Dzikie wakacje

Jedna trzecia pracowników brytyjskich biur bierze sobie w ciągu roku 14 dni nieoficjalnych wakacji - twierdzą autorzy badania przeprowadzonego przez firmę Tickbox. To naturalna konsekwencja faktu, że pracujemy więcej - komentują specjaliści i doradzają przełożonym, by podchodzić do zjawiska elastycznie.

W badaniu nie chodziło o ordynarne "urywanie się", ale "zwykłe" bumelowanie w czasie pracy. Prowadzenie prywatnej korespondencji przez pocztę elektroniczną, komunikatory, telefony, przeglądanie Internetu skutecznie odciąga sporą cześć Brytyjczyków od obowiązków. Dotyczy to ponad 80% osób w badanej porzez Tickbox grupie pracowników.

Jedna trzecia ankietowanych ocenia, że codziennie ok. 15 do 30 minut spędza wysyłając prywatne e-maile, SMS-y i przeszukując Sieć. Autorzy raportu dokonali prostego przeliczenia: ponieważ w ciągu roku na Wyspach są 223 dni robocze, owa jedna trzecia badanych spędza tak 14 pełnych dniówek rocznie. Około 8% "ekstremistów" spędza na wakacjach przy biurku łącznie nawet 12 tygodni.

"Byłem zaskoczony jak wielkie są to liczby, ale są one zarazem łatwe do wyjaśnienia" - komentował prof. Cary Cooper, specjalista psychologii organizacji z Uniwersytetu Lancaster. "Pracujemy ciężej i bardziej intensywnie niż kiedykolwiek, zatem jest nieuniknioną konsekwencją, że część spraw prywatnych bierzemy ze sobą do pracy i tutaj je załatwiamy".

Pracodawcy nie powinni przesadzać z reakcją. "Doradzałbym za to bardziej elastyczne podejście do pracowników, jeśli wykonują swoją pracę, i pilnowanie tylko, by nazbyt nie nadużywali tego przywileju" - dodaje prof. Cooper.

Tak teź się dzieje. Zaledwie 4,7% pracowników uważa, że pracodawcy źle patrzą na te praktyki. W większości przypadków organizacja miejsca pracy była w tym względzie liberalna, pracodawcy akceptowali fakt, że pracownicy muszą niekiedy załatwić prywatną sprawę.


Zobacz również