Google i prywatność, ciąg dalszy

Ledwie parę dni minęło od wydania wyroku przez Trybunał Europejski, a w Google dużo się dzieje. Przedwczoraj pisałem o niezadowoleniu zarządu firmy z wyroku, dziś o pierwszych żądaniach usunięcia linków i reakcji internetowego giganta.

Choć wyrok Trybunału jest Google bardzo nie na rękę, musi się do niego zastosować. Firma zastrzega jednak, że na wprowadzenie zmian i lepszych mechanizmów spełniających kryteria podane w wyroku potrzeba jej co najmniej kilku tygodni. Wszystko z powodu konieczności zmian w indeksowaniu stron zgromadzonych w bazach danych Google, a jak wiemy - jest tego kolosalna ilość. Wyrok sądu wzbudził jednak kontrowersje, ponieważ umożliwia on między innymi ukrywanie informacji o prawomocnie skazanych wyrokami kryminalistach, oszustach i innych przestępcach. W Wielkiej Brytanii już pojawiły się pierwsze żądania, bazujące na wyroku Trybunału UE.

Wśród osób, które domagają się usunięcia prowadzących "do nich" linków, znajdziemy: człowieka, który usiłował zabić swoją rodzinę, biznesmena, o którym krążyły niezbyt pochlebne opinie, dziecko "celebryty", powiązane z pewnymi aktywnościami kryminalnymi, ukaranego dyscyplinarnie członka uniwersytetu, cyber-stalkera z wyrokiem za nękanie, aktora, który w młodości narozrabiał, a także oszusta podatkowego i mężczyznę skazanego za molestowanie dziecka. Piękna galeria, prawda? Musimy wziąć jednak pod uwagę, że prawo Unijne dotyczy ponad 500 milionów osób, więc wśród nich znajdują się i przestępcy. Słusznie więc powiedział Eric Schmidt, że równowaga musi zostać zachowana, a Trybunał tego nie zrobił. Ciąg dalszy z pewnością nastąpi. I to już niedługo.


Zobacz również