Facebook zaistniał w realnym świecie - możesz "polubić" np. zjeżdżalnię

Facebook we współpracy z Coca-Colą zaproponowały ciekawy eksperyment w zakresie augmented reality - poszerzonej rzeczywistości. Firmy zorganizowały obóz dla młodzieży, gdzie dzięki technologii RFID można było korzystać z funkcji Facebooka (np. "lubię to") w świecie rzeczywistym.

Facebook i Coca-Cola zorganizowały letni obóz wypoczynkowy dla młodzieży z Izraela. Jego uczestnicy mogli wziąć udział w różnych aktywnościach, lub korzystać z takich atrakcji jak basen czy gralnie. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda więc normalnie. Rzeczą niezwykłą były natomiast czytniki czipów RFID porozstawiane w różnych częściach obozu.

Każdy jego uczestnik otrzymywał opaskę z czipem, zintegrowaną z jego kontem na Facebooku. Kiedy tylko chciał, mógł przybliżyć dłoń do czytnika, a ten wysyłał odpowiednie informacje do serwisu. Jeśli więc polubiliśmy zjeżdżalnie czy stół do bilarda, to w kilka sekund mogliśmy poinformować o tym swoich znajomych.

Na terenie obozu pojawili się również profesjonalni fotografowie, których aparaty również były wyposażone w czytniki. Po zrobieniu zdjęcia, wystarczyło zbliżyć rękę do lustrzanki, byśmy automatycznie zostali oznaczeni na grafikach, publikowanych na łamach Facebooka.

Czy w najbliższej przyszłości pomysł ten ma szansę pojawić się w innych miejscach? Naszym zdaniem tak. Wystarczy sobie wyobrazić, że idziemy do klubu, w którym dostajemy niewielki gadżet, umożliwiający publikację chociażby zdjęć z imprezy, bez konieczności sięgania po komórkę. To tylko jeden przykład integracji Facebooka z rzeczywistym światem. Pomysłowi specjaliści od marketingu na pewno jeszcze czymś nas zaskoczą. Ciężko w tym momencie nie zadać najważniejszego pytania - (po)lubisz to?

Mój serwis, moje zasady

A skoro mowa o Facebooku, to serwis blockzuck donosi, że prezes serwisu korzysta w nim ze specjalnych przywilejów. Jest on ponoć jedyną osobą, której inni użytkownicy nie mogą zablokować. Przy próbie wykonania takiej czynności, na ekranie naszego monitora pojawi się komunikat o błędzie. Jest to w sumie drobiazg, ale jak podkreślają zagraniczni komentatorzy, właśnie czegoś takiego można się spodziewać po człowieku, który swojego czasu korzystał z wizytówki, na której napisano "I’m CEO...Bitch". Tłumaczyć chwytliwego hasła raczej nie trzeba.


Zobacz również