Dziadek Macintosha

Czas leci strasznie szybko: to już dziesięć lat digita (wliczając jego wcześniejszą postać polskiego Macworlda), 20 lat, od kiedy używam komputerów Macintosh oraz niemal trzydzieści, od kiedy Jef Raskin zaczął pracować dla Apple'a, co zaowocowało Macintoshem.

Czas leci strasznie szybko: to już dziesięć lat digita (wliczając jego wcześniejszą postać polskiego Macworlda), 20 lat, od kiedy używam komputerów Macintosh oraz niemal trzydzieści, od kiedy Jef Raskin zaczął pracować dla Apple'a, co zaowocowało Macintoshem.

Można powiedzieć, cytując poetę, że "my wszyscy z niego". Od niedawnej śmierci Jefa Raskina (przypominam: zmarł 26 lutego 2005 na raka trzustki) w mediach i w Internecie zaczęto nazywać go Ojcem Macintosha. Niestety, już starożytni Rzymianie wiedzieli, iż "pater semper incertus", czyli "ojciec zawsze niepewny". Myślę, że z okazji jubileuszu warto przypomnieć nieco historii kultowego dziś w pewnych kręgach komputera, nawet jeśli większość Czytelników digioea używa platformy Wintel, a może szczególnie właśnie dlatego. Ostatecznie warto wiedzieć, jakie się ma korzenie.

We współczesnej historii gospodarczej niewiele jest wynalazków, które zostałyby opracowane od początku do wdrożenia przez jedną osobę - kiedy zacząłem zastanawiać się nad jakimś przykładem, okazało się, że nie znam żadnego. Ale dla ostrożności zostawiam otwartą furtkę, Czytelnicy na pewno przyślą listy ze sprostowaniami. Zdecydowana większość urządzeń, które zdefiniowały cywilizację XX wieku, powstała jako owoc pracy zespołu, nieraz bardzo dużego, korzystającego z doświadczeń innych. Najlepiej widać to na przykładzie historii komputerów.

Nie sięgając do Ady Byron, Lady Lovelace, http://www.cs.yale.edu/homes/tap/ada-lovelace.html, pierwszej programistki, można zauważyć liniowy rozwój technologii komputerowej.

Z punktu widzenia tego felietonu pradziadkiem Macintosha był Doug Engelbart, zwany ojcem myszki http://sloan.stanford.edu/MouseSite/MouseSitePg1.html. Jak widać, dziennikarze nie mogą opędzić się od paternalistycznych skojarzeń...

Bez myszki, oryginalnie jednoprzyciskowej, jak wszystkie applowskie, trudno wyobrazić sobie graficzne oblicze współczesnego komputera. Tutaj właśnie zaczyna się problem ojcostwa Jefa Raskina. Uważał on bowiem do ostatnich chwil swego życia, że klawiatura jest ważniejsza niż myszka http://www.raskincenter.org/index2.html#whatisarchy . Przede wszystkim Raskin był jednak zwolennikiem modelu bardzo taniego, powszechnego komputera. Oryginalnie Macintosh (nazwa ulubionego jabłka Jefa, ale zapisana z błędem, co spowodowało konieczność kupienia prawa do jej używania od angielskiego producenta znanych płaszczy przeciwdeszczowych http://www.whonamedit.com/doctor.cfm/2089.html ) miał być popularnym komputerem za mniej niż 500 USD. Dla porównania, Apple I kosztował 666 USD - bez monitora, stacji dysków etc.

Wydaje się, że Raskin był idealistą, który wierzył, że technologia pomoże uczynić świat lepszy. Jak wszyscy idealiści nie brał jednak pod uwagę twardych realiów rzeczywistości gospodarczej.

Aby udanie wprowadzić na rynek nowatorski produkt, trzeba przede wszystkim pieniędzy. Dużo pieniędzy. W latach siedemdziesiątych kieszenie Apple'a były wypełnione gotówką (podobnie jak i dziś), ale od roku 1981 było wiadomo, że konkurencja z IBM na rynku PC będzie mordercza. To nie przypadek, że Steve Jobs przejął kierowanie projektem Macintosha i de facto zmusił Jeffa Raskina, aby opuścił Apple'a w roku 1982. Od powodzenia Macintosha zależała bowiem cała przyszłość firmy, szczególnie po nieudanym debiucie systemu Lisa.

Dziś oczywiście łatwiej doceniać ojcostwo Jobsa, tym bardziej że w roku 1998 po raz drugi uratował firmę Apple od klęski (iMac, iPod).

Z perspektywy czasu jest oczywiste, że perfekcjonistyczne popędzanie zespołu konstruktorów i programistów było prawdziwą podstawą sukcesu Macintosha. Jef Raskin tego nie potrafił. Zgromadził wspaniałych ludzi, ale chyba zabrakło mu cech przywódczych. Widać to jak na dłoni w wydanej niedawno historii powstania Macintosha "Rewolucja w Dolinie" (Andy Hertzfeld "Revolution in The Valley", http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/0596007191/qid%3D1110109034/sr%3D11-1/ref%3Dsr%5F11%5F1/002-8441861-1876031 ). Swoją drogą to właśnie Hertzfeld mógłby być także uznany za jednego z ojców Macintosha.

W tym kontekście matką projektu byłaby zapewne Joanna Hoffman, skądinąd córka znanego polskiego reżysera filmowego, która wymyśliła i zorganizowała marketing produktu, szczególnie wśród wyższych uczelni oraz przygotowała dokumentację dla użytkowników, także zaawansowanych ("Inside Macintosh", biblia wszystkich programistów).

Jest ciekawe, że większość osób związanych z powstaniem Macintosha oraz jego oprogramowaniem stosunkowo szybko opuściła firmę. Może dlatego że wielu z nich nie było zawodowo związanych z komputerami nim zaczęło pracę w Apple'u. Weęmy na przykład Billa Atkinsona, studenta Jefa Raskina na UCSD. Atkinson napisał większość rewolucyjnego oprogramowania Apple'a, jak procedury systemowe

QuickDraw oraz programy MacPaint i HyperCard. Dziś jest fotografem i dalej używa Macintosha http://www.billatkinson.com . Odwiedzając stronę Jefa Raskina http://jef.raskincenter.org , nie można nie zauważyć pewnego odcienia żalu, jaki przenika biografię tego wspaniałego człowieka; żal ten pojawia się także we wspomnieniach innych bohaterów rewolucji w Dolinie Krzemowej. Jest to żal za utraconym dzieckiem, które zostało im odebrane i adoptowane przez anonimową korporację.

Warto zauważyć, że dziś nikt nie zna nazwisk programistów Mac OS X (poza Avie Tevanianem http://www.apple.com/pr/bios/tevanian.html ) ani konstruktorów i projektantów (poza Jonathanem Ive http://en.red-dot.org/561+M5fdde970598.html ). Kiedyś podstawowa grupa twórców Maca występowała razem na okładkach czasopism, niczym modny zespół rockowy http://www.aci.com.pl/mwichary/computerhistory/articles/macintoshbyteinterview . Inne czasy, inni ludzie. Tylko Steve Jobs dalej czaruje ludzi "polem zaburzonej realności" http://dictionary.reference.com/search?q=reality-distortion+field&r=67 .

Warto wiedzieć, że w Polsce Macintosh miał wielu wczesnych zwolenników, którzy pomogli w jego upowszechnieniu. Bogdan Jędrzejczyk, założyciel i prezes SAD-u, był jednym z pierwszych użytkowników. Prof. Wiesław Kuęmicz z Politechniki Warszawskiej http://www.imio.pw.edu.pl/ wykształcił rzesze programistów, w tym pierwszego polskiego zawodowego programistę Maca, czyli Cezarego Lichacza z firmy Programac http://www.programac.com.pl/. Krzysztof Szlifirski, emerytowany profesor Akademii Muzycznej w Warszawie http://www.chopin.edu.pl/polskie/ wprowadził Macintoshe do Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia. Zaś Richard M. Lada, kiedyś pracownik Apple'a, potem prezes Motorola Polska http://www.motorola.com/pl/, pomógł nawiązać kontakty, które umożliwiły wejście Apple'a na polski rynek w 1991 roku. Niżej podpisany wraz z Andrzejem Teleżyńskim zlokalizował Mac OS 6.0, pierwszy komercyjnie spolonizowany system operacyjny dla komputerów osobistych.

Jak to mówią, sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą.

Macintosh na pewno nie jest sierotą!


Zobacz również