Grafik na cenzurowanym. Nowe narzędzie określi poziom retuszu zdjęć

Dwaj naukowcy z National Academy of Sciences zajęli się problemem zbytniego retuszu zdjęć. Opracowali specjalne narzędzie pozwalające na ocenę w jakim stopniu dane zdjęcie zostało poddane takiemu zabiegowi.

Praktycznie każdy z nas dysponuje zdjęciami do dowodu osobistego, czy paszportu, które zostały poddane lekkiemu retuszowi. Niestety przemysł reklamowy już dawno przekroczył wszelkie granice w tej materii. Graficy komputerowi często bowiem zanadto popuszczają wodze fantazji, co możemy oglądać na okładkach kolorowych pism (patrz grafika i odpowiedz na pytanie: ile widzisz różnic?), czy reklamach ulicznych. Oczywiście cel takich działań jest jasny: nakłonienie klienta do zakupu jakiejś rzeczy/usługi, która w rzeczywistości może nam zaoferować znacznie mniej niż wynikałoby to ze zdjęcia (szczególnie dotyczy to kosmetyków) mocno "naciągniętej" gwiazdy. Niestety tego typu działanie ma również negatywny wpływ na psychikę młodych osób (szczególnie młodych dziewczyn), których samoocena często drastycznie spada.

Problemem tym postanowili zająć się dwaj naukowcy - Hany Fari i Eric Kee. Przeanalizowali oni 468 zdjęć naturalnych i poddanych retuszowi, co pozwoliło stworzyć matematyczny opis wprowadzonych mian. Dzięki niemu każde zdjęcie można sklasyfikować według pięciostopniowej skali od 1 do 5 (im wyżej tym gorzej).

Wspomniana skala została określona na podstawie odczuć 50 losowo wybranych osób.

"To co otrzymaliśmy to matematyczna miara retuszowania zdjęć. Możemy przewidzieć, co przeciętny obserwator powiedziałby, gdyby je oceniał" - powiedział Farid.

Dlaczego w ogóle naukowcy zajęli się tym problemem?

Pod koniec lipca brytyjska instytucja, która zajmuje się nadzorem nad reklamami powiedziała w końcu dość i zablokowała wyświetlanie spotów firmy L'Oreal. Powodem takiej decyzji był wprowadzający w błąd klientów zbytni retusz występującej w nich aktorki Julii Roberts i modelki Christy Turlington.

Z problemem postanowił zmierzyć się brytyjski rząd, który zamierza wprowadzić prawo nakazujące oznaczanie "naciąganych" zdjęć. Pomysł ten spotkał się jednak z ostrą krytyką, która wydaje się być zasadna. Przecież poziomy retuszu są bardzo różne i każdy raczej ma świadomość, że takie narzędzie musi być wykorzystywane. Chodzi jednak o to, aby było wykorzystywane rozsądnie.

Stworzone przez naukowców narzędzie pomogłoby zapobiec wrzucaniu do jednego worka zdjęć poddanych lekkiemu retuszowi i zdjęć, w których gwiazdy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmładzane są o kilkanaście/kilkadziesiąt lat.

"Photoshopowe" wpadki

Oczywiście zupełnie osobną sprawą są wpadki grafików podczas retuszu zdjęć. W Internecie można znaleźć wiele serwisów, które je skrupulatnie wyłapują. Jeżeli chcecie się pośmiać, warto zajrzeć do jednego z nich.


Zobacz również