Granie na zawołanie

Chcesz być cool i żyć na max? Nie wierz reklamom. Nikogo nie wzruszy, że pijesz napój z bąbelkami. Nie zrobisz wrażenia kupując walkmana, a wielki jak szafa discman to też żadna atrakcja. Nastała era w pełni cyfrowego dźwięku. Szczytem mody stają się przenośne odtwarzacze mp3.

Chcesz być cool i żyć na max? Nie wierz reklamom. Nikogo nie wzruszy, że pijesz napój z bąbelkami. Nie zrobisz wrażenia kupując walkmana, a wielki jak szafa discman to też żadna atrakcja. Nastała era w pełni cyfrowego dźwięku. Szczytem mody stają się przenośne odtwarzacze mp3.

Diamond Multimedia Rio PMP 300 Special Edition

W swojej kategorii odtwarzacz ten jest zaliczany już do klasyki.Jako jedyny zbliża się do grupy urządzeń głównonurtowych. Mieliśmy okazję przetestować jego najnowszą wersję, wyposażoną aż w 96 MB RAM. Zakup w Polsce tej wersji odtwarzacza nie jest na razie możliwy, jednak od czego jest Internet?

Obudowa z półprzezroczystego plastiku sprawi, że waszego Rio nikt nie pomyli ze staromodnym walkmanem. Obsługa jest możliwa bez wyjmowania go z kieszeni - palce bez problemów trafiają w odpowiednie przyciski. Czytelny wyświetlacz również należy dopisać do zalet.

Dźwięk - bez zarzutu, ale dopiero po podłączeniu dobrych słuchawek. Te dołączone w zestawie, podobnie jak w przypadku MPMana, praktycznie nie nadają się do użycia. Kilka wariantów fabrycznych ustawień dla poszczególnych rodzajów muzyki pozwala dostosować brzmienie do własnych upodobań.

Oprogramowanie dołączone do Rio jest znacznie bogatsze niż w przypadku MPMana. Mogą z niego korzystać nie tylko użytkownicy Windows, ale także Linuxa.

Co ważne, transmisja danych z komputera przebiega ok. 3 razy szybciej niż w przypadku MPMana. Połączenie odbywa się przez port drukarki. W komplecie otrzymujemy stosowną przejściówkę, co oszczędza wielu kłopotów z zamianą kabelków.

Jeżeli jeszcze się nie domyślacie - Rio to nasz faworyt. To jedyny, znany nam odtwarzacz, który naprawdę dobrze działa i można go kupić bez większych problemów.

Saehan MPMan F10

Odtwarzacz ten potwierdza, że losy pionierów bywają trudne.

Projektantom należałoby zwłaszcza przyznać anty-Nobla w dziedzinie ergonomii. Przyciski do obsługi tego urządzenia są takich rozmiarów, że trzeba mieć arystokratyczne paluszki, by móc z nich korzystać. Dziwi to, tym bardziej że właściwie cała powierzchnia odtwarzacza pozostaje nie wykorzystana.

Malutki wyświetlacz nie pokazuje nawet tytułów utworów.

Jeżeli nie chcecie słuchawek wysadzić w powietrze, nie próbujcie głośności podkręcać na maksimum. Trzaski uniemożliwiają wówczas słuchanie. Po podłączeniu wysokiej klasy słuchawek, okazało się jednak, że urządzenie ma zupełnie zadowalającą dynamikę, zwłaszcza w zakresie wysokich tonów. Basy są nieco zbyt wolne, by wzbudzać zachwyt, lecz nie drażnią.

Do pamięci możecie załadować 32 MB danych, czyli nieco ponad pół godziny muzyki. Specjalna karta rozszerza pamięć o kolejne 32 MB.

Odtwarzacz komunikuje się z komputerem poprzez port równoległy, szkoda tylko, że czyni to w tempie leciwej staruszki. Spokojnie zdążycie zaparzyć kawę i wyprowadzić psa na spacer zanim skończy się kopiowanie.

MPMan jako jedyny potrafi zapisywać pliki w dowolnych formatach, nie tylko mp3. Oznacza to, że kupując go, stajecie się posiadaczami gigantycznej dyskietki. Pliki mogą być przemieszane - nawet w najmniejszym stopniu nie przeszkadza to odtwarzaczowi. Zdarza się natomiast czasami, że pliki mp3, prawidłowo odtwarzane np. przez WinAmpa, nie są rozpoznawane przez MPMana.

W sumie - nie polecamy. W podobnej cenie dostaniecie odtwarzacze lepiej zaprojektowane i wygodniejsze w użyciu.

Obiecanki, cacanki

Internet pełen jest opisów coraz nowszych przenośnych odtwarzaczy mp3.

Dziwnym trafem ich kupienie, zwłaszcza w Europie, graniczy z cudem. Gdy chcieliśmy, by polski oddział firmy Creative dostarczył nam do testów Nomada, okazało się, że nie jest sprzedawany w Europie, bo... nie wiadomo, jak powinien się nazywać. Warto więc wiedzieć, co w trawie piszczy.


Zobacz również