GTR - realizm przede wszystkim!

Kolejny ultra-realistyczny symulator wyścigów samochodowych atakuje Pecety. Twórcy w galopie za realizmem zapomnieli tylko, że nie jest on jedynym elementem dobrej gry.

Kolejny ultra-realistyczny symulator wyścigów samochodowych atakuje Pecety. Twórcy w galopie za realizmem zapomnieli tylko, że nie jest on jedynym elementem dobrej gry.

GTR jest licencjonowanym symulatorem wyścigów serii GT FIA. Stworzeniem tej gry zajęło się, raczej mało znane, studio Simbin. Efekt ich prac jest naprawdę zdumiewający. Szwedzcy programiści skupili się na maksymalnie precyzyjnym oddaniu realiów wyścigów GT. Dzięki licencjom zarówno na samochody jak i na tory, gracz może się poczuć jakby faktycznie siedział w samym środku świata koni mechanicznych.

Nie po oczach!

Pierwsze starcie z grą jest niczym cios obuchem w brzuch. Po całkiem ładnie i oryginalnie wykonanym intro przenosisz się do menu. Chyba najbrzydszego i najbardziej topornego jakie miałem okazję oglądać. Na szczęście mimo paskudnego wyglądu jest w miarę dobrze zorganizowane, więc wyszukiwanie różnych opcji nie stanowi dużego problemu. Dodatkowo sprawę ułatwia fakt, że gra jest w całości zlokalizowana, co bywa pomocne przy ustawianiu co bardziej skomplikowanych parametrów technicznych samochodu. GTR oferuje trzy style gry: 'Arcade', 'Semi-Pro' oraz 'Simulation'. Różnią się one stopniem trudności oraz poziomem realizmu. O ile w trybie Arcade wpadnięcie w niekontrolowany poślizg wymaga cudu, tak już w Semi-Pro nieostrożne operowanie gazem na zakręcie może się skończyć wywinięciem "bączka". Do tego każdy z trybów posiada swoje opcje, jak poziom trudności, czy rodzaj wyścigu. Arcade oferuje nam natychmiastowe przeniesienie na tor - czysta zabawa bez dłubania w aucie. Semi-Pro oraz Simulation pozwalają na rozegranie całej serii wyścigów w ramach mistrzostw FIA GT.

Tylko dla Orłów

Nie ma co ukrywać, że GTR jest przeznaczony głównie dla maniaków symulacji. Całą reszta pobawi się trochę w dość łatwy tryb Arcade, po czym ucieknie z przerażeniem, przy próbie przejścia na Semi-Pro. Całe opcje związane z garażem są naprawdę imponująco rozbudowane. Twórcy gry posunęli się w tym tak daleko, że w GTR zaimplementowane jest oprogramowanie analizy MoTeC. Jest to system używany w prawdziwych zespołach do rejestrowania danych z czujników rozmieszczonych w samochodzie. Chyba jednak bardziej jest to bajer niż faktyczna pomoc. Grono graczy, którzy z tego skorzystają będzie raczej niewielkie. Podobnie ma się sprawa z warsztatem. Mnogość opcji, które można ustawić jest iście powalająca. Niestety bez bardzo dobrej znajomości tematu nie ma nawet co się do tego zabierać. Co gorsza w trybie Simulation bez grzebania w mechanice, zwycięstwo jest czasami praktycznie niemożliwe. Wszakże powszechnie wiadomo, że kluczem do sukcesu jest odpowiedni setup: dopasowany zarówno do tory i warunków pogodowych, jak i do samego kierowcy. Jak dla mnie niedoścignionym wzorem realizmu w warsztacie są kolejne odsłony Colin McRae Rally. W prawdziwym świece wyścigów kierowca wcale nie musi być super-mechanikiem. On po jeździe testowej mówi jedynie: "zawieszenie za twarde, dyfer OK., skrzynia przydałaby się odrobinę dłuższa...". O to żeby zestawić zgodnie z życzeniami kierowcy dbają mechanicy, a nie on sam. Bardzo podobało mi się również rozwiązanie zastosowane w Richard Burns Rally - bardzo rozbudowany garaż z kilkoma przygotowanymi ustawieniami uniwersalnymi, na których gracz nie mający pojęcia o mechanice samochodowej mógł z powodzeniem jeździć na najwyższym poziomie. GTR to całe godziny siedzenia pod samochodem i dłubania w czym się da. Niecierpliwi szybko się wściekną i po piątym okrążeniu, na którym "coś jeszcze nie gra" rzucą grę w kąt. Szkoda, że nie ma dla nich opcji w stylu wirtualnego mechanika, który w uproszczony sposób załatwiałby wszystkie sprawy techniczne.

Bez kierownicy - ani rusz

Realizm uderza z każdej strony również po wejściu na tor. Auta bardzo dobrze odpowiadają na każdy ruch kierownicy. Tu niestety pojawia się pewien problem - sterowanie. Nie licząc zręcznościowego Arcade, jazda na strzałkach właściwie mija się z ideą grania w GTR. Tutaj liczy się dokładność. Precyzyjny skręt, delikatne operowanie pedałem gazu i umiejętne hamowanie to najważniejsze umiejętności na torze. Wykonanie ich na klawiaturze jest właściwie niemożliwe, no bo jak wziąć zakręt pół gazem nie mając do dyspozycji analogowego kontrolera? Odpowiedź prosta - nie da się. Dlatego bez kierownicy nie ma się po co zbliżać do tego tytułu. Jeśli jesteś zaopatrzony w odpowiedni sprzęt, śmiało możesz rozpoczynać przygodę z GTR-em. Jedyną dziwną rzeczą podczas jazdy jest bujanie samochodem. W miarę jak się rozpędzasz, samochodem coraz bardziej unosi się w górę i w dół, zupełnie jakbyś płynął statkiem. Miałem już w życiu parę razy przyjemność jechać z prędkością przekraczającą 200 km/h i nie przypominam sobie, aby tak bujało. Cała reszta spisuje się jednak bez zarzutu. Na zakrętach kierowca wychyla się (to ile ma się wychylić ustawiasz w menu), co pozwala na dokładną obserwację całego łuku. Ciekawym pomysłem jest również możliwość regulacji fotela. Jest to bardziej ciekawostka niż faktyczne ułatwienie, to jednak można dopasować widok do indywidualnych potrzeb.

Na trasie

Sam wyścig nie odbiega w wyglądzie od tych znanych choćby z TOCA Race Driver. Komputerowi kierowcy nie pokazują żadnych oszałamiających umiejętności, ale też bez wielkiej tragedii. Można by się przyczepić do tego, że popełniają za mało błędów i boją się opóźniać hamowanie, ale to jest niestety standard w tego typu grach. Czasami są też zbyt mało agresywni. Nawet jeśli zaczniesz wchodzić im na głowę i wbijać w ściany jak w NASCAR, oni dalej będą spokojnie jechali swoje. Trochę to mało naturalne, ale trzeba się z tym pogodzić. Niekiedy przydałoby im się nieco więcej agresywności na trasie. Brak umiejętności jeżdżenia nadrabiają jednak doskonałym serwisem, dzięki któremu ich samochody są znacznie szybsze (bardzo dobrze widać to w trybie Arcade). Niestety sprawia to wrażenie, że komputer nieco oszukuje.


Zobacz również