Euro 2000

Który to już raz mamy okazję zagrać w symulację piłki nożnej stworzonej przez programistów z Electronic Arts Sports? Ten utalentowany kanadyjski zespół niemal całkowicie opanował wirtualny świat sportu. Dzięki temu osiągnięciu ich gry są coraz lepsze i coraz lepiej odzwierciedlają rzeczywistość. Tym razem będziemy mieli okazję wzięcia udziału w najbardziej prestiżowym turnieju na starym kontynencie – Euro 2000.

Który to już raz mamy okazję zagrać w symulację piłki nożnej stworzonej przez programistów z Electronic Arts Sports? Ten utalentowany kanadyjski zespół niemal całkowicie opanował wirtualny świat sportu. Dzięki temu osiągnięciu ich gry są coraz lepsze i coraz lepiej odzwierciedlają rzeczywistość. Tym razem będziemy mieli okazję wzięcia udziału w najbardziej prestiżowym turnieju na starym kontynencie – Euro 2000.

Gra Euro 2000 powstała na bazie osławionej już FIFY 2000. Główną, acz nie jedyną atrakcją jest jednak tytułowy turniej rozgrywany na boiskach Holandii i Belgii. Niestety tutaj pojawia się pierwszy poważny mankament – brak możliwości rozegrania autentycznego turnieju. Rozgrywki zaczynamy od fazy eliminacyjnej zatem możliwe, że w turnieju finałowym znajdą się drużyny, które w rzeczywistości odpadły w pierwszej fazie (dotyczy to także „Orłów Wójcika”:)

Poza turniejem istnieją jeszcze inne rozgrywki: „Friendly Match”, czyli mecz towarzyski, „Golden Goal” - gramy do jednej lub kilku bramek, „Skill Drill” - trening, który z nowicjusza stworzy prawdziwego wyjadacza, „Challenge”, czyli Multipalyer oraz „Classics”, o której za chwilę.

Osiem autentycznych stadionów, tradycyjnie odzwierciedlonych po mistrzowsku, tchnie w gracza ducha wojownika, szczególnie, gdy zasiada na nich ponad 30tys. żywiołowo dopingujących kibiców.

Intro gry nie powala na ziemię. Barwne animacje okraszone muzyką Paula Oakenfolda wypadają raczej przeciętnie. Bardzo dobrze prezentuje się natomiast menu. Rozmieszczenie poszczególnych opcji jest dobrze przemyślane i nie ma mowy o żadnych zawiłościach czy zagubieniu.

Naturalnie najważniejsza w grze jest oprawa audio-wideo. Cóż, jak już wspomniałem, engine gry pozostał taki sam jak w FIFA 2000, więc nie należy się spodziewać rewolucji. Postacie zostały co prawda poddane drobnym zabiegom kosmetycznym, ale mówiąc najoględniej, jeżeli grałeś w FIFA 2000 to prawie tak jakbyś grał w Euro 2000.

Mecz wygląda bardzo ładnie. Całkiem nieźle prezentują się też zawodnicy, u których wzbogacono wachlarz zachowań po zdobytej bramce. Poza tym, jeśli kochasz swą podwórkową drużynę, firma EA SPORTS dodała opcję Edit Team, dzięki której możesz drużynę narodową Anglii przeistoczyć w zespół Wicher Kobyłka. Gracze niezbyt przypominają twych kumpli z podwórka? Teraz nie jest to problemem. Gra ma zaimplementowany edytor twarzy zawodników oferujący: 4 odcienie skóry, prawie 70 fryzur, 8 kolorów włosów, 154 pary oczu i po 154 rodzaje nosów oraz ust - to chyba wystarczająca ilość do stworzenia każdego Janka Kowalskiego.

Oprawa audio z nieśmiertelnymi już sprawozdawcami sportowymi zachwyca, chociaż czasami brakuje okrzyków Szpakowskiego czy Zydorowicza. Relacje w wykonaniu pana Motsona są małym arcydziełem. Hasło wypowiedziane po brutalnym faulu na zawodniku: "I think he's broke his family tree" - zrzuciło mnie z krzesła.

Wspomniana wcześniej opcja „Classisc” jest dostępna wyłącznie dla zdobywców najcenniejszego trofeum w Europie. Dzięki niej możemy rozegrać półfinały i finały wszystkich dotychczasowych turniejów, począwszy od 1960 roku, a skończywszy na pamiętnej złotej bramce Bierhoffa w 1996. Szkoda tylko, że nasza reprezentacja nigdy nie zaszła tak daleko, ba! nigdy nie weszła do turnieju finałowego.

Cóż można powiedzieć? Kolejna gra z serii FIFA, kolejny diamencik, kolejne pieniądze, które wydamy, a EA zyska. Firma Elecronic Arts trzęsie branżą sportów wirtualnych, i sądzę, że długo tak zostanie. Nie każdego przecież stać na licencję do używania znaków firmowych UEFA, czy posługiwania się maskotką mistrzostw (która nawiasem mówiąc pojawia się w grze bardzo rzadko).

EURO 2000 jest grą ładną i ciekawą, lecz jej kupno w przypadku, gdy na półce mamy już pudełko z FIFA 2000, nie jest niezbędne.


Zobacz również