jakość obrazu. Jeśli chcesz przechowywać wiele zdjęć, przemyśl kupno Musteka lub Mintona, wyposażonych w gniazda kart pamięci. Niestety, wykonujący zdjęcia lepszej jakości Minton nie ma złącza USB. Ze względu na różnice dzielące przetestowane urządzenia trudno wskazać zwycięzcę. Ostateczna decyzja i tak będzie należeć do Ciebie.

Agfa CL18

Za: wszechstronność, dobra jakość obrazu

Przeciw: brak gniazda karty pamięciowej

Ten kształtny aparat od razu zyskał moją sympatię. Zgrabna obudowa dobrze leży w dłoni, przyciski są wygodnie rozmieszczone. CL18 nie ma gniazda karty pamięciowej - oznacza to, że w trybie pracy samodzielnej można wykonać tylko ograniczoną liczbę zdjęć.

Urządzenie zaskakuje minimalną masą (120 g). Aparat jest wyczuwalnie lżejszy od swoich konkurentów, a przy równie małych rozmiarach z łatwością mieści się w kieszeni.

Jakość wykonywanych zdjęć jest dobra, choć oczywiście nie może równać się z jakością fotografii pochodzących z kilkukrotnie droższych, skomplikowanych aparatów cyfrowych. Niewielka jest uzyskiwana rozdzielczość - 640x480 punktów - ale wystarcza do prostych zastosowań.

Dużym atutem aparatu jest możliwość współpracy z PC w charakterze kamery internetowej i zasilania przez port USB. Dzięki wszechstronności CL18 użytkownik może brać udział np. w wideokonferencjach, wydając sumę tylko niewiele przekraczającą koszt zakupu specjalnego urządzenia. Plusem jest także obecność wyjścia wideo umożliwiającego połączenie aparatu z odbiornikiem telewizyjnym i prezentacją wykonanych zdjęć.

Minton 1.3MPIX

Za: wysoka rozdzielczość, tryb makro

Przeciw: przesył przez port szeregowy

Minton to niewielki aparat umożliwiający fotografowanie w rozdzielczości 1280x960 pikseli. Wykonane nim zdjęcia są bardzo wyraźne, ale ich kolory wypadają niezbyt naturalnie. Matryca światłoczuła składa się z 800 tysięcy punktów - to dużo w porównaniu do tańszych przetworników użytych w dwóch pozostałych aparatach. Zawarta w nazwie obietnica 1,3 miliona punktów obrazowych spełniana jest jednak przy zastosowaniu interpolacji.

Układ optyczny jest lepszy niż w konkurencyjnych urządzeniach i może pracować w dwóch trybach: makro i normalnym. W trybie makro możliwe jest fotografowanie z odległości 20 cm.

Dużą wadą aparatu jest to, że zdjęcia można przesyłać do PC, tylko używając kabla transmisji szeregowej. Trwa to nieporównanie dłużej niż w przypadku USB. Z kolei zakup czytnika kart SM, biorąc pod uwagę koszt aparatu, nie wydaje się uzasadniony.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym: producent dołączył do aparatu etui z prawdziwego zdarzenia.

Mustek Smart350

Za: wbudowana pamięć i gniazdo kart CF, przejrzyste menu

Przeciw: zasilanie trzema bateriami, niska jakość obrazu

Smart350 to chyba najciekawsze, choć wcale nie najlepsze z testowanych przeze mnie urządzeń. Zamiast wizjera optycznego, zwykle w postaci wziernika wyposażonego w odpowiednią soczewkę, ma miniaturowy wyświetlacz barwny. Ekran służy zarówno do kompozycji kadru, jak zmiany ustawień i podglądu opcji. Rozwiązanie w praktyce sprawdza się jednak kiepsko - kolorowy LCD ma małą rozdzielczość, jest bezwładny.

Tania trójka: parametry

Tania trójka: parametry

Aparat ma wbudowaną pamięć typu flash, ale może też wykorzystywać karty CF. To duża wygoda, bo bardziej wymagający użytkownicy po dokupieniu karty mogą zwiększyć efektywną pojemność aparatu.

Mimo kilku ciekawych rozwiązań Mustek nie wypadł najlepiej w teście jakości obrazu. Część fotografii wykonywanych z użyciem wbudowanej lampy błyskowej była prześwietlona, a ich barwy nie były naturalne. Problematyczna jest przydatność zoomu, którego użycie dwukrotnie redukuje rozmiary zdjęcia.


Zobacz również