Druk się zmienia

W małych sieciach biurowych drukarki atramentowe są wypierane przez urządzenia wielofunkcyjne. Laserówki monochromatyczne tanieją, a kolorowe imponują różnorodnością rozwiązań. Specjalne programy pozwalają kontrolować każdy wydruk.

Zewnętrznie urządzenia drukujące należą do grupy najmniej się zmieniających. Od lat dominuje szara kolorystyka i kształty mniej lub bardziej zaokrąglonego klocka. Na tej podstawie wielu sądzi, że także wewnątrz drukarki są takie same, jak wiele lat temu. Po części mają rację, w liczbie rodzajów druku i podstawowych zasadach działania obserwujemy niewiele modyfikacji, jednakże wiele małych kroków złożyło się na spory postęp.

Nowy wymiar atramentu

Najbardziej spektakularną zmianą jest powolne, ale systematyczne zanikanie jeszcze niedawno najbardziej popularnego rodzaju drukarek. Chodzi o atramentówki, które po doposażeniu w skaner i czasami faks przeradzają się w urządzenia wielofunkcyjne. Już w ubiegłym roku najlepszy system druku w ofercie Canona nie był zamontowany w drukarce, ale w kombajnie. Jednofunkcyjnych drukarek nie miał Brother i od tego roku nie będzie ich w planach Lexmarka. To są zmiany spowodowane wynikami sprzedaży, a więc preferencjami kupujących. W zasadzie rozróżniamy dwa rodzaje wydruków atramentowych. Pierwszy robimy na zwykłym cienkim papierze, ewentualnie powlekanym z jednej strony, żeby uzyskać nieco lepszą jakość prac (najwyżej o charakterze biurowym).

Zobacz również:

Drugi rodzaj to fotografie. Dla nich wzorcem są dawne zdjęcia analogowe, a więc papier musi być bardzo biały, gruby i sztywny. Gama kolorów możliwych do uzyskania w tym wypadku powinna być jak najszersza. Do fotografii lepiej nadaje się tusz rozpuszczalnikowy, a do druku na zwykłym papierze barwnik pigmentowy, którego duże cząsteczki mniej się rozlewają.

Na brzegu tęczy

Niepotrzebny komputer. Skanować do pamięci USB i drukować z tego samego nośnika potrafi dużo urządzeń wielofu nkcyjnych.

Niepotrzebny komputer. Skanować do pamięci USB i drukować z tego samego nośnika potrafi dużo urządzeń wielofu nkcyjnych.

W druku fotografii ważne jest także maksymalnie precyzyjne dawkowanie barwnika, żeby stosować możliwie najmniejszą dawkę i poprawić przejścia tonalne. W praktyce uzyskuje się to na dwa sposoby: pomniejszając kroplę albo ilość barwnika w standardowej objętości. Rzadziej jedno i drugie.

Z wielkością plamy związany jest następny krytyczny parametr, rozdzielczość. Dużych, rozlewających się kropli nie ma sensu rozmieszczać zbyt gęsto, a więc do druku biurowego na zwykłym papierze wystarczy niewielka rozdzielczość. Im mniejszy jest ślad kropli, tym bardziej można zwiększyć wartość tego parametru. Najnowsze modele z najlepszymi głowicami drukują kroplą jednopikolitrową w rozdzielczości 9600x2400 dpi, ale jedynie na najlepszych papierach fotograficznych. Do zastosowań biurowych wystarczy o wiele mniej, 1200, 600, a w druku monochromatycznym nawet 300 dpi.

Do wyboru mamy drukarki, w których głowica z dyszami jest albo oddzielna, albo połączona z kałamarzem na atrament. Wybierając pierwszy system, możemy się spodziewać tańszego wydruku (wymieniamy tylko ten kolor, który się wyczerpał), często lepszej jakości, i wyższej ceny samego urządzenia. Jest on stosowany w atramentówkach Brothera i Epsona oraz w droższych modelach Canona i Hewlett-Packarda. Także Lexmark od bieżącego sezonu przestawia się na ten system druku. Głowice do niego wykonuje się techniką litograficzną, taką samą, jak procesory.

Przybij piątkę

Ostatnio karierę robi system pięcioatramentowy. Po kilku latach (co roku zmieniało się oznaczenie modelu i obudowa, ale zasada pozostawała ta sama) terminowania w jednej z drukarek Canona system został zastosowany także przez Hewlett-Packarda. Również sam pomysłodawca poszerzył asortyment o jego nowe, oszczędnościowe wersje. Dużej rozdzielczości (9600x2400 dpi) towarzyszy mała kropla (1 pikolitr). Jest tam pięć atramentów, ale tylko cztery kolory, bo czarny występuje aż w dwóch postaciach: pigmentowej do tekstu i rozpuszczalnikowej do drukowania w kolorze, razem z żółtym, cyjanem i magentą. Taka kombinacja jest bardzo dobra do tekstu mono i jednocześnie nieźle radzi sobie z fotografiami.

Urządzenia w technologii piezoelektrycznej (Brother, Epson) mają inne ograniczenie: wysoki koszt wytwarzania dyszy. W efekcie w tańszych modelach jest ich niewiele. Mniejszą liczbę dysz w pewnym stopniu rekompensuje wyższa częstotliwość wystrzeliwania kropli atramentu oraz możliwość regulacji jej rozmiarów. Tę drugą umiejętność zyskały tylko urządzenia Epsona.

Demon szybkości

Wprowadzenie koloru do technologii laserowej wymaga znacznej komplikacji budowy, a co za tym idzie, sporej ceny samej drukarki. Wolniejsze, czterofazowe modele (druk w kolorze trwa czterokrotnie dłużej niż monochromatyczny) pozostają dużo droższe od urządzeń monochromatycznych podobnej klasy. Poza tym laserowy kolor nie ma aż tylu odcieni, co atramentowy, i z tego powodu raczej nie nadaje się do fotografii. Zatem możliwości laserówek ograniczają się do druku słupków, schematów i wizytówek, jednym słowem - rysunków mniej skomplikowanych kolorystycznie. Jednak to właśnie w grupie kolorowych laserów pojawia się najwięcej nowości. Bębny, tonery i ścieżki papieru są przestawiane w rozmaite miejsca (chodzi przede wszystkim o maksymalne ułatwienie eksploatacji). Teraz wszystko staje się dostępne po otwarciu przedniej ścianki bądź szuflady. Od tej strony można usunąć nawet najbardziej skomplikowane zacięcia papieru. Trudno coś powiedzieć o nowościach w druku monochromatycznym. Cenowy atak Samsunga sprzed kilku lat spowodował sporą obniżkę w grupie najtańszych drukarek, ale chcąc mieć 30 stron na minutę, trzeba w dalszym ciągu sporo wyłożyć. Tanie modele są jednocześnie maksymalnie uproszczone. Mają ograniczoną gramaturę, brakuje prostej ścieżki papieru, a zamiast szufladowego podajnika używa się tacki. Modna miniaturyzacja jest jednym z powodów stosowania niewielkich pojemników na toner, czego skutkiem jest droższa eksploatacja.


Zobacz również