Florencja i cybergrafole

Studiował na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP. W latach 1981-95 mieszkał w Paryżu, gdzie podjął studia z zakresu grafiki artystycznej na École Nationale Supérieure des Arts Décoratifs (Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Dekoratywnych). Od 3 lat związany z agencją reklamową A Linea w Warszawie.

Studiował na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP. W latach 1981-95 mieszkał w Paryżu, gdzie podjął studia z zakresu grafiki artystycznej na École Nationale Supérieure des Arts Décoratifs (Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Dekoratywnych). Od 3 lat związany z agencją reklamową A Linea w Warszawie.

Zdeklarowany miłośnik baroku i Macintoshy. Praca "Auto-cabotinage 1" zajęła trzecie miejsce w tegorocznej edycji konkursu digita na grafikę komputerową, a jego ilustracje były publikowane m.in. w "Playboyu", "Wysokich Obcasach", "Media Polska".

Podjęcie współpracy z "cybergrafolami" było z mojej strony aktem heroicznej pokory. Zaczęło się od wysłuchania wykładu o sposobie trzymania myszki Macintosha. Nie zraziłem się jednak: postanowiłem wskoczyć do ostatniego wagonu pociągu przyszłości i zaryzykowałem zakup i ujeżdżanie swojego własnego Macintosha. Inwestycja okazała się słuszna, bo otrzymałem zaproszenie do wejścia w skład niezwykle profesjonalnego i obfitującego w nieprawdopodobne talenty zespołu kreatywnego agencji reklamowej A Linea.

Doświadczenia wyniesione ze studiów każą mi zakładać, że opanowanie nowego medium ekspresji artystycznej trwać powinno co najmniej trzy lata. Dopiero po takim czasie można osiągnąć pewność stylu i stanąć tak naprawdę u początku drogi. Udział w konkursie digita# był owocnym testem na potwierdzenie tej pewności. Tym nowym medium jest dla mnie przede wszystkim Photoshop, Photoshop i jeszcze raz Photoshop. Reszta tylko mu służy. W tym programie mogę odnaleźć wszystkie emocje, towarzyszące klasycznemu kształtowaniu form w malarstwie czy grafice. Rewolucja, jaka dokonała się za sprawą Photoshopa, jest jedną z największych rewolucji w historii ludzkiego kształtowania form, porównywalną z tym, co wydarzyło się we Florencji w ciągu całego quatrocenta.

Świadomy zasadniczej różnicy między światem reklamy a światem "czystej kreacji artystycznej" staram się je oddzielać, nie rezygnując z możliwości wzajemnych zapożyczeń, co, niestety, zależne jest często od okoliczności zewnętrznych. Tutaj godzę się na prezentację czystej kreacji, czyli wolnej, która jest koniecznością wewnętrzną, jeśli nie upośledzeniem.


Zobacz również