Felieton pożegnalno - powitalny

Za oknem jest sympatyczna wiosna - wyglądam przez okno w moim katowickim mieszkaniu na dziko zieleniejący, leżący po drugiej stronie ulicy park i zoo w Chorzowie.

Za oknem jest sympatyczna wiosna - wyglądam przez okno w moim katowickim mieszkaniu na dziko zieleniejący, leżący po drugiej stronie ulicy park i zoo w Chorzowie.

Za chwilę moje meble, komputery, pudła z kabelkami i worki z ubraniami ruszą w trzystukilometrową podróż do Warszawy. Dziś ostatni dzień jestem dziennikarzem i ostatni raz piszę felieton dla Czytelników digita.

Przedwczoraj w trakcie II edycji ogólnopolskiego zlotu użytkowników Maców CarMacGedon w Katowicach miałem okazję porozmawiać z uczestnikami spotkania. "Kto z was czyta moje felietony w digicie?" Większość osób na sali podniosła ręce. "W czerwcowym numerze będzie ostatni" - dodałem. Każdy dziennikarz jest po trosze megalomanem i lubi się przeglądać w reakcjach czytelników jak w lustrze; nie ukrywam, że - prawdziwy czy udawany - jęk zawodu, jaki dobiegł z sali, sprawił mi przyjemność.

Proustowskie magdalenki podsuwają wyobraźni scenę sprzed lat w studiu nagraniowym katowickiej rozgłośni Polskiego Radia. Siedzimy z Januszem Borodzińskim, dyrektorem serwisu i rozwiązań biznesowych z Apple Computer IMC Poland, przed mikrofonem i przekomarzamy się, na co to może liczyć szary użytkownik Maców w Polsce ze strony firmy. W oświetlonym oknie kilka metrów wyżej kilkunastu uczestników spotkania, które zorganizowałem w redakcji "Trybuny Śląskiej", oraz radiowcy, którzy rejestrują dźwięk i za kilka minut - na Macintoshu, a jakże - zrobią z tego popularny w pewnych kręgach dżingiel, krążący potem w Internecie.

Siła Internetu: dzięki uporowi i cierpliwości kilkudziesięciu kolegów powstała, przetrwała burze i rozwinęła się lista dyskusyjna Apple-PL, popularnie zwana Szarlotką. Z towarzyskiego forum dyskusyjnego przed laty stała się siłą sprawczą i - choć czasem burzliwym - najważniejszym środowiskiem wymiany myśli, samoorganizacji i wsparcia polskiego środowiska użytkowników Macintoshy. Dziś Szarlotka jest m.in. przedmiotem pewnej pracy magisterskiej, w niedalekiej przyszłości będzie zapewne listą dyskusyjną Polskiej Grupy Użytkowników Macintoshy. Stowarzyszenie to wypączkowało właśnie z Szarlotki, podobnie jak wiele innych inicjatyw. Pokłosiem tamtego spotkania w Katowicach stały się np. organizowane przeze mnie doroczne MacWarsztaty, które w tym roku po raz pierwszy podzielone zostaną na dwie edycje: dla użytkowników domowych i profesjonalnych. Trzy dotychczasowe edycje MacWarsztatów stały się nie tylko okazją do spotkania - po raz pierwszy nie "wirtualnego", lecz rzeczywistego - kilkuset polskich użytkowników Maców z kraju i zagranicy, lecz także miejscem krajowych premierowych prezentacji, m.in. iBooków, Power Maca Cube, Mac OS 9 i Mac OS X, a także okazją do kolejnej integracji, tym razem środowiska użytkowników muzealnych modeli Macintoshy. Propagowane przez nas od początku hasło "Nasza sytuacja zależy od nas samych" zaowocowało kolejnymi inicjatywami: media zaczęły zauważać Macintoshe i ich użytkowników, Tomek Ciupek zaczął organizować CarMacGedon, powstały kolejne listy dyskusyjne, serwery Hotline, strony WWW.

W malutkiej części poczuwam się do ojcostwa, oddając równocześnie hołd koleżankom i kolegom, bez których sukces byłby niemożliwy. Proszę o wyrozumiałość Czytelników digita, ale - Green i Kasia, Ksiądz i Żona Księdza, Bydlę z całą Obórką, Prezes Peter i Ania, KrzysioŞ, Piotr i malutka Dominika, DAC i wielu, wielu innych - to imiona, pseudonimy i sigi, za którymi, jeśli spotkacie ich w sieci, kryją się ludzie o niezwykłej chęci działania, pomysłowości i życzliwości dla innych.

Kończąc po roku współpracę z digitem jako felietonista, wierzę, że w moim "nowym wcieleniu" nadal będę miał okazję do spotkań z Czytelnikami w innej formie. Jestem pewien, że już niebawem zarówno profesjonaliści od grafiki, jak i domowi użytkownicy Maców będą mogli przekonać się, że, wbrew żarcikom redakcyjnych kolegów nie "przeszedłem na ciemną stronę Mocy". Nie sądzę też, by mi brakło tego, co sam wolę określać jako śmiałość poglądów, a co, jak słyszałem, nazywa się w środowisku "niewyparzoną gębą Redaktora-Terminatora".

Mój nowy adres poczty elektronicznej jest oczywiście nadal do Waszej dyspozycji. Wierzę, że nasze wspólne pomysły sprawią, że coraz rzadziej będziemy mieli okazję do zazdroszczenia zagranicznym użytkownikom Macintoshy. Nadszedł czas, by z naszej oblężonej twierdzy wyszło parę "wycieczek" i wojennych podjazdów na tereny wroga. Ja w każdym razie parę prochowych ładunków na wrogie kolubryny przygotowałem.

Autor był dziennikarzem katowickiej "Trybuny Śląskiej"; jest animatorem spotkań MacWarsztaty i najbardziej złośliwym korespondentem listy dyskusyjnej "Szarlotka". Obecnie został szefem działu marketingu Apple Computer IMC Poland. jurek@apple.com.pl


Zobacz również