Elektroniczne tupanie zamiast Bluetooth

Z punktu widzenia ekonomii sprzęt bezprzewodowy wcale nie jest optymalnym rozwiązaniem. Problemem jest wysoki pobór mocy, gdy zachodzi transmisja, oraz jazgot w eterze przy próbie połączenia wielu urządzeń. Okazuje się, że w takich wypadkach znacznie lepiej sprawdza się łączność klasyczna.

Patrząc na prace naukowców z Uniwersytetu Tokijskiego, łatwo dotrzec, że Japończycy wyraźnie prą pod prąd. Podczas badań z zakresu elektronicznej komunikacji, uczeni postawili na jak najniższe zużycie energii elektrycznej. Niemal całkowicie zrezygnowali z sygnałów radiowych i ani w głowie im było stosowanie Wibree, czyli odmiany Bluetooth zaprojektowanej z myślą o niskim poborze mocy.

Woleli wykorzystać mariaż nowoczesnych i archaicznych technologii: ich roboty nawiązują komunikację wykorzystują... elektromagnetyczne tupanie.

Pik-pik, tup-tup

Opracowana przed badaczy technologia komunikacji działa kilkuetapowo i wymaga specjalnie przygotowanej maty z obwodami elektronicznymi. Postawiony na macie robot za pomocą kilku radiowych tupnięć (ich zasięg ograniczono do ok. 5 milimetrów) informuje podłogę, że na niej stoi. Mata zapamiętuje jego położenie i oblicza najkrótszą drogę między nim a drugim robotem. Od tego momentu łączność odbywa się przewodowo, z użyciem umieszczonych w podłodze obwodów oraz przełączników MEMS.

Roboty dbają o zachowanie transmisji, natomiast wbudowany w podłogę procesor pilnuje, żeby przemieszczające się urządzenia miały ze sobą nieprzerwany kontakt. Podczas budowania maty wykorzystano obserwacje profesora Takao Someya dokonane przy okazji konstruowania elektronicznej skóry.

Nie trzeba być wizjonerem, żeby znaleźć zastosowanie dla wynalazku. Można się spodziewać, że połączenie opisanej technologii z metodami przekazywania sygnału po powierzchni skóry - lub po obwodach montowanych w odzieży - pozwoli nam w całkiem niedalekiej przyszłości na stosowanie przewodowych zestawów słuchawkowych, z których... nie będzie zwisał żaden przewód.


Zobacz również