FreeSpace 2

W rodzinie kosmicznych symulatorów od dłuższego czasu panował ścisły porządek. Wiadomo, że królowały dwie sagi: Wing Commander oraz rodzina symulatorów ze świata Gwiezdnych Wojen stworzona przez Lucas Arts. Niedawno firma Interplay wydała grę, która zapoczątkowała nową międzygalaktyczną sagę – FreeSpace. Wzbudziła ona wiele emocji i zdeklasowała rywali w swoim gatunku. Twórcy poszli za ciosem i, jak to zwykle bywa, stworzyli następcę. Dzięki FreeSpace 2 rzesze graczy mogły poznać losy cywilizacji ludzkiej i vasudanskiej po szczęśliwie zakończonej Wielkiej Wojnie.

W rodzinie kosmicznych symulatorów od dłuższego czasu panował ścisły porządek. Wiadomo, że królowały dwie sagi: Wing Commander oraz rodzina symulatorów ze świata Gwiezdnych Wojen stworzona przez Lucas Arts. Niedawno firma Interplay wydała grę, która zapoczątkowała nową międzygalaktyczną sagę – FreeSpace. Wzbudziła ona wiele emocji i zdeklasowała rywali w swoim gatunku. Twórcy poszli za ciosem i, jak to zwykle bywa, stworzyli następcę. Dzięki FreeSpace 2 rzesze graczy mogły poznać losy cywilizacji ludzkiej i vasudanskiej po szczęśliwie zakończonej Wielkiej Wojnie.

32 lata po zakończeniu konfliktu, Ziemianie i Vasudanie zaczęli ponownie współpracować. Nowa, oparta na tolerancji, przyjaźń międzyrasowa nie każdemu się podobała. Po krótkim okresie stabilizacji wszystko miało się gruntownie zmienić. Nadchodziła kolejna wojna – wojna, której wszechświat jeszcze nigdy nie był świadkiem...

Dzięki FreeSpace 2 ponownie otrzymamy możliwość wcielenia się w pilota wojskowego i objęcia sterów jednego z kilkunastu myśliwców, szturmowców lub bombowców. W sumie w grze występuje 70 rodzajów jednostek, dzięki czemu nuda z całą pewnością nie będzie nam doskwierać. Wiele z tych pojazdów mogliśmy już oglądać w poprzedniej części, ale znalazło się także miejsce dla kilku nowych wehikułów.

Po stworzeniu profilu pilota, który będzie nas reprezentował w świecie gry, możemy ruszyć do walki, której stawką jest przyszłość cywilizacji. Fabuła jest przygotowana doskonale. Wraz z rozwojem akcji, poznajemy coraz nowsze fakty dotyczące wojny, dostajemy do dyspozycji coraz nowsze typy jednostek. Możemy rzeczywiście poczuć się jak mały trybik w rozpędzonej machinie wojennej. Nie będzie tu bowiem miejsca na indywidualne akcje w stylu Rambo. Bez współpracy podczas walki w przestworzach, czeka cię rychła śmierć. W trakcie misji wielokrotnie zmieniać się będą wytyczne, co wprowadzi graczy w stan gorączkowego oczekiwania na to, co się wydarzy. A trzeba przyznać, że jest co oglądać. Podczas wielu zadań będziemy świadkami spektakularnych pojedynków ogromnych jednostek, dynamicznych bitew prowadzonych pod osłoną ognia z dział korwet, a także samotnych nalotów na bazy wroga.

Niezwykłą plastyczność i realizm ukazania zmagań wojennych umożliwia doskonały engine graficzny zastosowany w programie. Jest to poprawiona wersja „silnika”, który zastosowany został w pierwszej części, ale nie należy sądzić, że programiści poszli na łatwiznę. Wszystkie jednostki są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, a co ważniejsze – interakcja pomiędzy nimi jest teraz dużo bardziej realistyczna. Zderzenia rzeczywiście wyglądają groźnie i nie przypominają już kraks plastikowych zabawek. Wielkie statki porażają swym ogromem, a przelot obok nich dostarcza interesujących wrażeń. Po rozpoczęciu bitwy, wszystko nagle ożywa i staje się bajecznie kolorowe. Dookoła śmigają myśliwce, rakiety gęsto przemykają przez strefę walki, a salwy z dział pokładowych rozbłyskują dookoła.

Do tego dochodzą jeszcze niesamowite efekty audio, których jakość najlepiej będą mogli potwierdzić posiadacze sprzętu obsługującego dźwięk przestrzenny. Dobre, choć momentami trochę sztuczne, są kwestie wypowiadane przez innych pilotów uczestniczących w akcji, lecz w ferworze walki nie zwracamy na nie większej uwagi. CD Projekt po raz kolejny udowadnia, że pod względem lokalizacji w Polsce nie ma sobie równych. Poza wymienionymi już momentami nienaturalnymi wypowiedziami nie można mieć większych zastrzeżeń. Wszystkie odprawy oraz inne informacje podane są w zwięzłej i przystępnej formie oraz pozwalają doskonale bawić się grą także osobom nie znającym dobrze języka angielskiego. Całość uzupełnia grająca w tle muzyka, która dynamicznie zmienia się w zależności od aktualnej sytuacji.

Z pewnością wielu ucieszy fakt, że gra nie ma wcale kolosalnych wymagań sprzętowych. Voodoo2 oraz Intel Celeron bez problemu wystarczą do gry na przyzwoitym poziomie.

Obsługa programu nie uległa zbytnim zmianom w stosunku do ”jedynki”. Menu główne jak i poboczne utrzymane są w podobnych – aby nie powiedzieć tych samych – klimatach, co może troszkę drażnić osoby szukające innowacji. W tym przypadku twórcy wyznają zasadę, że lepiej nie zmieniać tego, co już się sprawdziło, ale według mnie trochę mniej ponure menu byłoby lepsze w odbiorze.

Model lotu także nie uległ znaczącej modernizacji. Nie można mieć zbytnich obiekcji, bo sterowanie statkiem jest proste, a wręcz intuicyjne.

FreeSpace2 jest grą, którą trudno w prosty sposób zaszufladkować. Z jednej strony jest to dość prosta strzelanina, ale z powodu dużej ilości klawiszy i różnych opcji można odnieść wrażenie, że to wcale niebanalny symulator. Jak więc grać? Po wielu godzinach oględzin doszedłem do wniosku, że ta dość nietypowa mieszanka bardziej jednak nawiązuje do strzelanin ponieważ nawet z pominięciem wielu opcji i skrótów można bawić się doskonale. Podejrzewam, że właśnie wymieszanie konwencji i postawienie nacisku na akcje stanie się podstawą wielkiego sukcesu FreeSpace 2.


Zobacz również