Elveon - obszerna zapowiedź

Słowacki oddział międzynarodowej filii 10Tacle Studios po raz pierwszy w swej historii zajął się tworzeniem cRPG'a w luźnym tego słowa znaczeniu. Brak doświadczenia w tego typu produkcjach autorzy nadrabiają pomysłowością, innowacyjnością i engine'm graficznym Unreal Technology 3.0. Te wszystkie rzeczy sprawiają, że zapowiada się naprawdę dobry produkt, ale za wcześnie na wiążące opinie, bo przecież nie ważne, jak mężczyźni zaczynają, ale jak kończą.

Fabuła w Elveonie została stworzona od podszewki na potrzeby samej gry. Jest lekko zagmatwana i pokręcona, ale należy się szacunek, gdyż autorzy nie zerżnęli żywcem, ani nie zmodyfikowali lekko starego, oklepanego scenariusza. Rzecz oczywista, że i tym razem istnieją pewne, często powielane wątki, bo nie sposób oderwać się całkowicie od konwencji danego genre. Cała historia dzieje się w krainie elfów o nazwie Naon.

Od zarania dziejów panowali tam bogowie - Nimas, których siedzibą była wieża sięgająca nieba umiejscowiona w mieście Nimathar. Elfy - Neamas, mimo iż podległe swym bogom, nie były wcale takie słabe i bezbronne. W pewnym momencie poczuły się na tyle potężne, by zaatakować swoich panów. Bunt nie został spowodowany niedolą "spiczastouszych", gdyż wiodło im się nader dobrze. Mieli wszystkiego pod dostatkiem i żyli we względnej harmonii. Cóż zatem nimi kierowało?

3 grosze

Linia fabularna absolutnie do mnie nie przemawia i nie uważam, że mimo wszystko jest dość prosta. IMHO niedoścignionym wzorem jeszcze długo pozostanie Knights of the Old Republic.

Michał "Songo" Berezowski

Ano jak zwykle w takich przypadkach - chciwość i żądza władzy. Udało się w końcu elfom wygnać z Naon prawowitych władców. I to był początek końca złotego okresu w dziejach Neamas. Później doszło do wewnętrznych podziałów i lokalnych wojen, które doprowadziły do ogólnego skłócenia całej rasy, ciągłych wojen i systematycznego upadku. Po wielu, wielu latach znalazł się jednak śmiałek, który za cel postawił sobie uratowanie świata przed totalną samozagładą. Czy uda mu się?

To już zależy od samego gracza. Elveon posiada elastyczny scenariusz z pobocznymi wątkami, retrospekcjami, różnymi powiązaniami, historiami wielu mieszkańców krainy, przeskokami w różne zakątki i lata, tak, że cała fabuła jest bardziej skomplikowana niż się wydaje z pozoru.

Aby lepiej pojąć co jest grane autorzy fundnęli nam krótkie cut-scenki. Te zaś nie tylko zagłębiają nas w tajniki całej historii, wyjaśniając (a może i bardziej komplikując) pewne motywy, ale również służą cenną wskazówką. Czasami może się zdarzyć, że jakaś scenka rozgrywać się będzie w miejscu, do którego właśnie zmierzamy. Uzyskasz przez to cenne informacje, jak np. miejsce położenia ukrytej broni. Ale mało tego. Nieraz się zdarzy, że w przerywnikach przemieścisz się do zupełnie innej części krainy, bądź w inny wymiar czasowy, a nawet pozostawisz swojego bohatera, aby wcielić się w inną postać. Ciekawe, ale troszkę zbyt przekombinowane. Nie ma co jednak przekreślać koncepcji, przed samym jej przetestowaniem.

Fight!

Jednym z najważniejszych elementów cRPGów jest walka oraz zdobywanie punktów doświadczenia. I właśnie w tych dwóch kwestiach Elveon różni się i to znacznie od typowych przedstawicieli gatunku. Nasza myszka może być spokojna o swój spokojny żywot. Uniknie katowania poprzez notoryczne i do znudzenia długie klikanie przy zabijaniu kolejnych hord wrogów. System walki zaczerpnięty został z nawalanek, tudzież jak to się modnie zwało kilka lat temu - mordobić.

Zawsze jest coś za coś i tym razem nie będzie inaczej. Klawiatura pod naszymi paluchami będzie trzeszczeć, a klawisze będą pękać i odskakiwać niczym w syntezatorze Casio, kiedy gra na nim wirtuoz tegoż instrumentu podczas szalonego koncertu disco polo. Walka odbywa się tylko i wyłącznie jeden na jeden, tak żeby nie komplikować graczowi sytuacji. A będzie to mniej więcej wyglądać jak na filmach z Chuckim Norrisem - bijemy się z jednym, a reszta tańczy w kółeczku. Podczas potyczki masz kilka standardowych ruchów jak atak, finta, unik i blok. Autorzy zadbali o urozmaicenie tej części gry i wprowadzili kilka efektownych kombinacji, które będziesz systematycznie odkrywać i opanowywać w trakcie grania.

Oczywiście nie przyjdzie nam lać się na pięści, gołe klaty tym bardziej. W skład naszego oręża wchodzą: sztylety, miecze, oszczepy i łuki, czyli dla każdego coś miłego. Gracz ma do wyboru, jaki chce krwawy fechtunek prowadzić. Specjalizacja jest niezbędna, bo jedynie zawodowiec ma szansę przeżyć do końca rozgrywki, ale pamiętajmy, warto znać podstawy posługiwania się resztą oręża, bo jeśli wybraliśmy walkę na odległość, wcale nie oznacza, że wróg nie podejdzie na bezpośredni kontakt.

Samo zdobywanie doświadczenia zostało maksymalnie uproszczone. Pominięto szczegółowe tabelki, drzewka zdolności, przeróżne punkty etc. Głównie będzie to polegało na powiększaniu się umiejętności naszego bohatera: lepsza skuteczność, szybkość, większa ilość dostępnych ciosów. Ciuszki też się zmienią, bo nie wypada łucznikowi nosić ciężkiej i niewygodnej zbroi ani rycerzowi paradować w worku po ziemniakach.


Zobacz również