Grożą śmiercią za zbudowanie Wielkiego Zderzacza Hadronów

Frank Wilczek, profesor fizyki o swojsko brzmiącym nazwisku, wykładowca Massachusetts Institute of Technology zaangażowany w projekt Large Hadron Collider, padł ofiarą pogróżek związanych z uruchomieniem eksperymentu. Nieznani sprawcy grożą mu śmiercią w związku z jego udziałem w powstaniu Wielkiego Zderzacza Hadronów.

Frank Wilczek jest laureatem nagrody Nobla. Przez sześć lat zasiadał w komitecie doradzającym budowniczym LHC, ale nie jest już związany z tym projektem. Rzeczniczka instytutu, Jen Hirsch, poinformowała, że o groźbach zawiadomiono już policję.

Znaczenie eksperymentu dla rozwoju nauki jest szeroko komentowane - wyniki badań przprowadzonych za pomocą zderzacza mają pomóc naukowcom w znalezieniu odpowiedzi na pytanie, jak powstał wszechświat. Budowie urządzenia towarzyszyły jednak obawy o to, czy cząsteczki rozpędzone do ogromnych energii zderzające się ze sobą nie spowodują powstania czarnej dziury, która wessie wszystkich i wszystko wokół, zniszczy Ziemię, a być może i całą galaktykę.

Europejska Organizacja Badań Jądrowych (CERN), która uruchomiła LHC, opublikowała w ostatnim tygodniu raport, z którego wynika, że obawy te są bezpodstawne. Robert Aymar, szef CERN określił sugestie, że takie ryzyko istnieje, mianem "czystej fikcji".

Bolesław Wysłouch, polski profesor również wykładający fizykę na MIT, który także (przez ostatnie siedem lat) brał udział w budowie zderzacza, mówi: "Ludzie wieszczący zagładę po prostu tego nie rozumieją. Żyjemy w świecie, gdzie media, telewizja i filmy stanowią fakty i jestem pewien, że ludzie są zagubieni pomiędzy rzeczywistością i fikcją. W mediach nie słyszymy zwykle o możliwości zniszczenia Ziemi. To absurd".

Do czego służy Wielki Zderzacz Hadronów?


Zobacz również