Empire Earth II

Jak zabić króla Jagiełłę

Jak zabić króla Jagiełłę

Niebieskie samoloty zapewniają bombowy widok

Niebieskie samoloty zapewniają bombowy widok

Pod koniec roku 2001 zatrzęsło światkiem RTS. Nowa gra Empire Earth wprowadziła grafikę 3D w miejsce klasycznego rzutu izometrycznego. Wszystko się zmieniło - od tej pory nowe produkcje równano właśnie do tego tytułu. Minęło sporo czasu, ojciec projektu stworzył nowy Empires: Dawn of the Modern World (swoją drogą beznadziejnie głupią gierkę, dla której nie mieliśmy litości), a produkcją sequelu Empire Earth zajął się zupełnie kto inny: Szalony Doktor Ian Lane Davis. Co udało się osiągnąć uznanemu specjaliście od amerykańskich systemów AI? Z jednej strony dużo, a zarazem dziwnie mało. Idea gry jest prosta jak australijska autostrada. Poprzez kolejne epoki rozwijasz wybraną cywilizację, budując domki, wynajdując technologie i awansując dziejowo, aby jak najbardziej wyprzedzić inne nacje. Przebiega to szybko i sprawnie, nic nie jest nadmiernie czasochłonne. Dzięki temu rozgrywka jest cudownie dynamiczna - to jedno z założeń gry w sieci, a na każdym kroku widać, że takie jest ogólne przeznaczenie tego tytułu.

Galopem przez wieki

Dobry Plan Wojenny to ten, który spodoba się sojusznikom... potem nie trzeba go sztywno przestrzegać

Dobry Plan Wojenny to ten, który spodoba się sojusznikom... potem nie trzeba go sztywno przestrzegać

Dziwi nieco przeprowadzenie niektórych linii granicznych między epokami. Pierwsza piątka to standard znany z Age of Empires: od kamienia łupanego do wczesnego średniowiecza. Jak na razie wszystko w porządku, tak samo jak i w drugiej grupie, dociągającej historię do rewolucji przemysłowej. Dalej robi się mocno nieciekawie, bo epoka XI obejmuje całe pierwsze 40 lat zeszłego stulecia, czyli wrzucono w jeden worek obie wojny światowe, resztę drugiej, podpinając pod okres zimnej wojny (do roku 1980). W rozgrywce swobodnej jakoś to przechodzi, ale niestety gra ma trzy kampanie, z których jedna rozgrywa się w czasach nowożytnych i tu już może zaszczypać nieco w oczy drugowojenny CKM masowo używany w 1918 r. Bywa jeszcze gorzej. Gun Tank - czyli ładnie odwzorowane niemieckie działo samobieżne Wespe (de facto produkowane w latach 1942-1944, więc należące do epoki XII) na froncie I wojny światowej (epoka XI) źle działa na zmysły nawet średnio oczytanego Europejczyka.

Dalej historia podąża w przyszłość aż do XXIII wieku, czyli gra wkracza na grunt SF. Na szczęście nikt z autorów nie trąbi o prawdach historycznych, co więcej, wspomniane kampanie zawierają scenariusze świadomie zmieniające bieg znanych wydarzeń. Dlatego tej akurat gry za błędy merytoryczne katować nie będziemy.

Cud, czyli strategia w RTS

Widzieliście to w TV, czytaliście o tym w prasie: wojownicy Ninja walczą w
szeregach armii!

Widzieliście to w TV, czytaliście o tym w prasie: wojownicy Ninja walczą w

szeregach armii!

To nie żart. Empire Earth zawiera sporo elementów strategicznych. Oczywiście bez nadmiernej przesady, ale jednak. Panel zarządzania populacją pozwala w ramach całego państwa koordynować zadania dla cywilów, jednocześnie mając jak na dłoni rozmieszczenie surowców i siły roboczej. Przydaje się to zwłaszcza przy przejściu do nowej epoki, gdy trzeba zacząć eksploatację innych typów złóż.

Mapa podzielona jest na prowincje, a dla każdej istnieje limit pewnych budynków, więc i pod tym względem należy nieco pokombinować i odpowiednio rozmieścić umocnienia i infrastrukturę. Budowanie na terenie wroga to rzecz ryzykowna i czasochłonna, do tego często niewykonalna, gdy wykorzystał on już cały limit na własny pożytek.

Najciekawszą nową cechą jest instytucja Planów Wojennych. W osobnym panelu wyznaczasz linie ataku i punkty docelowe dla sprzymierzonych wojsk. AI jest w stanie je zinterpretować i ocenić, czy warto skorzystać z planu natarcia. Oczywiście dużo więcej zabawy dostarcza to narzędzie przy graniu z innymi ludźmi. Dajmy na to, że proponujesz wspólny atak dwóm graczom na trzeciego, ale jednemu z nich wysyłasz swoistą erratę, sugerującą wjechanie w plecy nieświadomemu niczego sojusznikowi, gdy będzie on tarmosił się z wrogiem u twego boku. Milutkie, czyż nie?

Tradycyjne zalety, tradycyjne bolączki

Mało widać? A, to tylko burza! Gdyby przyszła śnieżyca, nie dałoby się policzyć wojaków

Mało widać? A, to tylko burza! Gdyby przyszła śnieżyca, nie dałoby się policzyć wojaków

W grze jest mnóstwo znanych elementów. Specjalne zdolności poszczególnych nacji i jednostki unikatowe to rzecz oczywista - z tym że tym razem te ostatnie przypisano po jednej do każdej grupy pięciu epok. Z tego powodu już w epoce kamiennej Grecy dysponują... Hoplitami. Na szczęście Cudy Świata rozbito na kręgi kulturowe i Germanie nie zbudują sobie Sfinksa... Dla kontrastu - Angole wystawią Bramę Brandenburską, czyli podział na kręgi nie zawsze chroni przed uchybieniami.

Grafika 3D i jakość modeli nie dorównuje Empires: Dawn of the Modern World, a silnik ma większe wymagania. Muzyczka przygrywa miło, efekty specjalne bawią oko, chyba że nadejdzie zima, bo wtedy zamiecie przesłaniają ekran i trudno cokolwiek wypatrzyć nawet na pełnym zbliżeniu. Sztuczna inteligencja działa sprawnie, co należy bardzo pochwalić. Podział na epoki nie jest wolny od tradycyjnych bzdur: średniowieczne katapulty dziurawią powoli czołgi, a galery zdolne są zatopić lotniskowiec... Nie mnożąc zdań: dla miłośników walki sieciowej wielka gratka, dla innych błaha zabawka, dla adeptów historii prawdziwe ćwiczenie z cierpliwości i poczucia humoru.

To co z tym Jagiełłą?

W kampanii niemieckiej (de facto pruskiej) pierwszych kilka scenariuszy dotyczy Krzyżaków - celem jednej z misji jest obrona Malborka przed połączonymi wojskami Polski i Litwy. Ostatnim zadaniem jest ukatrupienie samego Jagiełły, który do miękkich nie należy. Dopiero bateria trebuszy wspierana przez kilkudziesięciu braci zakonnych jest w stanie poradzić sobie z królem i jego wesołą hałastrą. Jagiełło to prawdziw boss!

<hr size=1 noshade>Błędy zamierzone i niezamierzone

<hr size=1 noshade>Zderzenia cywilizacyjna

Jeśli prześcigniesz wroga cywilizacyjnie o kilka epok, możesz być świadkiem podobnych rozkosznych scen. Zwłaszcza lotnictwo strategiczne daje wielką przewagę, gdy przeciwnik tonie w odmętach średniowiecza. Komputerowy generał jednak zawsze walczy do końca. Do ostatniego muszkietera, do którego zbliżają się trzy mechy najeżone kosmiczną bronią.

<hr size=1 noshade>

3 grosze

Aż mnie świerzbiło, żeby poznęcać się nad absurdami historycznymi, ale... nie są one rażące na tle innych produkcji z tego gatunku. By wycisnąć wszystkie głupoty, zagrałem jeszcze raz. Potem jeszcze trochę... i tak jakoś uciekło mi kilka dni. Lucas the Great

Empire Earth II - RTS

Producent: Mad Doc Software

Polski wydawca: CD Projekt

Cena: 99,90 zł

Wymagania: CPU 1,5 GHz, 256 MB RAM, grafika 64 MB

Minusy: wymagający silnik, tradycyjne absurdy podgatunku

Plusy: plany wojenne, dynamika rozgrywki, multiplayer, pory roku


Zobacz również