Europa walczy wiedzą

W Unii Europejskiej przyznaje się największą liczbę stopni naukowych, stąd pochodzi także największa liczba naukowych publikacji. Niestety nauka ma mniejsze środki niż w Japonii czy USA, młodzi badacze są rzadziej zatrudniani i składanych jest mniej wniosków patentowych. Trudniej przychodzi zastosowanie wyników badań w praktyce.

Wydajność europejskiej nauki ocenia “Trzeci europejski raport nt. wskaźników nauk ścisłych i technologii 2003”. Europejscy badacze są szczególnie silni w dziedzinie badań medycznych i chemicznych, badaniach aeronautycznych i telekomunikacji. Jednak Unia inwestuje w badania mniej niż jej główni konkurenci naukowi, ta różnica zresztą się powiększa.

Europejskie uczelnie kształcą więcej magistrów i doktorów w dziedzinie nauk ścisłych i technicznych niż Japonia i USA. W 2000 roku UE wykształciła 2,14 mln doktorów i magistrów w naukach ścisłych i technologii (USA – 2,07 mln, Japonia – 1,1 mln ). Znacznie mniej z nich jednak potem zatrudniają - na każdy tysiąc zatrudnianych do pracy przyjmowano 5,4 badaczy – podczas gdy w USA – 8,7 na tysiąc, a w Japonii – 9,7 na tysiąc. Najlepsze mózgi Europy zatem nadal postrzegają Amerykę Północną jako najlepszy obszar do znalezienia zatrudnienia. Europa traci ponadto pozycję pod względem liczby uznanych patentów i w ogóle pozycję w sektorze high tech.

Naukowcy europejscy są mobilni głównie w obrębie Unii – jedna trzecia zagranicznych studentów doktoranckich i połowa zagranicznych pracowników naukowych i etnicznych pochodzi na przeciętnej uczelni z innego państwa członkowskiego. Większość z badaczy, którzy decydują się na pracę zagranicą wybiera jednak USA. Trzy czwarte europejskich świeżo upieczonych doktorów decyduje się na zostanie w Stanach po obronie. Odsetek ten stale rośnie od początku lat 90.

Niestety nienajlepiej wypada wydajność europejska mierzona handlem produktami high-tech: deficyt w handlu produktami high-tech wzrosła z 9 mld EUR w 1994 roku do 48 mld EUR w 2000. Europa pozostaje też w tyle rewolucji biotechnologicznej – posiada więcej produkcji „naukowej” niż USA , ale firmy europejskie mają kłopoty z patentowaniem i komercjalizacją swoich osiągnięć. W Europie – a więc na terytorium rodzimym – składają jedynie 27,8% wszystkich wniosków patentowych, podczas gdy firmy amerykańskie – 51,9%.

W dziedzinie nanotechnologii znowu jednak Europa pozostaje w czołówce pod względem osiągnięć naukowych a nawet patentowych – firmy z krajów 15 i EFTA złożyły 39% patentów nanotechnologicznych podczas gdy amerykańskie i kanadyjskie – 45%.

W minionej dekadzie udział europejskich wniosków patentowych zatwierdzonych zarówno przez EPO (Europejskie Biuro Patentowe) jak i jego amerykański odpowiednik – USPTO (United States Patent and Trademark Office) spadał, aczkolwiek spadek ten wyhamował w ostatnich latach.

Jak podkreślają autorzy raportu, europejskie uniwersytety są dobre w tworzeniu wiedzy, co stanowi ich główny obszar działalności. Coraz lepiej współpracują także z przedsiębiorstwami. Obserwuje się dwie tendencje: duże uniwersytety starające się utrzymać najwyższy poziom na wszystkich polach badawczych, oraz mniejsze, decydujące się na pewną specjalizację. Ta ostatnia strategia przyczynia się do mniejszej ogólnej liczby publikacji – ale zwykle podnosi ich poziom, co potwierdza większa liczba cytowań.

UE wydaje obecnie niestety mniej na naukę i rozwój niż jej główni konkurenci (w 2000 roku 1,94% z PKB, podczas gdy USA – 2,8% a Japonia – 2,98%). Ta luka inwestycyjna niestety pogłębia się dodatkowo od połowy lat 90. Różnica mierzona siłą nabywczą inwestycji wzrosła z 43 mld EUR w 1994 roku do 83 mld EUR w 2000. Różnica wynika głównie z mniejszego zaangażowania sektora prywatnego w naukę – w UE daje on ok. 56% środków na badania, podczas gdy w USA i Japonii – ponad dwie trzecie.

Zdaniem autorów raportu nie pomaga także w podniesieniu konkurencyjności UE oddzielenie prac badawczych cywilnych od wojskowych. Europejscy naukowcy z laboratoriów wojskowych są bowiem mniej biegli w przekładaniu wyników na konkretne zastosowania. Tymczasem amerykańskie pomysły ostatnich dziesięcioleci – Internet, GPS czy satelity telekomunikacyjne wywodzą się właśnie z badań wojskowych.


Zobacz również