Ebooki - czy to koniec DRM?

Ochrona dóbr cyfrowych od lat była przedmiotem kontrowersji w światowym biznesie - powszechnie przyjmowana zasada zabezpieczania ich za pomocą systemu DRM (Digital Rights Management) budziła sprzeciw poirytowanych internautów, choć wydawcy nie chcieli nawet słyszeć o ich usunięciu. Potentat w branży książek komputerowych, gliwicki Helion, zdecydował się jednak właśnie na rezygnację z DRM. Czy to już rewolucja na polskim rynku?

Krytycy DRM podkreślają nieustannie, że zabezpieczenie jest słabe (można je samodzielnie zdjąć i nie wymaga to robienia doktoratu), a za to utrudnia życie legalnym posiadaczom ebooków. Zwolennicy DRM zaznaczają, że konieczna jest ochrona dóbr cyfrowych, gdyż piractwo uderza bezpośrednio w interes autorów i wydawców - im większe piractwo, tym mniejsza ochota do publikowania czegokolwiek.

Moment dokonywania zakupu ebooka na platformie Ebookpoint

Moment dokonywania zakupu ebooka na platformie Ebookpoint

Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku. Pierwsi w próbach rezygnacji ze stosowania Digital Rights Management byli wydawcy muzyki, a od pewnego czasu w ich ślady idą także niektórzy wydawcy ebooków. Wprawdzie jak do tej pory nie jest to bynajmniej powszechna praktyka - wydawcy i wielkie platformy ebookowe pilnie strzegą systemu zabezpieczeń, ale są już pierwsze wyłomy, m.in. z zabezpieczeń zrezygnowało znane wydawnictwo O’Reilly.

Polscy wydawcy już od pewnego czasu zapowiadali przyjrzenie się tej sprawie, a na razie zdecydował się na ten krok polski potentat książki informatycznej, gliwicki Helion, wydający zresztą serie książek także spoza branży IT - w sumie to ok. 500 tytułów książek drukowanych rocznie. 3 listopada 2011 r. pod adresem ebookpoint.pl pojawiła się platforma, który tworzy istotny wyłom w dotychczasowej strategii polskich wydawców ebooków.

Rezygnacja z DRM

Pierwszym i najważniejszym krokiem jest rezygnacja z DRM i zastąpienie go znakiem wodnym. Oznacza to, że ebook nie jest już przywiązany do jednego czy kilku urządzeń i określonego oprogramowania - przykładowo, najbardziej popularny system ADEPT, firmy Adobe, przywiązuje ebooki w komputerach PC do niezbyt wygodnego czytnika Adobe Digital Editions, dostępnego na platformie Windows. W tej chwili, po zdjęciu DRM, książka jest zabezpieczana tzw. znakiem wodnym, który nie przeszkadza uruchamiać ebooka na dowolnym urządzeniu.

Trzy formaty ebooka do wygenerowania

Trzy formaty ebooka do wygenerowania

Warto powiedzieć kilka słów o znaku wodnym. Jest to elektroniczny identyfikator, który nie przeszkadza w korzystaniu z ebooka, ale pozwala dotrzeć do legalnego posiadacza ebooka w sytuacji, gdyby znalazł się w pirackim obiegu - osoba, która nie zwracając uwagi na prawa autorskie i majątkowe przekazuje egzemplarz, naraża się na problemy z prawem i publiczny wstyd. Wprawdzie usunięcie znaku wodnego też jest możliwe, ale trudniejsze technicznie, a ponadto użytkownik nie ma w zasadzie powodu, by to robić (np. aby przenosić ebooka między urządzeniami czy oprogramowaniem). Usuwając więc sprzed oczu typowe problemy legalnego posiadacza, nie naraża w takim stopniu interesów wydawcy i autora, jak DRM, który jest zdejmowany za pomocą dość prostej procedury. Przykładowo, w ebookach wydawanych obecnie przez Helion książka jest kupowana przez posiadacza konta na serwerze Helionu, a wygenerowany egzemplarz ma w sobie umieszczony w różnych miejscach adres poczty elektronicznej nabywcy książki.

Ukłon w stronę Kindle’a

Drugim istotnym krokiem, także od pewnego czasu zapowiadanym przez innych wydawców, jest wprowadzenie przez Helion formatu Mobi. Jest to własnościowy format ebooków firmy Amazon - niestronicowany (a więc swobodnie się wlewający), podobnie jak otwarty standard ePub. Jeszcze niedawno wydawało się, że ePub będzie bezapelacyjnym zwycięzcą zmagań formatów, jako XML-owy format wspierany przez międzynarodowe instytucje. Tymczasem okazało się, że będący niejako w opozycji do całego świata Amazon zdołał utrzymać Mobi przy życiu, a co więcej, nie zamierza na razie wprowadzić do swojego czytnika Kindle obsługi ePub. Bardzo dobra jakość techniczna Kindle’a oraz agresywna polityka cenowa Amazona spowodowały, że czytnik sprzedaje się świetnie, a nawet poszerza swój stan posiadania, zajmując coraz to nowe obszary.

Dla nas ważna jest także wiadomość, że Amazon najprawdopodobniej wejdzie w najbliższych miesiącach na polski rynek, aczkolwiek nie wiemy jeszcze, czy dostosuje do naszych potrzeb swoją platformę self-publishingową Kindle Direct Publishing. W każdym razie czytnik Amazona robi karierę nad Wisłą i to zdają się dostrzegać wydawcy, m. In. Helion, udostępniając książki także w formacie Mobi.

Pakiety formatów

Widok ebooka otwartego w czytniku Aldiko w tablecie Samsunga

Widok ebooka otwartego w czytniku Aldiko w tablecie Samsunga

Trzecim istotnym krokiem Helionu jest udostępnienie czytelników nie pojedynczych formatów ebooków, lecz całych pakietów, co było przedtem niemożliwe ze względu na DRM. Obecnie kupujemy wybrany format, np. PDF, ale automatycznie mamy dostęp także do formatów ePub i Mobi. Ten ostatni może być od razu wysłany na konto w Amazonie, aby można było łatwo nim manipulować za pomocą natywnego czytnika. Oczywiście wszystkie wersje możemy pobrać na dysk i uruchamiać w wybranym przez siebie czytniku - sprzętowym i software’owym.

Helion zapowiada 20-30 tytułów ebooków miesięcznie, inni wydawcy zapewne będą sukcesywnie dołączali - format Mobi zauważyła na przykład bardzo duża platforma ebookowa, Virtualo.pl. jest oczywiste, że obecna tendencja do pozbywania się kłopotliwego DRM będzie się rozszerzać, na korzyść mniej uciążliwego znaku wodnego, tym bardziej, że DRM jest po prostu niedostatecznym zabezpieczeniem, nieustannie łamanym przez piratów. W perspektywie widać więc na horyzoncie znacząco przedefiniowany rynek ebooków, z kilkoma najpopularniejszymi formatami i bez utrudnień. Pytanie jednak, jak długo będą do niego przekonywani tradycyjni wydawcy książki drukowanej.

I jeszcze jeden istotny element - Helion występuje z publiczną petycją o obniżenie dyskryminującego VAT na ebooki wynoszącego obecnie 23%, w sytuacji, gdy na zwykłe książki wynosi on 5%. Czy da to efekt, zobaczymy.


Zobacz również