Drukarska rewolucja w HP

O jakości druku atramentowego decyduje między innymi rozdzielczość i wielkość kropli. W tych dwóch parametrach HP odstawało od najlepszych modeli Epsona i Canona, w tym od PiXMY 4500 i jej poprzedników, regularnie wygrywających testy od czasu swego powstania. Cztery pikolitry i 1200x4800 dpi uważano w HP za wystarczające. Do dzisiaj.

Wprowadzono do użytku nowe głowice wystrzeliwują krople dwóch wielkości: 1,3 i 5,2 pikolitra. Dwa rozmiary pozwalają pogodzić konieczność precyzji rysunku i cieniowania z tempem pokrywania jednolitych powierzchni. Dwukrotnie powiększono rozdzielczość, do 2400x9600 dpi. Zaprzestano produkcji tuszów fotograficznych, gdyż w mniejszej kropli jest teraz taka sama ilość barwnika, jaka kiedyś była w dużej, wystrzeliwanej z naboju foto.

Nowość zaimplementowano w dwóch rozwiązaniach. Poprzedniczki nowej serii 300 miały po dwa rzędy jednakowych dysz do każdego (CMY) koloru, teraz w jednej z tych dwójek zmniejszono otwory. Drugie rozwiązanie, system 364, nie przypomina niczego, co HP miało dotąd, za to jest zdumiewająco podobne do znanego z PiXMY 4500. I tu, i tam mamy głowicę oddzieloną od atramentów, których jest aż pięć. Czarny pigmentowy do tekstu oraz cztery rozpuszczalnikowe do druku w wyższej rozdzielczości i do fotografii. Dwie wielkości dysz są tylko w części rozpuszczalnikowej. Jest jednak różnica: w Canonie dysze są rozmieszczone zwierciadlanie, w efekcie nawet w najlepszych trybach można drukować w obie strony. W HP musi to być jeden kierunek, w przeciwnym razie będą widoczne pasma od różnej kolejności nakładania kolorów. Powrotny ruch karetki musi być jałowy. Jaki ma to wpływ na tempo i jakość, będzie wiadomo po testach.

System 300 wprowadzono w Deskjetach: drukarce D2560 i kombajnie F4280, a 364 w Photosmartach: D5460 (drukarka) C5380 i C6380. W obu są duże, ekonomiczne atramenty "XL" oraz mniejsze, którymi drukuje się dużo drożej.


Zobacz również