Flappy Bird - gra, która zawojowała świat, być może wkrótce powróci

Gra Flappy Bird to najgorętszy tytuł ostatnich miesięcy, który pomimo swojej nędznej grafiki uzależnił miliony graczy na całym świecie. Poznajcie jej historię oraz człowieka, który ją stworzył.

Internet to chyba najwspanialszy wynalazek człowieka. Niedawno pokazał też, że stanowić może groźne narzędzie, które wywiera wpływ na decyzje rządów (ACTA). Od kilku tygodni jesteśmy również świadkami niezrozumiałego dla mnie internetowego szaleństwa jakie zapanowało wokół gry Flappy Bird.

Flappy Bird

W kwietniu 2013 roku mieszkający z rodzicami w Hanoi 28-letni Dong Nguyen usiadł w weekend przy komputerze i stworzył prostą graficznie grę polegająca na kontrolowaniu lecącego wzdłuż dwuwymiarowej planszy ptaka, który cały czas spada. 24 maja umieścił swoje dzieło, któremu nadał nazwę Flappy Bird, w sklepach Apple i Google. Można je było pobierać za darmo, zaś Nguyen liczył tylko skromnie na kilkaset dolarów zysku z reklam.

Kilka miesięcy później Internet pokazał jednak swoją nieobliczalną stronę: gra Flappy Bird stała się najgorętszą pozycją na rynku. Do lutego opanowała szczyty list najpopularniejszych gier w 100 krajach, czemu towarzyszyło ponad 50 milionów pobrań. Ta niesamowita historia chwilę później miała jednak swój przykry dla wielbicieli finał...

Kim jest autor tego "ptasiego zamieszania"?

Do niedawna w zasadzie praktycznie niewiele wiadomo było o autorze tego "zamieszania" poza kilkoma informacjami, które podałem wcześniej. Dwa tygodnie po usunięciu ze sklepów z aplikacjami Flappy Bird Dong Nguyen udzielił jednak obszernego wywiadu magazynowi Rolling Stone.

Dong Nguyen (czytaj nwin) dorastał w miejscowości Van Phuc, która słynie z produkcji jedwabiu. Jego ojciec był właścicielem sklepu komputerowego natomiast matka pracowała w instytucji rządowej. Ich dochody były jednak na tyle małe, że młodzieniec, jak również jego brat, nie mogli liczyć na kupienie upragnionej przenośnej konsoli Game Boy. Z czasem udało im się jednak zdobyć podróbkę konsoli Nintendo, którą Nguyen codziennie "katował" godzinami grając w Super Mario Bros.

Przepis na sukces - prosta obsługi i hardcorowa trudność

Mając 16 lat Nguyen stworzył grę w szachy, natomiast trzy lata później wygrywając na studiach informatycznych jeden z konkursów programowania dostał się na staż do mającej siedzibę w Hanoi firmy Punch Entertainment zajmującej się tworzeniem gier dla telefonów komórkowych. Prace nad tego typu produkcjami szybko jednak znudziły młodzieńca, dla którego przełomowe okazało się "spotkanie" pierwszy raz z iPhone'em. Jego możliwości dotykowe bardzo go zafascynowały. Już wówczas doszedł jednak do wniosku, że bardziej interesują go proste gry z jego młodości, w które grał na podróbce Nintendo. Nie przypadła mu do gustu grafika Angry Birds, ponieważ jego zdaniem na ekranie było "zbyt tłoczno". W jego głowie zakiełkowała więc chęć stworzenia gry, z której będą mogli korzystać ludzie zaganiani, nie mający czasu na zabawę ze zbyt skomplikowanymi grami:

"Wyobrażam sobie jak ludzie grają jedną ręką trzymając się uchwytu w pociągu"

Nguyen miał też w pamięci słowa Nolana Bushnella, współzałożyciela Atari i twórcę gry Pong, który zwykł mawiać, że "wszystkie najlepsze gry są łatwe do nauczenia i trudne do opanowania". Ponadto inspiracją dla niego była prosta zabawka Paddle-ball, czyli rakieta z przyczepioną na sznurku piłką. Bawiąc się nią staramy się po prostu odbijać piłeczkę, co wydaje się na pierwszy rzut oka proste. Zadanie sto w rzeczywistości okazuje się jednak bardzo trudne do wykonania.

Nguyen kierując się tym stworzył w końcu grę, która, podobnie jak wspomniany Paddle-ball, opierała się na zaledwie kilku elementach - ptaku oraz ściągającej go nieustannie na ziemię grawitacji i polujących na niego rurach. Obsługa gry była banalnie łatwa do nauczenia, ponieważ polegała jedynie na uderzaniu palcem w ekran, aby utrzymać ptaka w locie. Zgodnie z "prawem Bushnella" sterowanie nim było jednak bardzo trudne do opanowania. Tak narodziła się gra Flappy Bird.

Trudne początki i zaskakujący sukces

Nguyen opublikował na Twitterze zrzut ekranu ze swojej "nowej prostej gry". Niestety nikogo to nie zainteresowało. Dopiero kilka miesięcy później, dokładnie 4 listopada, na Twitterze pojawiła się zamieszczona przez jednego z internautów wzmianka o Flappy Bird. Brzmiała ona następująco:

"Fuck Flappy Bird"

Okazało się, że te kilka słów idealnie oddało istotę gry: była ona trudna, lecz na tyle wciągająca, że gracze nie mogli się od niej uwolnić. Stanowiło też wstęp do tego, co się zaczęło dziać nieco później. Pod koniec grudnia 2013 roku w sieciach społecznościowych zaczęły bowiem pojawiać się miliony wpisów takich jak np. te poniżej:

"To najbardziej irytująca gra w jaką grałem, lecz nie mogę się od niej uwolnić"

"Ta gra powoli wysysa ze mnie życie"

Po wkroczeniu do akcji serwisów Reddit i YouTube gra Fllappy Bird awansował na początku stycznia do pierwszej 10 najpopularniejszych tytułów w Stanach Zjednoczonych, natomiast 17 stycznia wskoczyła na pierwsze miejsce podium. Dwa tygodnie później stała się też najpopularniejszą grą w Google Play.

To wszystko zdawało się nie mieć sensu. Ten niebywały sukces został bowiem osiągnięty bez żadnego planu marketingowego i grosza wydanego na promocję. Internet po prostu po raz kolejny pokazał swoje nieobliczalne oblicze.

"Widząc moją grę na szczycie czułem się niesamowicie" - wspomina tamte chwile Nguyen, który przeżył kolejny wstrząs, gdy okazało się, że nagle na jego konto bankowe zaczęły napływać szerokim strumieniem zyski (szacuje się, że gra zarabiała codziennie 50 tysięcy dolarów).

Koniec spokoju = koniec Flappy Bird...

Pomimo tak niebywałego sukcesu Nguyen sam nie wiedząc dlaczego nie czuł się jednak szczęśliwy. Być może podświadomie przeczuwał, że jego życie zmieni się diametralnie.

Wkrótce jego twarz zaczęła się pojawiać w telewizji, natomiast pod domem zagościli dziennikarze. To niby nic takiego strasznego, lecz musimy tutaj pamiętać, że mamy do czynienia z dorosłym mężczyzną mieszkającym jeszcze z rodzicami, dla którego takie zainteresowanie było ogromnym szokiem.

"Proszę dajcie mi spokój" - apelował bezskutecznie Nguyen na Twitterze.

Wkrótce okazało się, że może być jeszcze gorzej. Nguyen zaczął bowiem otrzymywać e-maile od różnych osób świadczące o tym, że jego gra ma destrukcyjny wpływ na życie tysięcy graczy. Dowiedział się z nich m.in., że dzieciaki sfrustrowane grą potrafiły w szkole rozwalić o podłogę swoje telefony, natomiast wciągnięci w "ptasią" rozgrywkę rodzice przestawali rozmawiać ze swoimi dziećmi. Początkowo nie chciał w to wierzyć, lecz wkrótce dotarło do niego, że historie te są prawdziwe.

Niestety Nguyen nie radził sobie z tą falą krytyki. Miał problemy ze snem, natomiast zamieszczane przez niego wpisy na Twitterze stawały się coraz bardziej mroczne:

"Nie mogę powiedzieć, że FlappyBird to mój sukces"

"Ona zrujnowała moje proste życie"

W końcu doszedł do wniosku, że jedynym rozwiązaniem jest usunięcie gry ze sklepów z aplikacjami. 9 lutego poinformował o tym na Twitterze, co przełożyło się na 10 milionów pobrań Flappy Bird w ciągu 22 godzin:

Ku rozpaczy wielu internautów dotrzymał słowa...

Czym obecnie zajmuje się twórca Flappy Bird?

Obecnie, pomimo tego, że Nguyen zrezygnował z pracy (zajmował się programowaniem urządzeń lokalizacyjnych dla taksówek), na jego konto codziennie wciąż spływają tysiące dolarów. W udzielonym wywiadzie przyznał, że zamierza kupić samochód Mini Cooper i apartament. Zdobył też swój pierwszy paszport i poświęca się temu co lubi najbardziej, czyli tworzeniu gier. Pracuje nad trzema pozycjami, z których pierwsza (nazywa się Checkonaut) powinna pojawić się na rynku jeszcze w tym miesiącu. Każdą, podobnie jak Flappy Bird, cechować będzie prosta grafika, łatwa obsługa i ogromna trudność w opanowaniu.

Czy to jednak definitywny koniec Flappy Bird?

Tutaj czeka nas niespodzianka. Nguyen przyznał bowiem, że wciąż odrzuca napływające do niego oferty kupna Flappy Bird, natomiast na pytanie "czy Flappy Bird kiedyś jeszcze poleci" odpowiedział:

"Biore to pod uwagę"


Zobacz również