Flauta na rynku mieszkaniowym

Analitycy CEE Property Group uważają, że w 2008 r. na rynku nieruchomości mieszkaniowych panować będzie spokój - ceny mają być stabilne, podaż nie wzrośnie.

Zdaniem analityków CEE Property Group rok 2008 jest początkiem dłuzszego okresu bardziej zrównoważonego wzrostu rynku nieruchomości mieszkaniowych. Ceny mieszkań w br. mają być stabilne. Deweloperzy nie mają dużego pola do obniżek za sprawą wysokich kosztów robót i materiałów budowlanych oraz rosnących cen działek pod inwestycje. Rentowność projektów mieszkaniowych nie przekracza obecnie 16-17%, a często kształtuje się znacznie poniżej tego poziomu.

Analitycy CEE Property Group sądzą, że stopniowo znikać ma niechęć do nabywania mieszkań po obecnych cenach. Przyczynić się do tego ma wzrost siły nabywczej klientów, pomimo rosnących kosztów kredytów hipotecznych, większej ostrożności banków i zaostrzenia zasad udzielania kredytów mieszkaniowych. W drugiej połowie br. autorzy analizy spodziewają się zatem wzrostu liczby transakcji, w szczególności na rynku nowobudowanych mieszkań. Przynajmniej połowa mieszkań w projektach deweloperskich sprzedawanych w 2008 roku znajdzie nabywców dopiero po zakończeniu prac budowlanych lub na ich finalnym etapie. To wyraźna zmiana sytuacji w stosunku do tej, z jaką mieliśmy do czynienia w minionych latach, gdy mieszkania sprzedawano jeszcze przed rozpoczęciem prac budowlanych.

Chociaż zwiększona liczba pozwoleń na budowę w 2007 roku oraz rozpoczętych inwestycji mogłaby wskazywać, że liczba mieszkań oddanych do użytku w br. będzie wyższa nawet o 40-50%, to zdaniem analityków CEE Property Group podaż wzrośnie jedynie nieznacznie. Powodem mają być trudności, które mogą napotkać deweloperzy na etapie realizacji inwestycji. Główną barierą będą problemy z płynnością oraz pozyskaniem kapitału. W szczególności dotyczy to mniejszych firm deweloperskich. Dojdzie zapewne do przejmowania niektórych projektów przez banki lub inne firmy deweloperskie, co przesunie w czasie realizację.

Wobec szybkiego wzrostu cen nieruchomości pojawiały się opinie, że mamy do czynienia z bańką spekulacyjną, która w końcu musi pęknąć. Analitycy CEE Group nie zgadzają się z taką interpretacją, szybki wzrost cen nieruchomości wynikał ich zdaniem z dużego niedoszacowania tych cen w przeszłości i głodu mieszkaniowego spowodowanego brakiem nowych mieszkań. Jeszcze w 2005 roku na gospodarstwo domowe w Polsce przypadało 0.93 mieszkania. Dla porównania w Czechach ten wskaźnik wyniósł 1.06, na Węgrzech 1.09, na Słowacji 1.16.


Zobacz również