Google I/O #2 Chrome i Dysk Google dostępne na iPhone'a i iPada

Nie jest tajemnicą, że dostęp do usług Google na urządzeniach Apple jest utrudniony. Brakuje oficjalnych aplikacji do ich obsługi, a często posiadają one mniej funkcji od odpowiedników z Androida. Sprawdzamy, czy udostępnione wczoraj nowe programy, czyli Chrome i Dysk Google, posiadają te same możliwości, co wersje na Androida.

Pierwszy dzień Google I/O

Pierwszego dnia konferencji dla developerów Google I/O zostało pokazane bardzo dużo nowości, które ucieszyły wszystkich fanów Androida. Z pewnością zainteresowały także wiele osób, chociaż trochę śledzących nowinki ze świata mobilnego. Zgodnie z oczekiwaniami zaprezentowano najnowsze urządzenie z linii Nexus, którym jest siedmiocalowy tablet Nexus 7. Wyprodukował go Asus, a Google dostarczył czystego Androida. Jest to najnowsza wersja systemu, czyli 4.1 Jelly Bean. System ten dopiero niedługo zostanie oficjalnie wydany dla innych urządzeń namaszczonych przez Google, takich jak smartfony Galaxy Nexus i Nexus S oraz tabletu Motorola Xoom - ale zaawansowani użytkownicy  już dzisiaj mogą wgrywać pierwsze nieoficjalne porty tego oprogramowania. Dużą niespodzianką konferencji był zarówno Nexus Q, czyli “społecznościowy strumieniowy odtwarzacz multimediów", jak i prototyp Google Glasses. Są to okulary wyposażone w kamerę i łączność bezprzewodową, które pozwalają na przekazywanie wideo z perspektywy pierwszej osoby w czasie rzeczywistym.

Tablet Nexus 7

Tablet Nexus 7

Nowe wersje aplikacji

Chociaż na nowości sprzętowe, a tym bardziej aktualizację samego Androida, przyjdzie nam poczekać jeszcze przynajmniej miesiąc, Google już teraz udostępnił nowe wersje swoich aplikacji systemowych dla starszych wersji systemu. Użytkownicy mobilnego system od Google już teraz cieszą się nowymi wersjami programów takich jak YouTube i Mapy. Aplikacja do obsługi portalu społecznościowego Google Plus także doczekała się sporej aktualizacji, mobilna przeglądarka Chrome wyszła z bety i docelowo będzie jedynym programem do przeglądania sieci w Androidzie. Drugiego dnia konferencji, wśród innych nowości, znalazło się wsparcie edycji offline dokumentów przez Dysk Google na Androida - ale jeszcze większą niespodzianką były dwie zupełnie nowe aplikacje dla urządzeń przenośnych Apple. Posiadacze iPhone’a, iPada i iPoda Touch już wczoraj wieczorem mogli się cieszyć nowymi programami: swoją wersją mobilnej przeglądarki Google Chrome, a także aplikacją kliencką dysku sieciowego, który zastąpił Dokumenty: Google Drive. Porównaliśmy obie te aplikacje do ich Androidowych odpowiedników.

Aplikacje pojawiły się wczoraj

Aplikacje pojawiły się wczoraj

Google Chrome, a Safari

Systemową przeglądarką w systemie Apple iOS jest mobilna wersja Safari. Jest to bardzo dobry program, wystarczający dla większości użytkowników. Jest szybka i bardzo dobrze renderuje strony. Nie wspiera Flasha, ale jest to odgórne ograniczenie iOS - które de facto przestaje mieć znaczenie, bo wedle dzisiejszych doniesień Adobe wycofuje w najbliższym czasie swoją wtyczkę ze sklepu Google Play, a nawet teraz Chrome dla Androida jej nie wykorzystuje. Safari będzie świetnym wyborem dla mniej zaawansowanych użytkowników, a także właścicieli komputerów Mac używających jej stacjonarnej wersji.

Interfejs Chrome

Interfejs Chrome

Wygląd i nawigacja po aplikacji

Google Chrome dla iOS do złudzenia przypomina wersję znaną z urządzeń z logo zielonego robota. Interfejs jest praktycznie identyczny. Na samej górze przeglądarki widnieje Omnibox, czyli zintegrowany pasek adresu www i wyszukiwania (także głosowego). Po jego lewej stronie znajduje się przycisk Wstecz (na iOS nie ma fizycznego przycisku cofnij, tak jak na Androidzie), a po prawej klawisz menu oraz otwartych kart. Strona początkowa wyświetla najczęściej przeglądane strony, a na dole listę ostatnio zamkniętych. Posiada też dwa dodatkowe ekrany: zakładki, gdzie możemy podejrzeć wszystkie zapisane strony na urządzeniu mobilnym, a także bookmarki z komputera. Trzecim jest zaś ekran “Inne urządzenia", gdzie możemy sprawdzić przeglądane w tym momencie strony na innych urządzeniach, zarówno mobilnych jak i komputerach. Samo przełączanie kart wygląda bardzo efektownie, w postaci pionowej przewijanej płynnie listy. Zamykać możemy je tak jak na Androidzie, przesuwając pasek w bok. Do tego aplikacja korzysta z Androidowego gestu przełączania kart, czyli pociągnięcia palca przez cały ekran w lewą lub prawą stronę, co jest w praktyce bardzo wygodne.

Widok otwartych kart

Widok otwartych kart

Ustawienia i synchronizacja

Po kliknięciu klawisza menu dostajemy dostęp do najpotrzebniejszych opcji: dodania zakładki, odświeżenia strony, otwarcia nowej karty (także tzw. incognito). Na żądanie możemy wyświetlić stronę w wersji dla komputerów stacjonarnych, nie mobilną. Jest też możliwość wyszukiwania tekstu w witrynie oraz przejście do dalszych ustawień. W tym menu nie ma jednak zbyt wielu opcji - możemy wybrać silnik wyszukiwarki, włączyć zapisywanie haseł, ustawić język wyszukiwania głosowego, wyczyścić dane przeglądarki i niewiele więcej. Największą zaletą Chrome, o której wspomnieliśmy wcześniej jest świetna synchronizacja: zarówno zakładek, otwartych kart, jak i historii. Służy to personalizacji podpowiedzi podczas wyszukiwania i sprawdza się bardzo dobrze.

Ustawienia nie są zbyt rozbudowane

Ustawienia nie są zbyt rozbudowane

Ograniczenia przeglądarki

Niestety Google Chrome dla iOS posiada pewne ograniczenia wynikające ze specyfiki tego systemu mobilnego, których w żaden sposób programiści giganta z Mountain View nie są w stanie obejść. Po pierwsze, wszystkie przeglądarki firm trzecich zmuszone są do korzystania z silnika dostarczanego przez Apple i nie mogą używać opcji przyspieszenia ładowania JavaScriptu. Stawia je to od razu na straconej pozycji względem systemowego rozwiązania. Ponadto w Apple iOS, taki sam jak kiedyś na Symbianie, nie ma możliwości zmiany domyślnych aplikacji systemowych. Tym samym po kliknięciu linka w aplikacji poczty czy komunikatorze, zawsze zostanie uruchomiona aplikacja systemowa, którą jest w tym przypadku Safari. Zastanawia nas natomiast jedna rzecz: aplikacja wymaga dostępu do systemowego centrum powiadomień i nie znaleźliśmy informacji do czego jest to potrzebne.

Jeszcze nie wiemy, do czego Chrome potrzebuje powiadomień

Jeszcze nie wiemy, do czego Chrome potrzebuje powiadomień

Dysk Google, iCloud i Dropbox

Chociaż wszystkie trzy wymienione usługi to w założeniu dyski sieciowe, to każdy z nich działa nieco inaczej. iCloud, głęboko wbudowany w system iOS oraz OSX służy głównie do synchronizacji danych i ustawień poszczególnych aplikacji. Dropbox jest bardzo dobrze działającym “pełnoprawnym" dyskiem sieciowym synchronizującym wszystkie rodzaje plików w strukturze katalogów. Google Drive działa na podobnej zasadzie, ale posiada także wbudowany edytor dokumentów - jego wadą jest jednak z pewnością mniejsza ilość obsługiwanych platform.

Google Drive nie pozwala na edycję

Google Drive nie pozwala na edycję

Aplikacja Google Drive zawiodła

Dokumenty Google nigdy nie miały oficjalnej i działającej aplikacji dla systemu iOS. Po zmianie edytora dokumentów Google Docs na dysk sieciowy Google Drive aplikacja kliencka na Androida doczekała się aktualizacji, a jednocześnie zostało zapowiedziane wsparcie dla systemu iOS, które stało się faktem. Po jej uruchomieniu naszym oczom pokazuje się widok listy w stylistyce systemu Apple. Mamy dostęp do własnej struktury katalogów, plików współdzielonych przez innych użytkowników i oznaczonych gwiazdką. Ostatnie dwie pozycje to lista ostatnio otwieranych dokumentów oraz plików zapisanych w trybie offline. Przycisk ustawień w prawym dolnym rogu pozwala wyłącznie na wylogowanie się z aplikacji i przejrzenie pomocy i regulaminów. Zaniepokoił nas brak przycisku umożliwiającego dodanie nowego dokumentu z poziomu ekranu początkowego. Nasze obawy potwierdziło otwarcie pierwszego lepszego dokumentu. Google Drive pozwala jednie na podgląd plików bez możliwości ich edycji. Mamy nadzieję, że szybko zostanie to dodane, ponieważ Dysk Google traci w tym momencie swoją najważniejszą zaletę.

Podsumowanie

Jesteśmy zadowoleni z nowych aplikacji Google, które jeszcze bardziej zacierają granicę między dwoma wiodącymi systemami na smartfony i tablety. Niestety, pewne ograniczenia nałożone przez Apple blokują nieco ich funkcjonalność. Najbardziej razi brak możliwości integracji przeglądarki z systemem. Nie mamy złudzeń, że się to w najbliższej przyszłości zmieni, ale mimo to osobom korzystającym z usług Google, które zdecydowały się mimo to na zakup iPhone’a. Jednak brak możliwości edycji dokumentów to straszny minus Dysku, ale mamy nadzieję, że zostanie ona szybko dodana. Obie aplikacji pobierzecie oczywiście ze sklepu Apple AppStore. Dostępne są wersje zarówno dla iPhone'a, iPada i iPoda Touch.


Zobacz również