Drapieżny Pingwin pożre Windows?

Wśród wielu użytkowników komputerów powszechny jest mit, że Linux to system trudny do opanowania i obsługi. To bzdura - każdy, kto zada sobie trud przeczytania instrukcji, nie powinien napotkać żadnych trudności. Kolejne mity - np. brak kompatybilności z innymi aplikacjami (spoza systemu Linux) i siermiężny widok konsoli tekstowej starają się obalić kolejni dystrybutorzy Linuksa i autorzy aplikacji. W tym właśnie kierunku - obsługi multimediów, kompatybilności - idą ich prace. Mało tego, wykraczają one poza znane do tej pory standardy. Systemy linuksowe stają się bardziej przyjazne dla użytkownika, kompatybilne z innymi systemami, w pełni multimedialne - coraz bardziej przypominają produkty z rodziny Windows. "Taka oferta rzeczywiście może zainteresować użytkowników domowych. Wydaje mi się, że Linux będzie w najbliższych latach coraz bardziej popularny" - prognozuje Andrzej Jarosz, szef IDC Poland.

Trówjymiarowy interfejs Looking Glass

Trówjymiarowy interfejs Looking Glass

Przedstawiciele Sun Microsystems zaprezentowali ostatnio wersję 'prerelease' projektu Looking Glass - trójwymiarowego interfejsu użytkownika. Looking Glass, aplikacja oparta na technologii Java, pozwala na przesuwanie, obracanie okien przeglądarek i dokumentów w każdą ze stron, umieszczenie ich za innymi obiektami (przesunięcie na drugi plan), a także tworzenie trójwymiarowych, wirtualnych biurek.

Trójwymiarowy Linux

Laurie Wong, software business manager australijskiego oddziału firmy Sun, zaprezentował demo wczesnej wersji Looking Glass, działające na przeciętnie wyposażonym laptopie Toshiba z zainstalowanym Java Desktop System firmy Sun. Looking Glass została uruchomiona jako aplikacja działająca w środowisku graficznym Gnome. Najpierw użytkownik wybiera tapetę, ustawia ją jako tło biurka, które następnie może przemieszczać pod różnymi kątami widzenia, tworząc w ten sposób dodatkowe, wirtualne biurka. Na każdym z nich można korzystać z 'dokowalnych' - do brzegów ekranu - okien aplikacji. Przyczepiony do brzegów ekranu program 'uwalniamy' kliknięciem myszki. Dodatkowo, okna zachowują delikatną transparentność (przypomina to rozwiązania zastosowane w systemie Mac OS X), dzięki czemu użytkownik widzi zarówno tło biurka, jak i inne aplikacje, znajdujące się na drugim planie.

Wong zaprezentował działanie w tym środowisku trzech aplikacji: Mozillii, okna terminala i odtwarzacza dźwięków (ten ostatni umożliwiał nawet nawigowanie pomiędzy stosem okładek płyt CD w poszukiwaniu konkretnego utworu).

Niektóre z cech aplikacji można potraktować wyłącznie, jako zabawny gadżet (np. wirujące okna), tak naprawdę jednak najważniejsze jest to, że Looking Glass daje nam bardzo użyteczne i przejrzyste środowisko pracy z wieloma biurkami, aplikacjami i oknami.

Odtwarzanie muzyki w Looking Glass

Odtwarzanie muzyki w Looking Glass

Sun przymierza się również do wydania zestawu funkcji i procedur (API) dla programistów, którzy chcieliby tak przepisać swoje aplikacje tak, by w pełni wykorzystać wszystkie możliwości trójwymiarowego interfejsu. Jeśli chodzi o produkty firmy Sun, takie jak chociażby StarOffice, na razie rozważane są dwie koncepcje - wydanie nowej wersji aplikacji dla środowiska trójwymiarowego, bądź dodanie wsparcia do Looking Glass do narzędzi do tworzenia graficznych interfejsów użytkownika (wxWidgets i Java Swing).

"Sądzę, że na początek użytkownicy zdecydują się na korzystanie na zmianę z Looking Glass i Gnome" - zapewnia Wong. Prace nad projektem powinny się zakończyć za dziewięć miesięcy. Looking Glass będzie częścią Java Desktop System w wersji 5, a w przyszłości być może stanie się głównym środowiskiem graficznym dla użytkowników JDS. Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż aplikacja oparta jest na OpenGL i systemie X-Windows, będzie ją można także przenieść na inne systemy linuksowe i uniksowe. Przedstawiciele Sun zapewniają, że Looking Glass bez problemów działa również w sieci.

Jak na razie nie wiadomo jedynie, na jakich zasadach będzie rozprowadzany produkt.

"Nie wykluczamy darmowego udostępnienia źródeł naszej technologii" - mówi Wong. Czy 'biurkowa rewolucja' będzie produktem komercyjnym czy też typu open-source? Czy, i w jaki sposób wpłynie to na dynamikę rozwoju aplikacji? Na odpowiedzi na te pytania niestety musimy jeszcze poczekać.

Windows w Linuksie

Jest również propozycja dla tych, którzy są nie tylko przyzwyczajeni, ale i nie mają zamiaru rezygnować ze swoich ulubionych aplikacji windowsowych. Firma komputerowa z Filipin przymierza się do stworzenia rozwiązania, pozwalającego na używanie natywnych aplikacji Microsoft Windows w środowisku Linux. Co prawda, jak dotąd, istniały już aplikacje imitujące wygląd desktopu systemu MS Windows, lub pozwalające na uruchomienie aplikacji windowsowych w środowisku Linux (np. wine), zadnej z nich nie udało się jednak tak do końca połączyć funkcjonalności z graficznym interfejsem użytkownika, znanym z systemu Windows. Być może uda się to firmie SpecOps, która zapowiada, że jej nowatorski program ukaże się już pod koniec roku. (więcej na ten temat: http://www.idg.pl/news/65913.html ).

Darmowe media

Rozpoczęła się również rewolucja w multimediach. Turbolinux (jeden z dystrybutorów systemu Linuks) opublikował wersję systemu, która – po raz pierwszy – doskonale obsługuje strumieniowe pliki audio i video formatu Windows Media ( w systemach Windows obsługiwane przez Windows Media Player). Jak do tej pory, była to poważna przeszkoda dla nastawionych na rozrywkę użytkowników Linuksa. Po pobraniu odpowiednich kodeków, np. dla jednego z popularniejszych odtwarzaczy, który będzie obsługiwał usługę - xine - będziemy już mogli korzystać ze strumieniowej technologii dźwięku i video. Co prawda, firma zapowiedziała, że jej wersje odtwarzacza pojawią się najpierw w Japonii, USA i Chinach, ale chyba warto na niego poczekać. Turbolinux nie jest oczywiście jedyną firmą, która postanowiła się zmierzyć z tym problemem. Kwestia kompatybilności, przeniesienia innych aplikacji do systemu Linux, to problem, który spędza sen z powiek większości producentów i autorów oprogramowania.

Quo vadis Linux?

Czy wszystkie te rozwiązania sprawią, że użytkownicy komputerów masowo zmienią swój system operacyjny? Jak na razie, Linux znajduje się na siódmym miejscu, wśród systemów operacyjnych używanych przez internautów na polskich witrynach (wedle danych z witryny http://www.ranking.pl/rank.php?stat=sysoperAL). Wyprzedzają go różne wersje systemu Windows (przoduje XP), z tyłu został natomiast system Mac OS. Entuzjaści twierdzą, że nowe możliwości, wsparcie dla aplikacji spoza systemów linuksowych, upodabnianie środowiska graficznego do systemów komercyjnych, że wszystko to sprawi, że coraz więcej osób zainteresuje się systemami linuksowymi, że - zwłaszcza biorąc pod uwagę koszty - nastąpi masowa "przesiadka" na darmowy system Linux.

Tradycjonaliści linuksowi, by nie powiedzieć "ortodoksi", z oburzeniem przyjmują wszelkie próby "naginania" ich systemu do popularnych rozwiązań. Ich zdaniem, Linuks jest taki, jaki jest - szybki, darmowy, odmienny od innych systemów - z założenia i taki powinien pozostać. Która koncepcja wygra w przyszłości? Warto obserwować ten wyścig.

"Z całą pewnością każda nowa oferta tego typu - tzn. dodanie nowych funkcjonalności do produktu - może zwiększyć zainteresowanie klientów" - powiedział nam Andrzej Jarosz, szef IDC Poland. "Śmiało można powiedzieć, że Linux jest w tej chwili w ofensywie - aczkolwiek do tej pory ta 'walka' toczyła się raczej na rynku oprogramowania biznesowego. Wygląda jednak na to, że coś może drgnąć również w sektorze oprogramowania dla indywidualnych użytkowników. Linux ostatnio szybko się zmienia, przystosowując się do oczekiwań klientów - jego instalacja jest prosta, zaś sam system - bardziej przyjazny. Niebagatelne znaczenia ma również tutaj cena oraz fakt, iż Linux coraz częściej oferowany jest w postaci 'pakietu' w którym oprócz systemu operacyjnego znajdziemy również szereg programów użytkowych - przeglądarkę WWW, czy programy biurowe. Taka oferta rzeczywiście może zainteresować użytkowników domowych. Wydaje mi się, że Linux będzie w najbliższych latach coraz bardziej popularny - aczkolwiek nie oczekiwałbym tu jakichś gwałtownych ruchów. Myślę, że będzie to raczej proces 'ewolucyjny'" - tłumaczy Andrzej Jarosz.


Zobacz również