Fiat bez Umberto A.

Fiat przeżył ostatnio kolejny wstrząs, ale problemy nie dotknęły jedynie słynnej grupy, ale całego włoskiego rynku motoryzacyjnego - pisze The Economist.

30 maja br., zaledwie 3 dni po niespodziewanej śmierci Umberto Agnellego, prezesa Fiata i głowy rodziny, która tę firmę założyła, złożył rezygnację Giuseppe Morchio, dyrektor wykonawczy w firmie od lutego ub. r. Morchio liczył na objęcie stanowiska prezesa grupy Fiat, ale rodzina Agnellich, która posiada ok. jednej trzeciej udziałów w firmie, nie zgodziła się na to, a na burzliwym posiedzeniu rady nadzorczej poproszono Lucę di Montezemolo o objęcie stanowiska po Morchim.

W przeciwieństwie do Morchio, Montezemolo był członkiem dworu otaczającego rodzinę Agnelli przez wiele lat i był ulubieńcem starszego brata Umberto, Gianniego, który zmarł w styczniu ubiegłego roku. Przejęcie fotela prezesa Montezemolo nazywa swoją powinnością, ale na pewno zdaje sobie sprawę, że bierze na siebie trudne zadanie. Zwłaszcza, że ma już liczne obowiązki związane z zarządzaniem Ferrari i Formułą Jeden oraz piastowaniem funkcji prezesa Confidustrii, związkiem pracodawców.

Montezemolo nie będzie jednak samotny na szczycie. Po odejściu Morchio, dyrektorem wykonawczym Fiata zostanie Sergio Marchionne. Jest to postać raczej mało znana, był w radzie nadzorczej firmy przez rok, przedtem zarządzał Societe Generale de Surveillance, szwajcarską firmą dostarczającą usługi inspekcji technicznej i certyfikacyjne, w której rodzina Agnellich miała udziały.

Fiat zdawał się wkraczać w etap stabilizacji po serii wstrząsów. W czerwcu 2002 roku, Paolo Cantarella, CEO, został zwolniony, zastąpił go Gabriele Galateri, bliski wspólnik Umberto Agnelli w IFI i IFIL, rodzinnych firmach inwestycyjnych. Jednak utrzymał się na tym stanowisku przez zaledwie pięć miesięcy, a jego następca, Alessandro Barberis jeszcze krócej. Fiat w ciągu ostatnich dwóch lat miał już pięciu CEO, a obecny prezes jest już trzecim w tym okresie. Jest to bardzo szybka rotacja kadry zarządzającej, zwłaszcza jak na firmę przeżywającą tak poważne problemy finansowe, jak Fiat. W ubiegłym roku Grupa Fiat miała 1,9 mld euro straty, po stracie netto 3,9 mld euro w 2002 roku i ok. 400 mln euro starty w 2001 roku. Jednak plan ratunkowy przedstawiony w czerwcu ub.r. przez Morchio zakładał osiągnięcie zysku na poziomie operacyjnym w tym roku i zysku w bilansie w 2005 roku.

Jak długo przetrwa na stanowisku Marchionne? Rynek i terminy wywierają nieustanną, silną presję. Nowe modele, jak na przykład najnowsza wersja taniej Pandy, pozwoliły na swobodniejszy oddech w pierwszym kwartale tego roku, wzmacniając sprzedaż i ograniczając straty operacyjne. Ale straty netto wzrosły z 3 mld na koniec 2003 roku do 4,4 mld euro. Fiat musi nadal dużo inwestować, aby zachować sprzedaż nowych modeli.

Giełda przywitała nowy zarząd windując 1 czerwca br. kurs akcji Fiata o 4,5%. Jak pokazały wyniki Ferrari, siła Montezemolo, czarodzieja public relations, leży w zdolnościach zachęcania ludzi do wspólnej pracy. "Mam szczęście znać dobrze większość najważniejszych bankierów i jak się już okazało, firma może liczyć na całkowite wsparcie z ich strony" - pochwalił się Montezemolo w wywiadzie dla Corriere della Sera. Czy będzie on w stanie poprowadzić dużą grupę, jest na razie zagadką, a wybór na CEO osoby, która ma większe doświadczenie w branży finansowej niż samochodowej również wywołuje sporo wątpliwości. Ale przez wybór Marchionne Fiat uniknął konfliktów, które mogły by powstać przy Morchio.

Jedną z największych niewiadomych jest przyszła rola rodziny Agnellich w grupie Fiat. W skład rady nadzorczej weszli 28-letni Gianni Agnelli i Andrea Agnelli i jest to interpretowane jako znak, że rodzina pragnie trzymać utrzymać swoją silną pozycję w zarządzaniu grupą Fiat. Styl podejmowania decyzji po śmierci Umberto Agnelli, komentatorzy określają jako "feudalny", przypominający tradycyjny rodzinny kapitalizm. Sam Umberto Agnelli, gdy kierował funduszami IFI i IFIL podkreślał często, że udziały w Fiacie powinny pracować i być oceniane tak samo jak inne inwestycje w portfelu. Czy jednak nowe głowy rodziny będą myśleć tak samo?

Na podstawie: The Economist "The problems of succession", Corriere della Sera "Fiat, Marchionne successore di Morchio"


Zobacz również