Fedora 8 - pierwsze testy wersji finalnej

Zaczęło się od zamieszania. Zgodnie z oficjalnymi zapowiedziami, Fedora 8 miała zostać udostępniona 8 listopada, zgodnie z zegarem na witrynie - 9 listopada. W rzeczywistości dystrybucję upubliczniono już 4 listopada, ale wyłącznie za pomocą BitTorrenta i z "RC3" w nazwie. Jak gdyby tego było mało, 4 listopada, w momencie udostępnienie RC3 wykonano szybkie i ważne uaktualnienie do wersji 8.0.1. Jaki był efekt tej gimnastyki? Ano taki, że wersji 8.0.0 polecać odrobinę nie wypada, bo tuż po instalacji konieczne będzie pobranie 15 łat, które, co gorsza, nie zawsze chcą się instalować.

Na wieść o Fedorze 8 RC3 zareagowaliśmy z niezdrowym podnieceniem. Było ono tym większe, gdy okazało się, że jest to wersja ostateczna, którą tylko "na wszelki wypadek" oznaczono jako "Release Candidate". Po Fedorze 7 - pierwszej z nowej linii, w której porzucono słowo "Core" i zdecydowano się na agresywną walkę o użytkowników - Fedora 8 rokowała szanse na ostateczną zmianę wizerunku dystrybucji.

Czy Fedora 8 kończy czasy, w których polecano ją tylko bardziej zaawansowanym miłośnikom pingwina? Czy ma szansę na walkę z Ubuntu 7.10, czy może jej rywalem jest "tylko" openSUSE 10.3? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

Stara, dobra Anakonda. Na pierwszy rzut oka można rozpoznać, że to instalator Fedory

Stara, dobra Anakonda. Na pierwszy rzut oka można rozpoznać, że to instalator Fedory

Teorie spiskowe

Przygodę z nową dystrybucją Linuksa rozpoczyna się zwykle od pobrania obrazów ISO. W wypadku systemów najbardziej znanych (Ubuntu, openSUSE) informacja o udostępnieniu najnowszej wersji zawsze wiązała się z kompletnym zablokowaniem głównej strony projektu, wolnym pobieraniem z serwerów lustrzanych (HTTP) i licznymi komunikatami "Too many users" (FTP).

Z Fedorą nie zauważyliśmy żadnego z tych objawów. Czy to znaczy, że serwery Red Hata są wyjątkowo wydajne? Niekoniecznie, dawniej one też uginały się pod obciążeniem. A może chodzi o lepsze mirrory? Tutaj również trudno się zgodzić, dystrybucje często korzystają z dokładnie tych samych serwerów należących do uczelni, firm, instytucji państwowych...

Jak na czysty dysk, komunikat instalatora wydaje się być nieco zbyt przerażający

Jak na czysty dysk, komunikat instalatora wydaje się być nieco zbyt przerażający

Dwa najbardziej prawdopodobne wyjaśnienia tego fenomenu są następujące: 1) ze względu na brak "twardego" ogłoszenia obciążenie jakoś się rozłożyło. Brzmi to niezbyt wiarygodnie, o nadchodzącej Fedorze 8 pisało wiele portali, a ostatnie dwa dni to istny wysyp materiałów.

Druga opcja brzmi lepiej, ale na pewno nie przypadnie do gustu miłośnikom dystrybucji. Zgodnie z wynikami ankiety portalu DesktopLinux, popularność Fedory spadła na łeb, na szyję. Serwery nie uginają się więc pod obciążeniem, bo... zainteresowanie systemem jest stosunkowo niewielkie.

Nie nam decydować o tym, która z teorii jest bliższa prawdy. Zajmijmy się najmłodszym dzieckiem programistów projektu Fedora.


Zobacz również