GPL3 - jedna licencja dla wszystkich

Free Software Foundation opublikowała pierwszy szkic (draft) trzeciej wersji GNU General Public License - najpopularniejszej na świecie licencji używanej w oprogramowaniu open source. Mają się w niej znaleźć trzy fundamentalne zmiany w stosunku do używanej od 15 lat GPL2: 1) GPL3 chce ograniczyć możliwość objęcia patentami kodu, który powstał ze źródeł open source oraz redefiniuje pojęcie "kodu, który jest objęty licencją", 2) GPL3 ma zamiar trzymać znacznie większą "kompatybilność" licencji z prawem międzynarodowym, a nie tylko z amerykańskim, 3) GPL3 chce przeciwdziałać szkodliwym dla użytkowników regulacjom związanym z DRM.

Jak mówi Richard Stallman, twórcy projektu GNU (patrz artykuł: "GNU ma 22 lata - wszystkiego najlepszego!"), mniej więcej cztery lata temu programiści związani z ruchem open source uświadomili sobie, że toczą bardzo nierówny bój z korporacjami patentującymi wszystko co popadnie. Właśnie wtedy pojawiła się myśl, że licencja GPL potrzebuje odświeżenia.

GPLv2

W chwili obecnej licencja GPL w wersji drugiej (GPL2) ma już piętnaście lat, weszła bowiem do obiegu w 1991 roku. Od tego czasu modyfikowano ją bardzo nieznacznie (więcej informacji: "GPL3 niebezpieczna dla wolnego oprogramowania?"), a tymczasem świat zmienił się diametralnie. Najbardziej rozpoznawaną marką w świecie komputerów nie jest już Sun czy IBM, lecz Microsoft. Linux z brzydkiego, acz obiecującego kaczątka, stał się pełnoprawnym OS-em, mogącym stawać w szranki z Windows.

Tymczasem większość oprogramowania tworzonego dla tego systemu operacyjnego ciągle powstaje na licencji mającej, bagatela, piętnaście lat!

GPLv2.999

Każdy zainteresowany może wziąć udział w pracach nad GPLv3

Każdy zainteresowany może wziąć udział w pracach nad GPLv3

Kiedy pojawiły się pierwsze informacje na temat GPL3, w środowisku rozpoczęły się bardzo żywiołowe dyskusje. Podnoszono zarówno kwestie "wirusowości" GPL2, jak i niejasną klauzulę w GPL3 dotyczącą rezerwacji prawa do zmiany licencji w przyszłości.

Przypomnijmy: "wirusowość" GPL polega na "zarażaniu" sobą oprogramowania. Jeśli ktoś stworzy program na licencji GPL, to programiści chcący go później wykorzystać są przymuszeni do zastosowania General Public License. Zwolennicy niepohamowanego rozwoju aplikacji open source podkreślają często, że takie rozwiązanie to przymuszanie do wolności i podsuwają przykłady licencji BSD lub LGPL jako alternatyw, które dają programiście większe prawo do decydowania o swoim dziele.

Richard Moglen, prawnik działający przy Free Software Foundation, uspokajał: "Ludzie muszą zaufać, iż wiemy, co robimy." Deweloperzy pracujący nad open source obawiali się jednak, że nie wszyscy będą w stanie naprawdę podążyć za FSF - czy to ze względu na niechęć do brnięcia w nieznane, czy to ze względu na brak czasu. Spowodowałoby to powstanie niezliczonych odgałęzień, np. "wersja 2.6 kompatybilna z GPL2", "wersja 2.6 kompatybilna z GPL3", "wersja 2.8 kompatybilna z GPL2" itd.


Zobacz również