Grał w kafejce internetowej. Nikt nie zauważył, że nie żyje od 9 godzin

Do tragicznego zdarzenia doszło w jednej z kafejek internetowych w Tajpej. Przy jednym z komputerów zmarł bowiem mężczyzna grający w grę "League of Legends". Przerażające jest również to, że nikt tego nie zauważył przez dziewięć godzin.

23-letni Tajwańczyk Chen Rong-yu zmarł w jednej z kafejek internetowych w Tajpej w czwartek w nocy. Przyczyną jego śmierci był najprawdopodobniej atak serca, co potwierdzać może fakt, że leczył się na nie we wrześniu poprzedniego roku. Według policji złożyło się na niego kilka czynników takich jak zmęczenie, brak ruchu spowodowany wielogodzinnym siedzeniem przed komputerem oraz wychłodzenie organizmu.

Policja twierdzi, że martwego mężczyznę znaleziono w fotelu przed komputerem, na którym przez 23 godziny grał w grę "League of Legends". Przerażające jest jednak to, że nikt z 30 innych graczy, którzy przewijali się przez ten czas przez kafejkę internetową nie zauważył, że Chen Rong-yu nie żyje.

Pewnym wytłumaczeniem ich nieuwagi może być to, że po śmierci 23-latek siedział przed komputerem z rękami położonymi na myszce i klawiaturze. Sprawiał więc wrażenie, że cały czas gra.

To nie pierwszy przypadek "zagrania się na śmierć"

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy przypadek śmierci podczas wielogodzinnego grania:

- w 2004 roku 28-letni mieszkaniec Południowej Korei zmarł w wyniku niewydolności serca, która była skutkiem trwającej ponad 50 godzin gry w kawiarence internetowej

- w 2007 roku 30-letni mieszkaniec Kantonu (Chiny) po trzech dniach spędzonych z grami online nagle osunął się z krzesła i umarł

- w 2011 roku młody Brytyjczyk zmarł przy konsoli. Spędzał przy niej po 12 godzin dziennie, co doprowadziło do zakrzepicy żył i ich zatoru będącego przyczyną zgonu.

_____________

Jak widać, ze wszystkim trzeba zachować umiar. Nawet gry mogą bowiem w końcu doprowadzić do śmierci.


Zobacz również