Graficzne demony prędkości

Premiery potężnych procesorów graficznych ATI i NVIDII wywołały niezwykłe poruszenie wśród wszystkich zainteresowanych generowaniem grafiki 3D. Technologiczne zagadnienia dotyczące procesorów X800 i GeForce 6800 przedstawiliśmy w poprzednich wydaniach, teraz przyszedł czas na bezpośrednią konfrontację gigantów wydajności graficznej. Skok jakościowy jest doprawdy niezwykły.

Premiery potężnych procesorów graficznych ATI i NVIDII wywołały niezwykłe poruszenie wśród wszystkich zainteresowanych generowaniem grafiki 3D. Technologiczne zagadnienia dotyczące procesorów X800 i GeForce 6800 przedstawiliśmy w poprzednich wydaniach, teraz przyszedł czas na bezpośrednią konfrontację gigantów wydajności graficznej. Skok jakościowy jest doprawdy niezwykły.

Nawet nie sądziliśmy, że niebawem po premierach nowych układów graficznych uda nam się zgromadzić tyle modeli, żeby zbadać wydajność najnowszych produktów w bezpośrednim starciu, jakim jest niniejszy test. Okazało się jednak, że tym razem producenci procesorów graficznych, czyli NVIDIA i ATI, stanęli na wysokości zadania, bo dotychczas po "papierowej" premierze musieliśmy czekać kilka miesięcy na pojawienie się komercyjnych produktów nowych generacji. Niestety, pośpiech producentów kart graficznych we wprowadzaniu na rynek nowych modeli ma też wady - całkowity brak zróżnicowania produktów pod względem konstrukcyjnym. Wszystkie karty z procesorami ATI, które trafiły do naszych testów, to modele o identycznej budowie, a nawet wyprodukowane w tej samej fabryce. Mają identyczne pamięci, takie same układy chłodzenia. Nie może być inaczej, jeśli producentom kart dostarczane są bezpośrednio od ATI (a raczej firm wykonujących dla niej karty, głównie Sapphire). Inne są tylko naklejki umieszczone na plastikowej osłonie układu chłodzenia. Jeśli chodzi o karty NVIDII, to sprawa wygląda identycznie. Wzorcowy model GeForce 6800 Ultra, który otrzymaliśmy bezpośrednio od producenta, niczym oprócz naklejki nie różni się od karty Microstara.

Wojna na ceny i wyposażenie

Tak wygląda od spodu GeForce 6800 Ultra - tylko blaszka poprawiająca odprowadzanie ciepła z procesora. Pamięci GDDR3 zamontowane są z drugiej strony.

Tak wygląda od spodu GeForce 6800 Ultra - tylko blaszka poprawiająca odprowadzanie ciepła z procesora. Pamięci GDDR3 zamontowane są z drugiej strony.

Jeśli karty nie różnią się budową, to czymś trzeba przekonać klienta do zakupu tego, a nie innego modelu. Producenci starają się, jak mogą, przykuć uwagę kupującego. Mamienie konsumenta zaczyna się od wystawienia na półki sklepowe opakowań z kartami. Różnią się one diametralnie. Karty Asusa czy Gigabyte'a mają pudełka o karykaturalnych wręcz rozmiarach. Wystarczy powiedzieć, że zmieścić w nich można ze cztery płyty główne i osiem kart graficznych. Ich głównym zadaniem jest zwrócenie uwagi na produkt. Oprócz opakowania istotne różnice widać w pakiecie oprogramowania. Tu walka toczy się na tytuły gier i aplikacji użytkowych. Ciekawe gry w pełnych wersjach to standard modeli oferowanych przez producentów zwyczajowo kojarzonych z droższymi produktami - np. Asusa czy Gigabyte'a. W modelach mniej utytułowanych firm gry w pełnych wersjach zdarzają się rzadziej i są tytułami "drugiej świeżości". Oprogramowanie użytkowe to najczęściej aplikacje do przetaktowywania parametrów pracy karty graficznej, do regulacji prędkości obrotowej wentylatora układu chłodzącego rdzeń procesora graficznego oraz programowe odtwarzacze DVD. Ciekawą metodę zdobywania klienta zastosował tym razem Asus. Firma poszła ścieżką Gainwarda, który do najlepszych kart graficznych w zestawach dodaje karty dźwiękowe i koncentratory FireWire. Asus postawił jednak na kamerę internetową. Ma to uzasadnienie, bo firma od dawna mocno podkreśla zalety technologii GameFace, którą stosuje w swoich kartach. Pozwala ona wyświetlać na ekranie monitora gracza podgląd obrazu z kamery, która obserwuje uczestników zabawy. Nie ma to wpływu na prędkość rozgrywki. Pomysł jest doskonały, teraz dodatkowo jego wykorzystanie staje się łatwiejsze, bo każdy z kupujących kartę otrzymuje kamerę internetową w standardzie.

Innowacje w swoim czasie

Karta ATI Radeon X600 z interfejsem PCI Express x16. Takie urządzenia trafiają właśnie do sklepów. Trzeba się zaopatrzyć w nowe płyty główne.

Karta ATI Radeon X600 z interfejsem PCI Express x16. Takie urządzenia trafiają właśnie do sklepów. Trzeba się zaopatrzyć w nowe płyty główne.

Od dłuższego czasu nowe produkty trafiają na rynek początkowo w wersjach zgodnych z projektami wzorcowymi twórców układów graficznych. Dopiero po kilku miesiącach producenci kart są gotowi do poszerzenia oferty o modele mające cechy odmienne niż produkty konkurencji. W segmencie kart o tak nowoczesnej konstrukcji, jak X800 czy GeForce 6800, zakres możliwych zmian jest jednak ograniczony. Pamięci GDDR3 stosowane w kartach z obydwoma rodzajami układów są na tyle nowym wynalazkiem, że na masową skalę produkuje je właściwie jedna firma - obecnie Samsung. Z tego względu manipulacje przy RAM taktowanym z granicznymi już częstotliwościami są mało sensowne. Dużo większe pole do popisu dają natomiast zmiany dotyczące układów chłodzenia. W kartach ATI trudno coś w tej kwestii poprawić - wzorcowa "chłodziarka" tej firmy jest doskonała. Nie zajmuje wiele miejsca (karta mieści się w obszarze gniazda AGP i nie zajmuje przestrzeni sąsiedniego złącza PCI), a przy tym jest bardzo cicha. Jedyna wada to pamięci RAM, nagrzewające się do skrajnych temperatur (około 70 stopni Celsjusza). Modyfikacje przydadzą się jednak kartom NVIDII. Są to prawdziwe giganty: każda waży prawie 0,5 kg i zajmuje przestrzeń sąsiadującego z gniazdem AGP slotu PCI. Radiator połączony jest z instalacją rurek heat pipe, wypełnionych gazem poprawiającym absorpcję i odprowadzanie ciepła. Wentylator pracuje wyraźnie głośniej niż na kartach ATI, chociaż do słynnej "suszarki" z GeForce FX 5800 Ultra mu daleko. NVIDIA nie powtórzyła błędu towarzyszącego tej karcie, która ze względu na generowany hałas, nie nadawała się do codziennego użytkowania. W modelach 6800 zastosowano pełny monitoring temperatury pracy i obciążenia procesora. Dzięki niemu procesor pracuje cicho, jeśli pełna moc obliczeniowa nie jest niezbędna. Podczas generowania grafiki 3D prędkość wentylatora rośnie, jednak hałas jest znośny dla większości użytkowników. Dzięki pokaźnemu układowi chłodzenia karta grzeje się znacznie mniej niż produkty ATI. System chłodzenia proponowany przez NVIDI˘ da się jednak poprawić. Z zapowiedzi producentów kart graficznych wynika, że już wkrótce zaprezentują modele z nowymi procesorami NVIDII, które będą tak niskie i ciche, jak karty ATI.

Zasilacze na złom

NVIDIA, prezentując procesory z serii GeForce 6800, nie omieszkała zaznaczyć, że do zapewnienia pełnej stabilności systemu z takimi kartami niezbędne będzie wyposażenie komputera w zasilacz o mocy, bagatela... 480 W. W obudowie przeciętnego peceta znajdziesz zasilacze o mocy 250-300 W. Jak wiadomo, specyfikacje produktów deklarowane przez producentów często odbiegają od rzeczywistych, tak więc nawet napis "450 W" na zasilaczu słabego producenta nie gwarantuje takich właśnie parametrów. Oczywiście dobrych konstrukcji nie brakuje, jednak ich ceny są bardzo wysokie. Kilka tygodni po premierze NVIDIA zrewidowała jednak poglądy i stwierdziła, że tak wydajny zasilacz nie jest potrzebny. Poinformowała, że początkowo podawane 480 W to wartość odnosząca się do zestawów komputerowych najbardziej zapalonych graczy, którzy mają mnóstwo urządzeń wewnętrznych i peryferyjnych wykazujących duże zapotrzebowanie na prąd. Producent twierdzi, że wziął także pod uwagę możliwość podkręcania parametrów karty przez miłośników tuningu podzespołów pecetowych.

Użytkownikom typowym, którzy będą wykorzystywali kartę ze standardowym taktowaniem, dobry zasilacz o mocy 350 W powinien całkowicie wystarczyć do zapewnienia stabilności systemu wyposażonego w GeForce 6800 Ultra.

Podczas testu karty sami mieliśmy przygody z zasilaniem. Pierwszy z zastosowanych zasilaczy, typowy, przeciętny jakościowo produkt firmy Megabajt o mocy 300 W po prostu uległ zniszczeniu. Podłączyliśmy zatem zasilacz Tracer o deklarowanej mocy 450 W, jednak nie gwarantował stabilności platformy testowej. System restartował się przy dużym obciążeniu i uruchomionych benchmarkach 3D. Stabilność naszej konfiguracji zapewnił dopiero dobry zasilacz Chieftec o mocy 360 W. Zaznaczyć jednak warto, że testowy komputer miał minimum komponentów, a więc nie było w nim wielu napędów dyskowych, optycznych, nie mówiąc już o peryferiach czy innych dodatkach. Jeśli więc planujesz zakup karty NVIDII, to radzimy poważnie potraktować informacje producenta o wymaganiach sprzętowych i najpierw kupić firmowy, wydajny zasilacz o mocy około 450 W. Co ciekawe, platforma testowa wyposażona w karty ATI X800 współpracowała bez problemu z najsłabszym z wymienionych zasilaczy. To może przekonać wiele osób do wybrania kart z układami kanadyjskiego producenta.


Zobacz również