Dzień pierwszy

24 stycznia, podczas dorocznego spotkania udziałowców, zajęto wszystkie (2571) miejsca we Flint Center w De Anza College (o rzut procesorem od siedziby Apple'a), a spóźnialscy musieli oglądać transmisję na ekranach.

24 stycznia, podczas dorocznego spotkania udziałowców, zajęto wszystkie (2571) miejsca we Flint Center w De Anza College (o rzut procesorem od siedziby Apple'a), a spóźnialscy musieli oglądać transmisję na ekranach.

Pierwsze cztery rzędy już dawno zostały zarezerwowane dla członków zespołu Macintosha, ubranych w koszulki z Makiem. Punktualnie o dziesiątej na sali pojawił się Steve Jobs w czerwonej marynarce z czerwoną muszką i wyrecytował wers ze znanej piosenki Boba Dylana "The Times They Are A-Changin". Ponieważ było to oficjalne zebranie udziałowców, a tylko nieoficjalnie spotkanie poświęcone nowym technologiom, Jobs przedstawił kilku dyrektorów Apple'a, którzy przekazali informacje o działalności firmy, przy czym okazało się, że po raz pierwszy zakończyła ona rok z obrotem przekraczającym miliard dolarów. Jobs pojawił się ponownie na scenie i przedstawił się. Narastająca histeria w czasie jego przemowy przypominała wprowadzenie Eda Sullivana, który otwierał koncert The Beatles dwadzieścia lat wcześniej.

Światła przygasły, po czym rozpoczęła się projekcja reklamy "1984". Kiedy ta 60-sekundowa apokalipsa zakończyła się, Jobs zmienił rytm swojej wypowiedzi. Mówił o niesamowitych atrybutach produktu, który za chwilę miał zostać zaprezentowany. Tłum zaczął ponownie się ożywiać, kiedy w głośnikach dało się słyszeć neowagnerowskie dźwięki muzyki Vangelisa z filmu "Rydwany ognia". Z płóciennej torby Steven Paul Jobs wyjął komputer, który oznaczał przyszłość dla jego firmy, a także miał wpływ na przyszłość nas wszystkich. "Chciałbym, aby Macintosh sam coś powiedział" - stwierdził Jobs.

Po chwili z komputera wydobył się zsyntetyzowany dźwięk: "Hello. I am Macintosh. It sure is great to get out of that bag". (Witam! Nazywam się Macintosh. Świetnie jest wydostać się z tej torby).

Niniejszy fragment tekstu został zaczerpnięty z książki Stevena Levy'ego, zatytułowanej "Insanely Great" (Viking, 1994). Przedruk za zgodą wydawnictwa Penguin Group (USA), Inc.

Steven Levy jest starszym redaktorem w tygodniku "Newsweek", autorem czterech książek i byłym felietonistą miesięcznika "Macworld".


Zobacz również