Google Plus pomaga znaleźć właściciela "zatopionej" lustrzanki Canona

Do niecodziennego zdarzenia doszło w Kolumbii Brytyjskiej. Otóż dzięki serwisowi Google Plus oraz wytrzymałej karcie pamięci udało się tam znaleźć właściciela lustrzanki Canon EOS 1000D, która 15 miesięcy przeleżała w słonych wodach Pacyfiku.

W pobliżu Vancouver niejaki Markus Thompson znalazł w przybrzeżnych wodach Pacyfiku lustrzankę Canon EOS 1000D. Ku jego ogromnemu zdziwieniu, w tym mocno doświadczonym przez słoną wodę urządzeniu znajdowała się karta pamięci SD, z której bez problemu zgrał pliki graficzne.

Mężczyzna postanowił odnaleźć właściciela aparatu. Skorzystał w tym celu z serwisu Google Plus zamieszczając w nim wpis informujący o znalezisku (dołączył do niego pięć zdjęć go prezentujących) oraz tym, że ze znajdującej się w nim karty pamięci udało mu się odzyskać około 50 zdjęć. Przedstawiały one m.in. strażaka, który był członkiem zwycięskiej drużyny w zawodach Pacific Regional Firefit oraz piękną kobietę z malutkim dzieckiem. Co więcej, z daty zapisu plików wynikało, że lustrzanka przeleżała w wodzie około...15 miesięcy.

Thompson nie musiał długo czekać na odpowiedź. Już po 16 godzinach znalazł się właściciel urządzenia, którym okazał się widoczny na zdjęciach strażak. Potwierdził to podając numer seryjny swojej zguby.

Oczywiście najbardziej zastanawia fakt, jak to się stało, że karta pamięci, konkretnie 2-gigabajtowy model Sandisk Extreme III, przetrwała bez uszczerbku tak ekstremalne warunki. Jej producent przecież nie deklaruje, że jest ona odporna na działanie wody, a tym bardziej słonej wody. Wydaje się więc, że prawdopodobnie sama lustrzanka była na tyle szczelna, że uchroniła ona nośnik przez jej niszczycielskim działaniem.


Zobacz również