Evil Genius

Chcesz spotkać Jamesa Bonda i Kapitana Żbika? Nic prostszego - ich zwłoki wiszą w mojej chłodni

Chcesz spotkać Jamesa Bonda i Kapitana Żbika? Nic prostszego - ich zwłoki wiszą w mojej chłodni

Oto ja, prawdziwy Geniusz Zła - demoniczny umysł opętany pragnieniem władzy absolutnej i skłonnością do nadużywania gier słownych. Pokażę ci świat, jakim go widzieli Ernst Stavro Blofeld, Fantomas i Fu Man Chu. Czuj się wyróżniony; jak widzisz, twych poprzedników potraktowałem bardzo... ozięble.

Miłe złego początki

Tej pokojówce tylko kajdanki w głowie. Może jeszcze pejcz i skórzane ubranie?

Tej pokojówce tylko kajdanki w głowie. Może jeszcze pejcz i skórzane ubranie?

Karierę w branży globalnej dominacji zacząłem od kilku pracowników i wiernego przybocznego. Za pieniądze zdobyte na przemycie kalarepy do Libii (sankcje gospodarcze mocno dawały im się wtedy we znaki), kupiłem niewielką wysepkę od jednego z krajów, w którym nigdy nie słyszano o ekstradycji. Na powierzchni wysepki stworzyłem elegancki kurort dla turystów, sam zaś zszedłem z moją działalnością do podziemia.

W centrum nasłuchu dowiadujesz się, o czym szepczą w Moskwie, Waszyngtonie, Klewkach...

W centrum nasłuchu dowiadujesz się, o czym szepczą w Moskwie, Waszyngtonie, Klewkach...

Budowa podziemnego kompleksu (to jedyny kompleks, jaki mam - poza tym jestem całkiem zdrowy, dziękuję) nie jest łatwym zajęciem. Trzeba wszystko starannie planować - tak, aby nie marnować cennego miejsca i nie wydawać pokaźnych sum na zbyt duże pomieszczenia. W podziemnej bazie upchnąć trzeba - elektrownię, pomieszczenia mieszkalne, ośrodek szkoleniowy i badawczy, skarbiec, stołówkę, punkt medyczny, pomieszczenia ochrony z salą przesłuchań i oczywiście obszerny, ekskluzywny gabinet. Niestety, wbrew wszystkim zapewnieniom o kulturze i cywilizacji, międzynarodowe sojusze nie mają za grosz szacunku dla cudzej pracy. Co chwila ktoś wysyła do mnie szpiegów i żołnierzy, którzy atakują bazę, niszczą sprzęt i zabijają pracowników. Dlatego muszę również dbać o bezpieczeństwo - poustawiać pułapki, stworzyć system alarmowy, kupić gaśnice, przeszkolić strażników. Na zewnątrz wszystko ma wyglądać na niewinny, luksusowy raj tropikalny, nie wzbudzający niepotrzebnej sensacji. Nawet nie wiesz, ile zamieszania może narobić jedna turystka, panikujca na widok zwykłego plastikowego worka ze zwłokami. Jakby to było coś niezwykłego... A jeśli sądzisz, że wyposażenie podziemnej bazy to droga impreza, to przyjrzyj się, ile forsy trzeba władować w wyposażenie hotelu, barów i sal tanecznych.

Biznes-master-plan

Gorące przyjęcie agenta Jej Królewskiej Mości

Gorące przyjęcie agenta Jej Królewskiej Mości

Nie myślisz chyba, że pieniądze biorą się z powietrza. Politycy wmawiają takie rzeczy wyborcom, ale ja politykiem nie jestem i nie udaję, że nie kradnę. Prawda jest taka, że żeby komuś dać, trzeba komuś innemu zabrać.

Właśnie dlatego z mojego centrum kontroli rozsyłam po całym świecie agentów, żeby zdobywali dla mnie fundusze. To, że pieniądze zostały zarobione nieuczciwie, wcale nie musi znaczyć, że ich zdobycie było łatwe! By uruchomić dopływ gotówki, trzeba zbudować odpowiednią liczbę centrów szpiegowskich, a potem obsadzić region własnymi ludźmi.

Bond, James Bond - wstrząśnięty, rozstrzelany

Bond, James Bond - wstrząśnięty, rozstrzelany

Podwładni pomagają także dbać o właściwe public relations, wykonując co jakiś czas bardziej efektowne zlecenia - kogoś porwą, wykradną bezcenny eksponat muzealny, spalą park narodowy. Dzięki takim akcjom, moje notowania idą w górę, co z kolei ściąga do mnie coraz więcej ambitnych rekrutów, k†órzy u boku mojej fortuny chcą stworzyć własne. Tyle, że robota dla mnie nie jest ława. Moim pracownikom nieustannie depczą po piętach rządy i organizacje międzynarodowe. Każda misja jest czasochłonna i niejednokrotnie wymaga ofiar. Im głośniej robi się na mój temat, tym więcej sabotażystów wysyłają do mojej bazy. Ale kto nie ryzykuje, ten nie je. A ja lubię astrachański kawior. Dzięki spektakularnym pokazom złoczynności, otwierają się przede mną także nowe możliwości rozwoju. Jak już mówiłem, na początku mój personel składał się tylko z przybocznego i paru roboli. Teraz jest ich kilkanaście razy więcej, i to solidnie przeszkolonych. Prosty robotnik, jeśli stworzy mu się dobre warunki, staje się wykwalifikowaną siłą roboczą - strażnikiem, technikiem, naukowcem i tak dalej. Są tacy, którzy załamują się i uciekają. Jeśli w porę się ich wypatrzy i dorwie, to krótki areszt dobrze wpływa na poprawę lojalności. Niektórzy nie nadają się do tej roboty, ale są też tacy, którzy dopiero torturując schwytanego szpiega odnajdują życiowe powołanie. Spójrz na tego gościa w czerwonym garniaku - przez lata potrafił tylko przerzucać paczki i naśladować Michaela Jacksona. Dopiero kiedy zobaczył, że jego parodia księżycowego kroku jest dla jeńców niewymowną udręką, znalazł swoje miejsce na ziemi.

Ja, oczywiście, również się rozwijam. To, że jestem genialny, nie znaczy, że nie mogę być jednocześnie najsłynniejszy, obrzydliwie bogaty i panować nad światem. Wcześniej trzeba jeszcze wyjaśnić parę spraw z mniej genialnymi konkurentami i władzami, ale to tylko kwestia czasu. No i jeszcze trening osławionego demonicznego śmiechu... BUAHAHAHA!

Dossier złoczyńcy

Zakazane Konwencją Genewską: oprawca łamie przesłuchiwaną, naśladując Michaela Jacksona.

Zakazane Konwencją Genewską: oprawca łamie przesłuchiwaną, naśladując Michaela Jacksona.

Evil Genius jest grą z tej samej półki, co Ghost Master czy wcześniej Dungeon Keeper. Zamiast wcielać się w szlachetnego bohatera, stajemy po drugiej stronie barykady i jako arcyłotr usiłujemy zapanować nad światem. Inspiracje są oczywiste: filmy o Jamesie Bondzie (szczególnie te starsze, w których agent 007 walczył z organizacją SPECTRE), cykl o szalonym Fu Man Chu, Rewolwer i melonik, przygody Austina Powersa i inne podobne produkcje. Do nawiązań dopisać należy jeszcze serial Dynastia. Wszak bogata i czarująca Alexis to wypisz wymaluj Joan Collins.

Graficznie całość jest simsopodobna, z wyraźną stylistyką retro świetnie pasującą do konwencji. Ekrany opcji wzorowane są na słynnych bondowskich czołówkach tworzonych przez Maurice'a Bindera. Także muzyka przypomina melodią i aranżacją filmy szpiegowskie, znakomicie budując klimat.

Strategia czasu generalnego

Evil Genius jest RTS-em. Tempo jest w sam raz takie, aby można było bez obłędu w oczach (nie tego, który idzie w parze z byciem osobą genialną) radzić sobie z zarządzaniem bazą i działaniami na skalę światową. Niekiedy można natrafić na trudności przy rozbudowie bazy - łączenie i dobudowa pomieszczeń kieruje się trochę zbyt sztywnymi zasadami. Szkoda też, że szeregowym członkom organizacji Geniusza Zła nie można wydawać precyzyjnych poleceń. Są to jednak drobne wady. Efekt końcowy jest taki, że pierwszego dnia rozgrywki wstałem od komputera po czwartej nad ranem. Może to przekaz podprogowy jakiegoś Złego Geniusza?

Plaga dobrych agentów

Szpiedzy, tajniacy, agenci, żołnierze i komandosi - całe to tałatajstwo ciągnie do twej kryjówki niczym pszczoły do miodu. Gości trzeba pozbyć się szybko i skutecznie, bo inaczej zniszczą ci bazę. Najpierw warto zaserwować wandalom kilka pułapek. Trujący gaz, prąd czy stara dobra zapadnia osłabią zapał twardzieli. Twoi pomagierzy dokończą robotę i zapakują ciała w plastikowe worki.

Geniusze

Zaczynając rozgrywkę, wybierasz jednego z trzech Geniuszów Zła. Maximilian to niski, łysy i kompletnie szalony przemysłowiec, używa zaawansowanej technologii. Obdarzona magnetycznym urokiem Alexis ma wiernych podwładnych, którzy służbę traktują jako wyróżnienie. Z kolei mistyczny konspirator Shen Yu zamierza podbić swiat, uciekając się do manipulacji.


Zobacz również