Ekologiczne poczucie winy

Kary, podatki, upomnienia za zanieczyszczanie środowiska - ustawodawcy forsowali już różne rozwiązania, z różnym powodzeniem. Naukowcy z Uniwersytetu Wharton uważają, że najlepsze jest prawo, które sprawia, że ludzie czują się osobiście i indywidualnie odpowiedzialni za środowisko naturalne.

Proszenie ludzi, żeby postępowali dobrze, brzmi naiwnie, ale takie podejście może być najbardziej skuteczne w zapobieganiu globalnej katastrofie ekologicznej - uważają Paul R. Kleindorfer i Ulku Oktem, z Uniwersytetu Wharton. Ponieważ degradacja środowiska naturalnego jest wynikiem indywidualnych decyzji, najlepszym wyjściem dla twórców przepisów jest apelowanie do jednostek. Przy czym apele te powinny podkreślać osobistą odpowiedzialność.

Kleindorfer i Oktem napisali w swojej pracy "Assessment of environmentally sustainable technologies as if individuals matter: and they do!", że edukacja proekologiczna i uświadomienie ludziom związków między ich codziennym działaniem a stanem przyrody powinna być jednym z rządowych priorytetów w dziedzinie ochrony środowiska.

Ludzie na ogół uważają, że ekologia to problem dla rządu i korporacji. Twórcy omawianego opracowania uważają, że taka perspektywa pomija kluczową rolę, jaką odgrywają jednostki - jako członkowie większych organizacji i jako konsumenci.

Jednym z podstawowych wyzwań, stojących przed politykami, jest fakt, że ludzie zazwyczaj postępują kierując się "ograniczoną racjonalnością", co oznacza, że w intencji decyzje podejmowane są racjonalnie, jednak wyrywkowe dane, pamięć, percepcja i ocena zawężają możliwość dokonania wyboru i racjonalnego działania przez cały czas.

Jako przykład podano postawę właścicieli domów, w miejscowości, w której średnio raz na 100 lat zdarza się duża powódź. Niedługo po powodzi, wielu ludzi wierzy, że jest 50% szans, iż w następnym roku znowu wody wystąpią z brzegów, podczas gdy reszta uważa, że nie będzie powodzi przez następnych 99 lat.

Autorzy opracowania przywołują również wyniki badań psychologicznych G.A. Quattrone i A. Tverskego, z 1988 roku. Uczestników poproszono o wybranie jednego z dwóch programów ekonomicznych, z których pierwszy zakładał 10-proc. bezrobocie kosztem 12-proc. inflacji, a drugi 5-proc. bezrobocie przy 17-proc. inflacji. 36% wybrało pierwszą opcję. Następnie sformułowano to samo pytanie inaczej: uczestników spytano, czy wybraliby program z 90-proc. zatrudnieniem i 12-proc. inflacją czy też program z 95-proc. zatrudnieniem i 17-proc. inflacją. Aż 54% wybrało drugi program.

Podobny rodzaj błędnego rozumowania, który ma znaczący wpływ na decyzje dotyczące ochrony środowiska, zwany jest przez niektórych naukowców krótkowzrocznością - polega on na nie myśleniu o przyszłości i przecenianiu krótkoterminowych kosztów. Z takich m.in. powodów urządzenia wydajne energetycznie, choć droższe, często nie sprzedają się dobrze, nawet jeśli konsumenci wiedzą, że będą mogli oszczędzić w dłuższej perspektywie. "Ludzie zachowują się tak, jakby mieli dużą zniżkę na przyszłe wydatki energetyczne, znacznie wyższą niż odsetki, które musieliby zapłacić za pożyczkę na nowe urządzenie oszczędzające energię" - czytamy w opracowaniu.

Tego typu ograniczenia w rozumowaniu są szczególnie poważne w kontekście ekologicznym. Wiele najbardziej złożonych problemów jest trudnych do zrozumienia na pierwszy rzut oka. Ludzie nie wyrzucają śmieci do własnych ogródków, ponieważ od razu widzieliby tego konsekwencje, natomiast śmiecą na ulicach wielkich miast, nie dostrzegając tak wyraźnie konsekwencji.

Znacznie wyższym stopniem abstrakcji jest zanieczyszczanie powietrza, które będzie odczuwalne za wiele lat, lub dopiero dla przyszłych pokoleń. Rozumienie konsekwencji takiego postępowania jest dopiero pierwszym krokiem. Zanim ludzie się zmienią, muszą uświadomić sobie, że ta zmiana jest konieczna i pilna. I że mają na ochronę środowiska wpływ.

Stworzenie takiego poczucia odpowiedzialności jest trudne, ponieważ indywidualne obowiązki są zazwyczaj niewielkie. Warto więc pracować nad zmianą nastawienia całego społeczeństwa. Ludzie powinni widzieć, że ich działania przyjazne środowisku - jak na przykład kupowanie detergentów ulegających biodegradacji - jest nie tylko konieczne, ale po prostu dobre i właściwe.

"Nie bat i marchewka, ale wygłaszanie kazań zaczyna być odpowiednią metodą" - twierdzi Kleindorfer. I choć formy tych kazań powinny różnić się w poszczególnych społeczeństwach, to - jego zdaniem - szacunek dla życia jest wartością, którą zrozumie każda kultura.

Na podstawie: Knowledge@Wharton, "Guilt is good: a new approach to environmental problems"


Zobacz również