Dragon Age: Inquisition - będzie hit?

Dragon Age: Inquisition, jedna z najbardziej oczekiwanych gier cRPG tego roku, debiutuje już za parę dni. Sprawdzamy, czego można spodziewać się po tym tytule.

Dragon Age II spotkało się z tak wieloma głosami krytyki, że BioWare po prostu musiało wziąć je do serca i Inkwizycja bardziej przypomina Skyrim niż poprzednika. O ile w DA II graczy irytowało odwiedzanie w kółko tych samych lokacji, o tyle w części trzeciej został udostępniony naprawdę rozległy, pełen oryginalnych miejsc teren. Co warto zauważyć, gracz nie eksploruje tu praktycznie żadnych miast - jedynie dostępne od pewnego momentu Val Royeaux, które jest malutką mieściną, gdzie kilka najważniejszych budynków skupionych jest wokół centralnego placu, a jedyny powód od odwiedzin to handel. Podobnie rodzinne miasto kierowanej postaci - Haven - oraz dostępny później Skyhold. Znajdują się w nich praktycznie tylko kupcy, rzemieślnicy i sojusznicy do rekrutacji na wyprawę.

Gracze otrzymują za to mnóstwo lokacji terenowych i tu rozstrzał jest naprawdę spory - poczynając od rozżarzonych pustyń, poprzez parne dżungle, kończąc na tundrze. BioWare zapewnia, że wypełnienie wszystkich zadań oraz poznanie każdego miejsca na mapie to konieczność spędzenia przy zabawie ok. 150 godzin czasu rzeczywistego. Jednak rzeczą kluczową dla potencjalnej liczby godzin jest to, ile gracz sam chce spędzić czasu przy grze. W Dragon Age: Inquisition nie ma losowo generowanych questów typu "znajdź siedem listów od poległych żołnierzy" czy "zbierz sześć wskazanych ziół", jednak jest pewna misja poboczna, adresowana do tych maniaków, którzy muszą przejść grę na 100%. Zamiast zbierania tych czy innych przedmiotów należy zamknąć wszystkie siedemdziesiąt pięć rozsianych po świecie "Fade Rifts". Jest to niezbędne do zyskania jednego z dostępnych w Dragon Age: Inquisition osiągnięć. Niestety, już po kilku zamknięciach można zwichnąć szczękę od ziewania z nudów - wygląda to tak samo w każdym przypadku. Najpierw pięć lub sześć demonów do pobicia, krótki moment przerwy, potem druga grupka demonów, a po ich pokonaniu można w końcu zamknąć Rift. I tak 75 razy. Powodzenia.

Zobacz również:

Dragon Age: Inquisition w paru miejscach "puszcza oko" do gracza. Główny charakter może się żachnąć: "Kto dziś prowadzi dziennik?", a postaci towarzyszące również potrafią zabawnie komentować wykonywane misje, wyśmiewając co prawda ich schematyzm ("O, to są drzwi. Pewnie potrzeba nam klucza?"), jednak biorąc w nich udział. No właśnie, skoro przy misjach jesteśmy, to czas by wreszcie powiedzieć coś o fabule. Pozwolę sobie zacytować oficjalną stronę gry, gdzie znajduje się taki oto zarys: "Przerażający kataklizm pchnął krainę Thedas w objęcia chaosu. Po niebie krążą smoki, rzucające cień na spokojną niegdyś krainę. Magowie przystąpili do otwartej wojny przeciwko despotycznym templariuszom. Walczyć ze sobą zaczęły całe narody. Twoim zadaniem jest poprowadzenie Inkwizycji, przywrócenie porządku i powstrzymanie sprawców zamętu. Eksploruj, dowódź i walcz: twoje wybory wpływają na kształt rozgrywki i na bieg wydarzeń. Każda decyzja może mieć daleko idące konsekwencje." Potencjał jest duży, ale jak to wyszło w praktyce?


Zobacz również