Dżinsowy serwerek

Levi idzie pod prąd i uruchamia w sieci serwer z dżinsami w stylu retro

Levi idzie pod prąd i uruchamia w sieci serwer z dżinsami w stylu retro

Prawdziwą rewolucję zapowiada serwis WWW Vintage Levi (www.vintage.levi.com) utrzymany w mieszance stylu retro i funky. Łączy animacje i eksperymentalne techniki filmowe, a wszystko zszyte bez żadnej fastrygi przez studio Lateral.

Levi Vintage Clothing Web to nie tylko materiał na promocję dżinsów, ale również modne miejsce dla awangardowych filmowców, którzy identyfikują się z atmosferą levisowego luzu.

Strona Levi Vintage nawiązująca stylowo do Ameryki lat 20. i 30. odróżnia się od głównej strony tej firmy odzieżowej. Przed naszymi oczami na wirtualnym wybiegu prezentują się pomysły inspirowane erą rewolucji filmowej, kiedy animacja i kino stawiały pierwsze kroki.


#Parada pomysłów# Oto droga od pomysłu do końcowego wyglądu serwisu Vintage Levi, który przyciąga wzrok unikalnym stylem retro. Projektanci z Lateral twierdzą, że ostateczny efekt nie różni się wiele od wstępnych szkiców i że sporo inspiracji czerpali m.in. z mocnego projektora wideo, który głośno klekotał.

Artyści z Lateral zaprojektowali strony pełne animacji i ruchomych obrazków w stylu retro. W efekcie cały serwis wygląda jakby żywcem wyjęty z ery filmu czarno-białego, łącznie z migoczącym ekranem ukazującym się przy przejściach z jednej strony na drugą.

Projekcja obrazu

- Koncepcja projektu offline jest określona przez klienta. Bierzemy ją jako punkt wyjściowy i przenosimy do sieci - mówi projektant Sam Collett z Lateral. - Prowadzimy mnóstwo badań, jako że nasze pomysły zwykle mają korzenie historyczne i są dość niezwykłe. Następnie szkicujemy wybrane pomysły zainspirowane stroną graficzną tej epoki czy zagadnienia, po czym przedstawiamy je klientowi.

<b>Podaj popcorn</b> Integracja klipów filmowych w formacie Apple QuickTime.

<b>Podaj popcorn</b> Integracja klipów filmowych w formacie Apple QuickTime.

Zdaniem Colletta, wstępna burza mózgów przebiegła bez problemów, a do wstępnych szkiców w Photoshopie klient wprowadził tylko niewielkie poprawki. Zespół miał łut szczęścia - odkryto przypadkowo potężny projektor filmowy, który pomógł nadać kształt grafice i klimat stronie.

- W zamówieniu chodziło głównie o to, żeby strona była "fajna" i podkreślała oryginalność produktu - wspomina Collett. - Klient uczestniczył we wstępnych spotkaniach, ale kiedy ustaliliśmy już kierunek rozwoju, zostawił nam pełną swobodę co do wyglądu i klimatu strony.

Ale choć pomysł został szybko zaakceptowany, sama kreacja serwisu przebiegała nie bez opóźnień. - Wydawało nam się, że będziemy sprytni i będziemy korzystać z naszych czcionek, ale okazało się to w końcu koszmarem - mówi Collett. - Próbowaliśmy różnych sposobów, jedne coś dawały, inne okazywały się zupełną klapą. Metoda, która działała - Webfont Wizard - zasypywała nas ostrzeżeniami o naruszeniu bezpieczeństwa. Pliki do ściągnięcia były ogromne i spowalniały i tak już przeciążony serwis. W końcu musieliśmy powrócić do starego dobrego Ariala i Helvetiki.

Tworzenie sieciowych filmów

Hasłem przewodnim kampanii Levi'sa miała być rewolucja filmowa, fachowcy z Lateral musieli stworzyć szereg filmików i wszyć je w serwis, tak by nie było widać fastrygi. Levi i jego agencje wynajęli pięciu artystów, by każdy z nich przedstawił to za pomocą dwóch pary dżinsów Levi's Vintage 501 i wyprodukował krótki film pt. "Tancerz w puszce". Filmy należało zintegrować z serwisem WWW.

<b>Dżinsy z ludzką twarzą</b> Filmy zamówione do kampanii reklamowej.

<b>Dżinsy z ludzką twarzą</b> Filmy zamówione do kampanii reklamowej.

- Aby na stronie mogło się znaleźć pięć (dość długich jak na standardy sieciowe) filmów w QuickTime, musieliśmy skonstruować stronę z ramek, tak by mogły się one kolejno ładować - mówi Collett. - Z ostatnią ramką miał się ładować film. Jeśli komputer nie spełnia wymagań, użytkownik widzi tylko w połowie załadowany film na pustej stronie.

Według Colletta, testowanie w trakcie prac nad serwisem okazało się łatwiejsze, a chętnych do testowania nie brakowało: - Najśmieszniejsze w tej stronie jest to, że to właśnie my jesteśmy grupą docelową, więc jeśli podoba się ona naszym rówieśnikom, znaczy to, że porządnie wykonaliśmy robotę - mówi Collett.

Cała produkcja - od wstępnego pomysłu, do uruchomienia serwisu - zajęła tylko dwa miesiące, a na samo budowanie stron Lateral potrzebowało zaledwie czterech tygodni. Zastosowano wiele różnych narzędzi, wśród których poczesne miejsce zajmowała grupa programów do obróbki cyfrowego materiału wideo.


Zobacz również