Dziwne czasy dla wyznawców prywatyzacji

Bez gwarancji komunistycznej rady miejskiej trzecia na świecie prywatna spółka użyteczności publicznej nie udźwignęła ofiarowanego monopolu a w dziewięciu na dziesięć przypadków urzędnicy amerykańskiej administracji państwowej pokonują w przetargach oferentów prywatnych.

Niezadowolenie opinii publicznej podbija polityczną cenę prywatyzacji – pisze biorący udział w dyskusji redakcyjnej European Business Forum David Hall, szef Międzynarodowego Ośrodka Badań nad Publicznymi Usługami Uniwersytetu Greenwich. Czym jest uzasadnione?

Dziwne to czasy dla wyznawców prywatyzacji – stwierdza na początku swojej odpowiedzi na to pytanie David Hall. Pod koniec maja, Washington Post ujawnił informację, że federalni urzędnicy pokonali oferentów prywatnych w 89% przetargów zorganizowanych w ramach ogłoszonej przez prezydenta Busha inicjatywy "konkurencyjność w zaopatrzeniu administracji rządowej". Tydzień później South China Morning Post podaje, że RWE Thames Water cichaczem wycofał się z 20-letniej koncesji na obsługę wodociągów Szanghaju. Koncesja zawierała gwarancje rady miejskiej minimum 15-proc. stopy zwrotu plus dalsze opłaty na cały okres trwania kontraktu. Chiński rząd uznał jednak, że składanie takich gwarancji jest nielegalne. Bez gwarancji firma uznała się za niezdolną do podjęcia ryzyka i warte 73 mln USD wodociągi zostały przejęte przez szanghajską spółkę komunalną.

Prywatyzacja monopolu i inne paradoksy prywatyzacji

Nie są to izolowane przykłady. Korporacje zajmujące się obsługą wody i energii wycofują się z działalności na całym świecie. Amerykańskie spółki energetyczne niemal całkowicie wycofały się z Europy, Suez, największa spółka wodna zaprzestała w co trzecim przypadku działalności w krajach rozwijających i jak inne firmy sprzedała część udziałów w angielskich spółkach wodnych.

Jednym z powodów jest duży opór społeczny. Wybory i nowe siły polityczne w Brazylii, Indiach, Argentynie czy Salwadorze wyrosły na niezadowoleniu z efektów prywatyzacji. Innym powodem wycofywania się sektora prywatnego jest kłopot w znalezieniu akceptowalnej ceny ryzyka, jak we wspomnianym przypadku z Szanghaju. Jednym z paradoksów polityki prywatyzacyjnej jest rosnąca potrzeba gwarancji ze strony rządów albo międzynarodowych instytucji finansowych. Bank Światowy utworzył nawet specjalny dział gwarancji do wsparcia swojej polityki rozwoju sektora prywatnego. Kolejny paradoks wielu form prywatyzacji to zwykły brak konkurencji. Rządy sprzedały przedsiębiorstwa będące monopolami czy licencjonowanymi oligopolami, lub obsługę danych zadań i projektów w ramach przetargu ale tylko pomiędzy uczestnikami z sektora prywatnego, bez udziału oferenta publicznego.

"Teoria niejasna, a dane empiryczne – dwuznaczne"

Dosyć trudno przy tym wszystkim znaleźć dowody na zakładany w związku z prywatyzacją wzrost wydajności. Ostatni przegląd brytyjskich przypadków prywatyzacji zakończono konkluzją, że miały one "nikły wpływ na długoterminową produktywność" a "precyzyjne określenie ekonomicznych efektów prywatyzacji pozostaje niejasne lub sporne". Raport MFW na temat PPP (partnerstw publiczno prywatnych) w punkcie opisującym różnice wydajności sektora prywatnego i publicznego stwierdza: "teoria jest niejasna, a dane empiryczne dwuznaczne" (International Monetary Fund. Public Investment And Fiscal Policy March 12, 2004).

Polityka oparcia się na sektorze prywatnym okazała się też dla krajów rozwijających się bardzo kosztowna. W latach 90. Bank Światowy i MFW w polityce odnośnie inwestycji infrastrukturalnych usilnie nakłaniały do prywatyzacji, jako sposobu na przyciągnięcie kapitałowych inwestycji międzynarodowych inwestorów w tych sektorach. W ramach tej polityki pożyczki BŚ dla państw zostały ukrócone, zaś restrykcje MFW dotyczące pożyczek zaciąganych przez rządy ograniczyły rolę krajowych sektorów publicznych. W efekcie nastąpił wzrost prywatnych inwestycji w infrastrukturę, którego szczyt nastąpił w 1997 roku. Potem nastąpiło załamanie i nikt nie spodziewa się odwrócenia trendu.

Obecnie następują więc istotne zmiany w polityce wobec krajów rozwijających się. MFW oznajmił niedawno, że ograniczenia państwowych pożyczek prawdopodobnie zniszczyły rozwój ekonomiczny i zaproponował rewizję definicji deficytu publicznego. Ma to pozwolić na łatwiejsze finansowanie inwestycji infrastrukturalnych przez sektor publiczny. Ponadto zakłada wprowadzenie bardziej surowych wymogów dla prywatyzacji. Bank Światowy ogłosił, że potrzebne jest uwzględenienie pozytywnej roli sektora publicznego, przy jednoczesnej próbie ponownego zachęcenia zagranicznych inwestorów.

Przyszłość prywatyzacji podobnie jak jej przeszłość w ogromnym stopniu zależą od polityki. Nakaz większej transparentności uczyni gwarancje państwa tudniejszymi do utrzymania, a rozczarowanie opinii publicznej podniesie polityczną cenę prywatyzacji. Kombinacja obu czynników przy braku obiecanej eksplozji produktywności uczyni politykę prywatyzacji coraz mniej atrakcyjną, zarówno dla firm jak i rządów.

Artykuł Davida Halla "The "P" tap dries up" opublikowano w ramach dyskusji redakcyjnej "Sektor prywatny, sektor publiczny – kto się od kogo uczy?" zamieszczonej w letnim numerze European Business Forum.


Zobacz również