Druga młodość europejskich firm

Europejski biznes jest gdzieś pomiędzy wspaniałą Ameryką i tanią Azją. Jednak radzi sobie zaskakująco dobrze - czytamy w The Economist.

Łatwo jest pesymistycznie patrzeć na przyszłość europejskiego biznesu. W porównaniu z oszałamiającą siłą Ameryki i nową, surową potęgą wschodzącej Azji, Europa coraz częściej przedstawiana jest jako miniona świetność, opływająca w dobra luksusowe, wyszukane jedzenie, wino i modę, ale ciągnięta w dół przez zbyt wiele starych gałęzi przemysłu i zużytych pomysłów.

Ameryka ma sporo przewag nad Europą. To wielki, naprawdę spójny rynek ze stosunkowo młodą, rosnącą populacją. Jest to supermocarstwo gospodarcze, z produktywnością daleko wyprzedzającą konkurentów. Ma światowej klasy uczelnie, które potrafią efektywnie współpracować z biznesem. Amerykanie nie tylko mają największą kolekcję nagród Nobla, ale również udało im się zmienić w zyskowne biznesy więcej odkryć naukowych niż komukolwiek innemu.

Wzrost gospodarczy w USA wynosi średnio ok. 2,5% rocznie od 2001 roku, co odzwierciedla dynamiczną kulturę biznesową, podczas gdy gospodarka europejska rośnie w tempie 1,5% rocznie, choć w ostatnim roku nieco przyspieszyła. Europejskie gorsze wyniki idą w parze z gorszym klimatem dla biznesu. Restrykcyjne prawo pracy i silne związki zawodowe utrudniają firmom zwalnianie nadmiaru siły roboczej i zniechęcają do zatrudniania nowych pracowników. Rynki nie są tak konkurencyjne jak w USA, a wspólny rynek europejski jeszcze nie stał się do końca rzeczywistością w branżach takich jak usługi czy finanse.

Corporate governance najlepiej wygląda w Wielkiej Brytanii, ale w innych krajach często pozostawia wiele do życzenia.

Rządy europejskie zbyt gorliwie ingerują w biznes. Wielu polityków obawia się efektów globalizacji i wzrostu potęgi Chin i Indii. Stosowana nerwowo polityka protekcjonizmu przynosi raczej negatywne efekty.

Azja staje się coraz silniejsza i Europa to czuje. Japonia ma fabryki samochodów we Francji, Wielkiej Brytanii i Czechach, Korea Południowa ze swoimi autami zagraża Renault i PSA Peugeot Citroen, nawet hinduska Tata Group zamierza eksportować samochody do części krajów Starego Kontynentu.

Ale mimo, że europejski biznes musi działać w trudnym politycznie, społecznie i gospodarczo środowisku, udało mu się stworzyć imponująco wiele światowej klasy przedsiębiorstw. Raport McKinsey'a pokazuje, że 29% spośród 2 tys. największych europejskich spółek to firmy europejskie. Europa jest widoczna w większości branż światowego przemysłu, z wyjątkiem IT, gdzie bezkonkurencyjne są USA.

Brytyjskie firmy były pionierami globalizacji, prawdopodobnie dzięki otwartej anglosaskiej kulturze biznesowej i systemowi finansowemu. W ciągu kilku ostatnich lat kraje Europy kontynentalnej powoli zmieniały swoje stare korporacyjne praktyki i uczyły się nowych sztuczek od Anglosasów. Jeffrey Immelt, następca Jacka Welcha w General Electric docenia ogromną poprawę w jakości europejskiego top managementu, która zaszła w ostatnich latach. Większość europejskich dużych firm stała się globalna. Kevin Gardiner z banku inwestycyjnego HSBC uważa, że europejskie firmy są bardziej dochodowe niż ich amerykańscy konkurenci. Zdaniem Dominica Casserley'a z londyńskiego oddziału McKinsey, europejskie firmy znalazły się w pierwszej lidze w wielu branżach. Można mówić o generacji silnych europejskich zespołów menedżerów, którzy są agresywni, głodni sukcesu i ekspansywni.

Część tej rewitalizacji europejskiego biznesu jest skutkiem bardziej otwartego systemu handlu w światowej gospodarce. Firmy europejskie, małe i duże, śmiało przenoszą część swych operacji za granicę, jeśli tylko jest to opłacalne.

Ważną rolę pełni także strukturalna zmiana, która rozgrywa się w Niemczech - po latach spowolnienia największa europejska gospodarka zaczyna odczuwać pozytywne skutki reform, zwłaszcza systemu finansowego.

Istotny jest również rozwój finansowania typu private equity - na tej zasadzie zainwestowano już w Europie 225 mld USD. Private equity daje właścicielom firmy bezpośrednią kontrolę nad jej funkcjonowaniem. Jeśli menedżer odnosi sukces, zarabia bardzo dużo, jeśli mu się nie udaje, zostaje zastąpiony. Amerykanie znają ten sposób już od dawna, a Europejczycy szybko się go uczą.

Na podstawie: The Economist "Who are the champions?"


Zobacz również