Gangsters: Organized Crime

Chciałbyś wcielić się w Ala Capone'a? Stanąć na czele wielkiej organizacji przestępczej w czasach prohibicji? Nic prostszego - wystarczy, że zagrasz w Gangsters.

Gangsters ukazuje ciemną stronę przyjemności płynącej z bycia „złymi” (schemat pojawiający się ostatnio w grach akcji takich jak Postal, czy GTA) w naprawdę mistrzowski sposób.

Jako szef jednej z czterech mafii, wykorzystasz krzyżówkę gry z podziałem na tury, z grą w czasie rzeczywistym by stworzyć swe własne terytorium w mieście New Temperance, podczas dłużących się lat dwudziestych XX wieku. Zaczynasz mając tylko jedną grupę ludzi. Będziesz musiał zatrudnić zastępców i ochroniarzy (z których każdy ma imponujący wachlarz umiejętności takich jak na przykład „podpalanie” i „zastraszanie”), wymuszać pieniądze od przestraszonych właścicieli przedsiębiorstw, i składać wizyty nieprzyjaciołom, kiedy nie są wystarczająco wystraszeni.

A to są tylko rutynowe czynności prowadzące do wielkiej forsy. Prawdziwe kłopoty zaczną się dopiero wtedy gdy twoje granice zaczną kolidować z terytorium twoich sąsiadów. Będziesz musiał usuwać szefów wrogich gangów, zostać burmistrzem, lub postępować uczciwie (błeee).

Dbałość o szczegóły w Gangsters, to „to, co tygrysy lubią najbardziej”. Kupujesz broń i samochody, których używać będą twoi „pracownicy”, prowadzisz nielegalny interes. Zatrudniasz prawników i księgowych, promujesz zastępców, przydzielasz ochronę, i rozdzielasz terytoria. Rozprawiasz się ze szpiclami, a z innymi gangami i siłami wyższymi - układasz się, lub walczysz. To jak posiadanie małego, silnie zurbanizowanego kraju, no może niezbyt praworządnego, ale lepszy taki niż żaden. Jeżeli chodzi o grafikę to mapy miasta z lotu ptaka, są przeciętne, ale perspektywiczny widok ulicy – ożywionej, ruchliwej, z ogromną różnorodnością budowli, pieszych, wózków, samochodów i pociągów – robi wspaniałe wrażenie.

Niestety, wydaje mi się, że brytyjski producent – Hothouse Creations, niepotrzebnie jeszcze utrudnił nam zadanie. Problem polega na tym, że centrum gry nie jest ani twoja kwatera główna, ani zastępcy, czy ochrona którzy są w nim zatrudniani, ani piękne, pełne detali miasto wokół nich. Zamiast tego, jest nim sam interfejs. Co prawda, jest on ładny, a ilość osób, które można zaznaczyć i śledzić jednocześnie, w osobnych okienkach (można regulować ich wielkość), jest imponująca, ale niestety wymaga on również dużego zaangażowania, i częstego klikania myszką, przez co wydaje się nie być bezpośrednio połączony z grą. Miałem wrażenie, że gram raczej kontrolkami, niż samymi gangsterami. Trudności w przyswojeniu sobie interfejsu, z pewnością zmuszą was do dokładnego przejrzenia 96-stronnicowego podręcznika i 4 tutoriali.

To, że nie mogłem połapać się w grze bez pomocy podręczników, nie jest zapewne dla niej komplementem. Na szczęście pomoce nie są złe, choć przydałaby się lepszy indeks, i dokładniej opracowana część strategiczna.

W dodatku, Gangsters, z wszystkimi swoimi drobnymi cechami, nie pozwala graczowi na żadne skróty myślowe. Dlaczego nie można po prostu kliknąć na postaci w okienku, żeby wydać jej polecenie, tylko trzeba najpierw przełączyć się z powrotem do głównego okna, i wyśrodkować go na niej ? Dlaczego do komendy „recruit” nie dodano komendy powtarzającej tę najważniejszą w grze czynność ?

Przydałby się również jakiś doradca, który informowałby cię o wszystkim na bieżąco (i który później mógłby w dodatku pilnować sam siebie). Jakiś przyjazny użytkownikowi akcent, na pewno pomógłby Gangsters, a na pewno już by nie zaszkodził.


Zobacz również