Elektroniczny New Age

Mimo falstartu na przełomie stuleci, elektroniczne książki wydają się powoli odzyskiwać popularność. W nowy etap batalii o czytelnika wkraczają w nieporównanie lepszych warunkach niż kilka lat temu i bogatsze o poprzednie doświadczenia.

Mimo falstartu na przełomie stuleci, elektroniczne książki wydają się powoli odzyskiwać popularność. W nowy etap batalii o czytelnika wkraczają w nieporównanie lepszych warunkach niż kilka lat temu i bogatsze o poprzednie doświadczenia.

Zapewne wiele osób pamięta bardzo ciekawy i pouczający eksperyment sprzed dokładnie trzech lat, kiedy to Stephen King, jeden z najpopularniejszych na świecie autorów horrorów, opublikował w Internecie pierwszy rozdział powieści The Plant. Publikację w formacie PDF ściągały wtedy setki tysięcy czytelników, zaś od przekroczenia granicy 75 procent opłaconych egzemplarzy zależało, czy King opublikuje kolejne rozdziały. Jak pamiętamy, ukazało się kilka rozdziałów, aż odsetek uczciwych czytelników spadł poniżej granicy przyzwoitości, choć podobno niektórzy fani płacili wielokrotność ceny, aby tylko utrzymać zapał autora do pracy.

Pogoda dla autorów

Przeglad kompilatorów książek elektronicznych

Przeglad kompilatorów książek elektronicznych

Choć to nie King wymyślił elektroniczne książki, to właśnie jemu należy przypisać upowszechnienie tej formy czytania w publicznej świadomości, gdyż o eksperymencie rozpisywały się wtedy wszystkie gazety. Dzisiaj rynek sukcesywnie do niej powraca, dysponując już lepszymi narzędziami do tworzenia i czytania e-publikacji, a przede wszystkim wychodząc powoli z paroletniego załamania elektronicznej gospodarki. Mało kto jest uznanym autorem powieści, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby tysiące autorów zabrały się energicznie za pisanie powieści, podręczników, prac naukowych, słowników, poradników i dowolnych innych form, korzystając z dostępnych dzisiaj narzędzi. Trudno się, oczywiście, spodziewać, aby rynek elektronicznych publikacji rozkwitł za sprawą wolontariuszy, choć liczebnie to właśnie oni dominują w Internecie. Porządny rynek potrzebuje finansowego bodźca, a więc w oczywisty sposób wymaga obudowania narzędziami, które z jednej strony zapewnią stosowną gratyfikację dla autora, z drugiej zaś zmuszą go do jak największej dbałości o jakość. Zresztą rynek w najbardziej demokratyczny sposób zweryfikuje jego starania, nagradzając autorską sumienność i karząc bylejakość, wyrabiając na dodatek dobrą albo złą markę na przyszłość.

Co ważne, elektroniczna forma publikowania pozwala zaistnieć na rynku autorom niemającym jeszcze renomy, przed których promowaniem wzdragają się często klasyczne wydawnictwa, pilnujące przede wszystkim własnego interesu finansowego. Z kolei odpowiedzialność za treść, poprawność języka i graficzną formę prezentacji musi przejąć na siebie sam autor - zabraknie tutaj swoistego imprimatur, które w profesjonalnych wydawnictwach chroni rynek przed zalewem tandety, choć niewykluczone, że stopniowo rozwiną się wyspecjalizowane usługi redakcyjne i korektorskie dla elektronicznych książek.

Wybór

W przeglądzie zdecydowaliśmy się na wybranie kompilatorów plików HTML, gdyż jest to najpowszechniej wykorzystywana technika. Świadomie pomijamy jednak aplikacje do tworzenia książek elektronicznych w formatach Adobe Acrobat (PDF) oraz Microsoft Reader, a także narzędzia do konstruowania archiwów HTML Help.

Polski Live-Book, zalicza się obecnie do najbardziej zaawansowanych kompilatorów, przede wszystkim ze względu na możliwość stosowania wyrafinowanych zabezpieczeń i powiązania publikacji z portalem dystrybuującym e-booki.

W przeglądzie nie uwzględniamy polskich programów, które mają na razie ograniczone możliwości interpretacyjne i organizacyjne:

Wymienione w tabeli programy dość znacznie się różnią możliwościami interpretacyjnymi. Skonstruowanie prostego e-booka, zawierającego tekst i grafikę, nie sprawia żadnemu z nich trudności. Kłopoty zaczynają się jednak przy multimediach - mimo optymistycznych deklaracji autorów, kompilatory często nie dają sobie z nimi rady ani przy zastosowaniu techniki webmasterskiej EMBED, ani OBJECT. Czasem możliwe jest zastąpienie klasycznych multimediów Windows Media, Real Media i QuickTime Flashem, który ma więcej szczęścia, ale wymaga to oczywiście dysponowania narzędziami do Flasha. Spore różnice występują również w technikach zabezpieczania publikacji - większość ogranicza się do hasła czy zablokowania kopiowania i drukowania. Tylko niektóre stosują bardziej wyrafinowane wiązanie publikacji z komputerem. Nie ma narzędzi idealnych, spełniających wszystkie wymagania, ale wiele z nich w pełni zaspokoi potrzeby większości autorów.


Zobacz również