EEF i ACTE przeciwko "rewizji" notebooków

Dwie amerykańskie organizacje - Electronic Frontier Foundation (EFF) oraz Association of Corporate Travel Executives (ACTE) - zwróciły się do sądu apelacyjnego z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie decyzji w sprawie przeszukań sprzętu elektronicznego, dokonywanych na granicy amerykańskiej. EFF i ACTE uważają, że amerykańscy celnicy nie mają prawa sprawdzać np. zawartości twardych dysków notebooków należących do osób, które nie są podejrzewane o nielegalne działania.

Prawnicy obu organizacji domagają się ponownego rozpatrzenia tej sprawy i uznania, że działania podejmowane ostatnio przez celników na granicach amerykańskich pozostają w sprzeczności z obowiązującym w USA prawem. Przypomnijmy: amerykański sąd orzekł niedawno, że tamtejsi celnicy mają prawo wyrywkowo kontrolować urządzenia elektroniczne na granicach - włącznie z przeglądaniem i kopiowaniem zawartości prywatnych folderów użytkownika.

Przedstawiciele Electronic Frontier Foundation twierdzą ponadto, że proceder ten jest bardzo rozpowszechniony i nazywanie kontroli "wyrywkowymi" jest zupełnie bezpodstawne. "Departament Sprawiedliwości twierdzi, że agenci celni mają pełne prawo do takich rewizji i że nie są do tego potrzebne żadne podejrzenia wobec właściciela urządzenia. Do nas trafiły już setki zgłoszeń o takich incydentach" - mówi Lee Tien, przedstawiciel EFF. Tien dodał również, że w ostatnich miesiącach doszło również do przypadków rekwirowania sprzętu przewożonego przez granicę USA i jak dotąd wielu właścicieli nie odzyskało swoich notebooków czy handheldów.

Apelacja w sprawie dziecięcej pornografii

Apelacja EFF i ACTE złożona została w sprawie przeciwko Departamentowi Sprawiedliwości, którą zainicjował niejaki Michael Arnold, obywatel USA. Arnold w lipcu 2005 r. wracał z Filipin do USA - na lotnisku w Los Angeles przeszukano dysk jego notebooka. Znaleziono tam zdjęcia, które agenci uznali za dziecięcą pornografię - mężczyzna został natychmiast aresztowany, a komputer zarekwirowany. Krótko później adwokat Amerykanina złożył wniosek, w którym domagał się wycofania wszystkich zarzutów, ponieważ dane, mające być dowodem przestępstw zatrzymanego, zostały zdobyte w nielegalny sposób. Sąd rozpatrzył ten wniosek - trzyosobowy zespół sędziów orzekł, że amerykańscy celnicy mieli prawo przeszukać komputer (decyzja w tej sprawie zapadła 21 kwietnia 2008 r.).

Przedstawiciele EFF zostali zresztą zapytani o to, czy właściwe wydaje się im składanie apelacji akurat w tej sprawie, dotyczącej dziecięcej pornografii. Lee Tien z fundacji tłumaczy jednak, że nie chodzi tu o te konkretne zarzuty, ale o zasadę. Jego zdaniem nie może być tak, że agenci będą sami decydować które komputery sprawdzą, a dopiero później - po wykryciu na ich dyskach czegoś nielegalnego - formułować zarzuty odpowiednie do danej sprawy.

Electronic Frontier Foundation i Association of Corporate Travel Executives twierdzą, że szczegółowe sprawdzanie zawartości pamięci urządzeń elektronicznych nie może być traktowane tak samo, jak sprawdzenie walizki czy torby (a właśnie tak traktują to obecnie amerykańscy celnicy). "Twój komputer zawiera mnóstwo prywatnych informacji - o twojej rodzinie, finansach czy zdrowiu. Te informację mogą zostać bez problemu skopiowane i nielegalnie udostępnione - tylko dlatego, że ktoś zdecydował, że to właśnie twój komputer powinien zostać sprawdzony " - tłumaczy Lee Tien.


Zobacz również