Filesonic "wymięka". Atak FBI na Megaupload już przynosi korzyści

Serwis FileSonic podjął decyzję o zablokowaniu możliwości dzielenia się plikami. Oczywiście pomogły mu w tym ostatnie działania służb federalnych Stanów Zjednoczonych.

Ostatnio we wszystkich serwisach pojawiają się złowróżbne skróty SOPA, PIPA i ACTA, które oznaczają zapisy prawne mające na celu walkę z piractwem. Jak pamiętamy, w reakcji na te dwa pierwsze, które oznaczają projekty kontrowersyjnych amerykańskich ustaw, wiele witryn postanowiło przeprowadzić protest. Znalazła się wśród nich m.in. anglojęzyczna Wikipedia, która 18 stycznia przestała działać, natomiast oczom odwiedzających ją internautów przedstawiała komunikat:

"Wyobraź sobie świat bez darmowej wiedzy"

oraz link do podstrony wyjaśniającej przyczyny protestu.

Pierwszy cel - Megaupload

Tuż po wspomnianym proteście Federalne Biuro Śledcze (FBI) przystąpiło do ataku. Na cel wzięło Megaupload, czyli bardzo popularny serwis online, który pozwala na przechowywanie i dzielenie się plikami pomiędzy internautami. Został on zamknięty, natomiast w Nowej Zelandii wraz z kilkoma współpracownikami zatrzymano jego założyciela, znanego pod pseudonimem Kim Dotcom (obecnie oczekuje na ekstradycję do USA).

Filesonic "wymięka"

Jak się okazało, wystarczyło zamknąć jeden z tego typu serwisów, aby przestraszyć inne. Serwis Filesonic poinformował bowiem dzisiaj na swojej stronie, że nie będzie już pozwalał na dzielenie się plikami pomiędzy użytkownikami.

"Wszystkie funkcjonalności związane z dzieleniem się plikami zostały wyłączone. Nasz serwis może być wykorzystywany jedynie do ładowania i odzyskiwania plików, które sami wysłaliście" - czytamy na stronie głównej serwisu Filesonic.

__________

Ciekawi mnie tylko, czy podjęte przez właścicieli serwisu Filesonic działania spowodują, że Federalne Biuro Śledcze USA im "odpuści"? Myślę, że nie...A wy jak sądzicie?

Aktualizacja: 23 stycznia 2012 23:59

Okazało się, że "wymiękli" również właściciele serwisu FileServe. W odróżnieniu od Filesonic, nie zamieścili oni jednak żadnego komunikatu. Po prostu zaczęli usuwać pirackie pliki oraz blokować płatne konta użytkowników udostępniających tego typu pozycje. Dodatkowo zawiesili działanie programu partnerskiego.

Krzysztof Lech


Zobacz również