Fantazja spełniona

Final Fantasy to właściwie 10 gier - tyle bowiem części FF trafiło na półki sklepowe na całym świecie. Zdobyły one ogromną rzeszę fanów, żeby nie powiedzieć - fanatyków, którzy z niecierpliwością oczekują na kolejną edycję swojej kultowej gry.

Final Fantasy to właściwie 10 gier - tyle bowiem części FF trafiło na półki sklepowe na całym świecie. Zdobyły one ogromną rzeszę fanów, żeby nie powiedzieć - fanatyków, którzy z niecierpliwością oczekują na kolejną edycję swojej kultowej gry.

Wszystko zaczęło się 18 grudnia 1987 r., kiedy SquareSoft wydała w Japonii pierwszą część sagi. O jej popularności zadecydowała ogromna "grywalność" i, co może ważniejsze, świeżość pomysłu. Wielu miłośników gry uważa, że FF1 była pierwszą grą RPG (Role-Playing Game) z prawdziwego zdarzenia. No i, oczywiście, ogromnym sukcesem SquareSoft.

SquareSOFT, czyli sukces do kwadratu

Tak w <i>Final Fantasy I</i> wyglądała Coneria - jedno z ośmiu miast

Tak w <i>Final Fantasy I</i> wyglądała Coneria - jedno z ośmiu miast

Przez 15 lat SquareSoft zmieniła się z malutkiej firmy, opracowującej gry dla nikomu już dziś nieznanego systemu Famicom Disk System, w giganta, który ma niebagatelny wpływ na rynek domowej rozrywki. Przesadzamy? Chyba nie - firma w połowie lat 90. ogłosiła, że będzie produkować tytuły dla PlayStation. Nintendo od razu skazane zostało na porażkę, gdy SquareSoft wyraziła zainteresowanie WonderSwan Color (przenośne gry Bandai) - nagle stały się one najbardziej popularne. SquareSoft jest najbardziej znana z RPG i produkuje bardzo wiele gier - wyścigi i 3D, chociaż większość z nich jest dostępna tylko w Japonii. Seria Final Fantasy stała się sztandarowym produktem firmy i ustanowiła "standard przemysłowy", według którego takie gry tworzą inni.

Rok później SquareSoft zachęcona sukcesem pierwszej części gry wprowadziła do sprzedaży FF II. Tym razem trafiła ona wyłącznie na rynek japoński, podobnie zresztą jak wydana w 1991 r. FF III. Kolejne części sagi, oparte na dość podobnej fabule jak FF I, podbijały serca coraz większej liczby użytkowników. Prawdziwy przełom przyniosła jednak FF VI, która przez wielu miłośników serii uważana jest za najlepszą dotąd edycję gry. Pojawiła się ona w październiku 1994 r. Grafika FF VI (gra w USA była sprzedawana jako FF III) i tym razem nie zachwyciła oryginalnością. Jednak o sukcesie części VI zadecydowała fabuła, która niezwykle zręcznie połączyła elementy magii z technologią. Nie bez znaczenia była również towarzysząca grze muzyka.

Grafika w szóstej części <i>Final Fantasy</i> niewiele różniła się od tej z <i>FF I</i>

Grafika w szóstej części <i>Final Fantasy</i> niewiele różniła się od tej z <i>FF I</i>

Od początku istnienia SquareSoft była jednym z najwierniejszych partnerów Nintendo. Tworzyła hitowe pozycje dla konsoli NES, Super NES, GameBoy - tak dobre, że powierzono jej stworzenie wersji RPG przygód maskotek Nintendo - hydraulików Mario Bros. Wszystko jednak zaczęło się psuć, gdy rozpoczęły się prace nad grą Final Fantasy VII. Nagle reprezentanci SquareSoft oświadczyli, że zrywają z Nintendo i rozpoczynają współpracę z Sony. Na kimś, kto nie śledzi rynku konsoli, fakt ten nie robi wrażenia, jednak był to rozłam na skalę rozpadu ZSRR. O przyczynach można tylko spekulować - czy to Nintendo czy SquareSoft chcieli więcej pieniędzy, czy Sony złożyła propozycje nie do odrzucenia...

W roku 1997 kolejnym przełomem w świecie Final Fantasy okazała się siódma część FF. Tym razem gracze otrzymali produkt, w którym grafika odgrywała równie ważną rolę, jak fabuła czy różnorodność postaci i ich umiejętności. Twórcy postarali się, aby oprawa wizualna gry była najlepsza jak na możliwości techniczne tamtego okresu.


Zobacz również