Forgotten Realms: Demon Stone

Sieczka na pełnych obrotach.

Sieczka na pełnych obrotach.

Świat Forgotten Realms graczom komputerowym kojarzył się dotychczas z wysmakowanymi grami RPG. Tymczasem Stormfront Studios postanowiło uczynić z tej krainy arenę dynamicznej rzezi w stylu Lords of the Rings: Two Towers. Akcja gry, utrzymana w typowym dla produkcji konsolowych stylu, ma jedynie śladowe ilości RPG.

Mistrz się wstrzelił

Tradycyjny wyścig na orkach. Zhai pogania swego rumaka trepanując mu czaszkę

Tradycyjny wyścig na orkach. Zhai pogania swego rumaka trepanując mu czaszkę

Każda rzeź musi mieć jednak swą historię. A zatem: w zamierzchłych czasach doszło do konfliktu interesów pomiędzy przywódcami dwóch ras. Liderzy Githyanki i Slaadów, nie mogąc dojść do porozumienia, rozpoczęli zaciętą wojnę. Zgubny spór zakończył potężny mag Khelben Arunsun. Czarodziej uwięził obu przywódców za pomocą demonicznego kamienia. Po wielu latach szaleńcom udało się jednak uwolnić i wskrzeszają właśnie dawny zatarg. Znów potrzebny jest zbawca, czyli ty.

Historia jest sztampowa aż do bólu. To dziwi w obliczu faktu, że autorem scenariusza jest najlepszy z autorów piszących o Zapomnianych Krainach - R. A. Salvatore. Przy kreowaniu opowieści twórca się nie popisał, ale rekompensatą dla fanów jest umieszczenie przygód w miejscach najbardziej charakterystycznych dla świata Forgotten Realms.

Krwe sie leje wiadrami

Ja tego aktora gdzieś widziałem. Toż to kaskader, który zastępował Saurona we Władcy Pierścieni

Ja tego aktora gdzieś widziałem. Toż to kaskader, który zastępował Saurona we Władcy Pierścieni

W Demon Stone na pierwszym planie jest akcja. Jest jej tyle, że pomiędzy kolejnymi falami wrogów często brak czasu na złapanie oddechu. Prowadzisz trzyosobową drużynę, której skład wywoła uśmiech u każdego fana Dungeons and Dragons. Do teamu należą bowiem: wojownik, zaklinacz i złodziejka. Każda z postaci dysponuje innymi umiejętnościami. I tak, najsilniejszy z całej trójki wojownik Rhannek wymachuje olbrzymim mieczem. Zaklinacz Illius zna tajniki magii, ale równie nieźle macha drewnianą lagą. Najciekawszą postacią jest półdrowka - Zhai. Złodziejka doskonale skacze i kryje się w cieniu. Niebywała sprawność pozwala jej dostać się tam, gdzie inni nie potrafią. Charakteryzuje się przy tym budową enerdowskiej pływaczki, więc jej ataki z zaskoczenia są zabójczo skuteczne, a przy tym bardzo widowiskowe. Ciemnoskóra półelfka wskakuje bowiem rywalowi na barki i jednym ruchem podrzyna mu gardło.

Zróżnicowanie bohaterów sprawia, że świetnie się oni uzupełniają. Każdy z członków drużyny co pewien czas ma prawo wyprowadzić tzw. superatak. Jak sama nazwa wskazuje, takie uderzenie bardzo boli. Grupowy superatak ma kompletnie dewastujący efekt. Na polu walki aż się przejaśnia.

Dobry smoczek, grzeczny smoczek. Może chcesz ciasteczko?

Dobry smoczek, grzeczny smoczek. Może chcesz ciasteczko?

W danej chwili kontrolujesz jednak tylko jedną postać. Pozostałe dwie radzą sobie same i trzeba przyznać, idzie im to całkiem zgrabnie. Gdy trzeba atakują, zaś wobec przeważających sił koncentrują się na blokowaniu ciosów i wypatrują wsparcia. Jako że areny walki nie są duże, na odsiecz długo czekać nie trzeba.

Jeszcze jedno wiadro

Wrogowie nie stosują wymyślnych taktyk, więc trup ściele się gęsto. Na kolejne fale przeciwników spada grad pojedynczych ciosów, misternych kombinacji uderzeń bądź wariantów specjalnych przeplatanych blokami, unikami i rzucaniem zaklęć.

W obliczu królującej na ekranie dynamicznej rzezi dobrze sprawdza się sterowanie. Jest proste i intuicyjne, dzięki czemu nie pogubisz się nawet przy wyrąbywaniu tunelu przez gęste zastępy wrogów. Na końcu tunelu zwykle jest jeszcze światełko, czyli wypasiony boss.

Szukając RPG

Illius wywarł na przeciwnikach piorunujące prażenie

Illius wywarł na przeciwnikach piorunujące prażenie

Doszukując się w Demon Stone elementów o rodowodzie RPG-owym, trzeba przyjrzeć się ekranom pojawiającym się pomiędzy poszczególnymi etapami rzezi. Tu zapisujesz grę, zaglądasz do ekwipunku i oceniasz postępy postaci. Zebrane punkty doświadczenia przekuwasz na umiejętności bohaterów, a pieniądze wydatkujesz na nowy, błyszczący sprzęt. Takie drobiazgi to już jednak standard w grach akcji. O żadnym RPG nie ma zatem mowy.

Rozpędzona grafika

Na pierwszy rzut oka widać, że Demon Stone ma konsolowy rodowód. Grafika szczegółowością nie rozpieszcza. Obiektów otoczenia jest niewiele, a przy tym na większość z nich nie da się wpłynąć. Wrażenie niedopracowania wynika z niskiej jakości tekstur. Wszystkie te zarzuty blakną jednak w obliczu dynamicznego charakteru rozgrywki. Kosząc kolejne legiony nieprzyjaciół i tak nie masz bowiem czasu przyglądać się detalom. Jedyne co błyska po oczach, to barwne efekty czarów i widowiskowe wybuchy. Te zaś wykonano naprawdę nieźle. Mocną stroną gry są również estetyczne modele postaci i płynne animacje.

Błyskawiczna kampania

Gdyby szukać porównań, to sposób rozgrywki w Demon Stone przypomina jako żywo ten z Two Towers. Intensywność akcji jest ogromna, ale sama rozgrywka jest zbyt powtarzalna. Krótkie przerywniki filmowe oraz etapy z wędrówką drużyny nie są w stanie zatrzeć wrażenia monotonii. Przy tym zabawa jest stosunkowo krótka. Doświadczeni gracze ukończą zabawę w dziesięć godzin i to po uwzględnieniu faktu, że stan gry zachowuje się tylko pomiędzy etapami.

Widząc w tytule Forgotten Realms, liczyłem na dobrą grę fabularną. Tymczasem zobaczyłem tylko czystą akcję. Jestem zatem nieco zawiedziony.

Siwy

Forgotten Realms: Demon Stone

Producent: Stormfront Studios/Atari

Wymagania: CPU 1 GHz, RAM 256 MB, grafika 64 MB

Polski wydawca: nieznany

Cena: nieznana

Plusy: widowiskowe ciosy elfki, sterowanie, kompletna drużyna

Minusy: krótka, nużąca, brak elementów RPG


Zobacz również