Empires: Dawn of the Modern World

Dobry dowódca pozostanie dobrym dowódcą niezależnie od tego, czy staje na czele oddziału rycerzy czy dywizji czołgów.

Dobry dowódca pozostanie dobrym dowódcą niezależnie od tego, czy staje na czele oddziału rycerzy czy dywizji czołgów.

Empires: Dawn of the Modern World to dzieło Ricka Goodmana, twórcy RTS-a Empire Earth. W poprzedniej części przedstawiono historię wojen prowadzonych przez człowieka od czasów, gdy zszedł z drzewa, aż po daleką przyszłość. Dawn of the Modern World nieco okrojono, z 14 historycznych epok pozostało zaledwie pięć: średniowiecze, era prochu, czasy wielkich imperiów oraz pierwsza i druga wojna światowa. Przed tobą tysiąc lat historii. Również mniej jest dostępnych wynalazków. Ale jeśli je wprowadzisz, ich efekty będą mocno odczuwalne. Takie zmiany mają na celu skrócenie czasu rozgrywki.

Historia na polu bitwy

W każdej z pięciu epok będą rywalizować inne nacje. Na przykład średniowieczne bitwy rozegrają między sobą Frankowie, Anglicy, Chińczycy i Koreańczycy. Druga wojna światowa, którą badaliśmy w testowanej wersji beta gry, to popis siły Brytyjczyków, Francuzów, Niemców, Amerykanów, Rosjan i Chińczyków.

Większość jednostek znasz z historii. Autorzy starali się wiernie oddać ich wygląd, w czym pomaga przedstawiony w wysokiej rozdzielczości trójwymiarowy świat gry.

Kamień, papier, nożyce

O zwycięstwie w bitwie nie decyduje liczebność armii, lecz jej dobre zorganizowanie i dowodzenie. Każda jednostka, obok typowych współczynników: siły ataku, zasięgu i szybkości, ma indywidualne zalety i wady. Na przykład piechota nie ma szans z dywizją czołgów, ale ci sami wojacy doskonale poradzą sobie z baterią dział przeciwpancernych. Krótko mówiąc, wszystkie zależności oparto na zasadach gry kamień, papier, nożyczki. Są one bardziej złożone niż w wymienionym przykładzie. W Empires bitwa toczy się na lądzie, morzu i w powietrzu. Jeśli więc skupisz się wyłącznie na armii lądowej lub powietrznej, wieszczymy ci szybki koniec twego imperium. Cios przyjdzie z najmniej oczekiwanej strony.

Szybko i wygodnie

Powyżej widzimy prawdziwy tryumf żelaznej niemieckiej woli i przodującej na świecie germańskiej techniki wojennej. Przeciwnicy są bez szans.

Powyżej widzimy prawdziwy tryumf żelaznej niemieckiej woli i przodującej na świecie germańskiej techniki wojennej. Przeciwnicy są bez szans.

Dziś strategie czasu rzeczywistego to gry, które poza umiejętnością logicznego myślenia wymagają szybkiego machania myszą. I o ile w trybie single player dowolnie zmieniasz szybkość upływu czasu, to w pojedynku z żywym przeciwnikiem tempo zabawy jest ustalone z góry. Sterowanie armią nie sprawia trudności. Poza typowymi dla RTS-ów grupowaniem jednostek czy trybami walki, twórcy długo myśleli, jak ułatwić kontrolę nad szybko rozrastającym się imperium. Zdolności specjalne są łatwo dostępne i nie znikają przy grupowaniu odmiennych oddziałów. Leniwych robotników szybko wyłapujesz i błyskawicznie zaganiasz do pracy.

Myśl szybko!

Najnowsze odkrycia naukowe opracowane na uniwersytetach uaktywniasz w dowolnym momencie gry. W zależności od trybu rozgrywki używasz ich najwyżej dwa razy. Takie podejście wymusza dokładne planowanie działań. Wszak wróg nie śpi! Podobnie rzecz ma się z ulepszeniami oddziałów. Wynalazki przydzielasz dowolnie wybranemu typowi jednostek, na stałe podwyższając siłę ognia czy szybkość ruchu. Tym samym nawet armie tej samej nacji mogą się od siebie różnić. W pojedynku dwóch identycznych czołgów wygra ten, który dostał lepszy dopalacz.

Bezlitosny feldvebel

Tych dwóch żołnierzy stanowi jeden oddział.

Tych dwóch żołnierzy stanowi jeden oddział.

Niemiecka machina wojenna opiera się na tygrysie królewskim. Pancerz tego czołgu jest tak mocny, że nawet działa przeciwpancerne z trudem go przebijają. Sierżanci Wehrmachtu trzymają się na tyłach i podnoszą morale żołnierzy. A że nic tak nie podnosi na duchu jak wrak wrogiej maszyny, gdy nadjeżdża nieprzyjacielski pojazd, sierżant wyciąga pancerfausta i używa go jako ostatecznego argumentu.

Niemiecka artyleria czy słynna Gruba Berta obok zwykłych pocisków wystrzeliwuje też ładunki z gazem dziesiątkujące zadymionych nieszczęśników. Podobną zdolność mają grenadierzy. Doskonałe zdyscyplinowanie i wyszkolenie faszystów owocuje opcją przeprowadzenia wojny błyskawicznej po opracowaniu jej na uniwersytecie.

Natomiast z bezpiecznej bazy na tyłach startują rakiety V-2, które są w stanie zrównać z ziemią pozbawioną obrony przeciwlotniczej wrogą bazę.

Jankes z atomówką

Atomówki i V2 łączy w tej grze jedno: ogromne buuuuum i krater w ziemi po wybuchu.

Atomówki i V2 łączy w tej grze jedno: ogromne buuuuum i krater w ziemi po wybuchu.

Amerykanie jako pierwsi zbudowali bombę atomową i może dlatego jako jedyni w grze dysponują tą bronią. Zrzucany z bombowca B-29 Superfortess pocisk nuklearny czyni spustoszenie, ale nie powoduje negatywnych skutków w postaci skażenia. Bombowce atomowe są drogie, warto więc zapewnić im osłonę, choćby za pomocą lotniskowca USS Enterprise. Na ziemi Amerykanie są najsłabsi. Wyróżnia się tylko czołg Sherman, który daje osłonę technikom naprawiającym pojazdy i przejmującym budynki wroga. Pomnik Lincolna sprowadza za oceanu zmasowany desant spadochronowy, który zostanie zrzucony we wskazanym miejscu. Desant za linią frontu potrafi wyrządzić duże szkody słabo chronionej bazie. Włączając radio Głos Ameryki, przekabacasz jednostki przeciwnika na swoją stronę.

W Anglii rządzą sanitariuszki

Trzon armii brytyjskiej stanowią czołgi Matylda i oddziały SAS, które podkładają bomby przy wrogich instalacjach. Anglia ma też genialną służbę zdrowia. Sanitariuszki przywracają do zdrowia nawet konających. Wdzięczni wrogowie-nieboszczycy przechodzą na twoją stronę. Komandosi przeprowadzają akcje dywersyjne osłabiające zaplecza przeciwnika.

Potrafią przeniknąć do bazy wroga i uzbrojeni jedynie w nóż wyeliminować robotników. Ciekawostką floty brytyjskiej jest dowolnie wybrany okręt flagowy. Taki statek raz na jakiś czas oddaje potężną salwę, masakrując cel.


Zobacz również