Drukowanie broni palnej: mamy przełom. Jest się czego bać...

Szef organizacji Defense Distributed poinformował, że otrzymał federalną licencję, pozwalającą na sprzedaż elementów broni palnej drukowanych za pomocą drukarek 3D.

Pod moim ostatnim tekstem na temat drukowania przestrzennego wykorzystywanego do drukowania broni palnej pojawiły się różne opinie, z których część bagatelizowała to zagrożenie:

"Przepraszam, ale to kompletny nonsens. Bardzo dużo wody jeszcze w Wiśle upłynie nim drukowanie DZIAŁAJĄCEJ broni palnej trafi pod strzechy, a co do np. tłumików, proszę wejść na youtube, tam jest masa testów i poradników tworzonych przez amatorów. A jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze i oczywiście tak zwane prawa autorskie."

"wejdzcie na ta strone do ktorej jest link. tam jest wideo na ktorym wypowiada sie ekspert od drukowania 3d, ktory mowi, ze duzo jeszcze czasu uplynie kiedy mozna bedzie wykorzystac drukarki 3d w celu drukowania broni"

Dla mających podobne zdanie osób mam niespodziankę. Otóż Cory Wilson, szef organizacji Defense Distributed, która oferuje internautom możliwość pobierania open-sourcowych projektów różnych części broni palnych, zamieścił właśnie na Facebooku skan Type 7 Federal Firearms License (FFL). Jest to federalna licencja, która pozwala mu sprzedawać oraz transportować niektóre drukowane przez siebie militarne elementy.

Type 7 Federal Firearms License (FFL)

Type 7 Federal Firearms License (FFL)

"Patrzcie kto ma teraz licencję na produkowanie broni palnej! Praca się zaczyna!"

Wilson zapowiedział jednak, że obecnie nie ma zamiaru korzystać z możliwości jakie daje mu licencja. Wcześniej chce bowiem zdobyć status Class 2 Special Occupational Taxpayer (SOT), który pozwoli mu na legalną produkcję szerokiej gamy broni.

Organizacja będzie musiała prowadzić odpowiednią ewidencję wszystkich wyprodukowanych broni (lub elementów) oraz transakcji. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z przełomowym wydarzeniem, które może skutkować pojawieniem się rzeszy kolejnych firm chcących drukować i sprzedawać broń. Oznacza to więc, że broń będzie w Stanach Zjednoczonych jeszcze bardziej dostępna.

Czy drukowana broń działa?

Internauta, który zamieścił drugą z prezentowanych przeze mnie opinii twierdził również, że jeszcze długa droga do wyprodukowania działającej broni. Otóż wspomniany przez niego ekspert myli się, co potwierdza poniższy film:

Jak widzicie, nie mamy tutaj do czynienia z byle pistolecikiem, ale działającym karabinem. Co prawda nie wszystkie jego części zostały wydrukowane i rozpadł się on szybko, lecz zdążył oddać kilka strzałów. Oznacza to więc, że do stworzenia faktycznie w pełni działającego drukowanego karabinu prowadzi już niedaleka droga.

Kolejny film pokazuje udany test drukowanego magazynka:

Kiedy trafi "pod strzechy"?

Szybciej niż się spodziewają bagatelizujący zagrożenie. Drukarki 3D są bowiem coraz tańsze (najprostsze można już kupić za kilka tysięcy złotych). Tym którzy zwracają uwagę na niską trwałość drukowanych broni oraz fakt wykorzystania w działających prototypach elementów, które nie zostały wydrukowane (w przypadku widocznego na pierwszym filmie karabinu mechanizm był metalowy) przypominam, że istnieje proces o nazwie Direct Metal Laser Sintering (DMLS), który pozwala na spiekanie laserowo sproszkowanego materiału, takiego jak stal, brąz, czy tytan.

Potrzebne regulacje prawne?

Biorąc pod uwagę fakt, że przy udziale drukarki 3D możliwe jest stworzenie działającego karabinu, zaś same drukarki są coraz tańsze, sądzę, że zagrożenie z ich strony (a raczej strony ich właścicieli) jest realne. Tym bardziej, że technologia ta cieszy się też ogromnym zainteresowaniem internautów, co potwierdzają ostatnie dane przedstawione przez serwis DEFCAD należący do organizacji Defense Distributed. Wynika z nich, że co godzinę odwiedza go 3000 internautów z całego świata, którzy do połowy lutego tego roku pobrali w sumie 250 000 plików z projektami różnych części.

Jak już wspomniałem, w pełni drukowanej działającej broni jeszcze nie ma. Niektóre kluczowe i cechujące się dużą wytrzymałością elementy prezentowanych prototypów nie są bowiem drukowane. Dysponując odpowiednią profesjonalną drukarką jest to jednak możliwe.

Oznacza to więc, że niezrównoważone osoby szybciej niż się wielu z nas spodziewa otrzymają do ręki bardzo groźne narzędzie. Osobiście obawiam się, że wkrótce różnego rodzaju czubki zaczną biegać po ulicach z karabinami, które co prawda są częściowo wydrukowane, lecz za to pozbawione jakichkolwiek numerów seryjnych (np. drukujemy korpus i zdobywamy "bebechy" jako części zamienne). Uważam więc, że należy spróbować nad tym jakoś zapanować. Niestety może już być na to za późno...

A Wy co sądzicie na ten temat? Przesadzam z zagrożeniem ze strony skądinąd fantastycznej technologii druku 3D?


Zobacz również