Gry społecznościowe zagrożeniem dla klasyków i gier online?

Ostatnio wielka produkcja w branży gier komputerowych, Grand Theft Auto IV, w ciągu zaledwie tygodnia przyniosła 500 milionów dolarów dochodu. Na innym krańcu branży, gry online przyciągnęły przed monitory 28% użytkowników Internetu - blisko 217 milionów ludzi. Nie można tego traktować tylko jak rozrywkę. To WIELKI biznes.

Podczas gdy ta batalia ciągle trwa, do branży sieciowej wkroczył nowy trend. Portale społecznościowe rozrosły się do olbrzymich rozmiarów. Udowadnia to chociażby ta mapa (mimo, że jest po Francusku, to myślę, że wartości na niej przedstawione są jasne).

Popularność wybranych witryn na świecie / Źródło: LEMONDE.FR

Popularność wybranych witryn na świecie / Źródło: LEMONDE.FR

Wskazane strony dodały nowy element do gier online - aspekt społecznościowy. Daje on możliwość zabawy wraz ze swoimi znajomymi. Mogą być to równie dobrze proste wyzwania, jak i skomplikowane gry multiplayer czasu rzeczywistego.

Typy gier są zróżnicowane. Najpopularniejszym tytułem na Facebooku jest Scrabulous, nie licencjonowana wersja popularnej gry słownej. Co ważne, gra stała się wśród użytkowników tak popularna, że przyciągnęła uwagę firm Mattel i Hasbro, właścicieli praw do Scrabbli. Nie zważając na to, że dzięki Facebookowi gra została znacząco wypromowana, domagali się jej zdjęcia z portalu.

Scrabulous - Pogromca Scrabble?

Scrabulous - Pogromca Scrabble?

Gry społecznościowe polegają głównie na zabawie wraz ze swoimi znajomymi w trybie multiplayer. Niektóre firmy patrzą się na te "casualowe" produkcje z szerszej perspektywy - jak na świetny biznes. Można tu wymienić chociażby Mytopia albo J2Play, które starają się stworzyć społeczności wokół swoich gier. Ich produkcje, rozsiane po różnych portalach społecznościowych, pozwalają na zmagania ludzi związanych z zupełnie różnymi stronami. Wydaje się to bardzo istotne w świecie coraz bardziej zatłoczonym nowymi grami.

Mytopia, mająca swoje siedziby w Dolinie Krzemowej i Izraelu, wypuściła osiem tytułów społecznościowych. Znaleźć je można chociażby na Facebooku, Bebo czy MySpace. Gry te pozwalają użytkownikom na zaawansowaną rywalizację zespołową, z możliwością handlu przedmiotami, wirtualną walutą, etc. Mytopia rozważa także sponsoring, specjalne subskrypcje oraz inne metody na generowanie dodatkowego dochodu. Najprawdopodobniej już w tym miesiącu otworzą oni swoje platformy dla deweloperów.

Bingo Island (MyTopia) - Taka jest przyszłość gier?

Bingo Island (MyTopia) - Taka jest przyszłość gier?

J2Play wybrało inną drogę. Zamiast tworzyć i zarządzać własnymi tytułami, tworzy platformę dla deweloperów mających swoje własne tytuły. Na niej J2Play dodaje społecznościowe elementy takie jak chat, zbieranie różnego rodzaju punktów i odznaczeń, a także możliwość zobaczenia jakie gry polecają znajomi i dodawania ich do swoich ulubionych. Proste narzędzie umożliwia przeniesienie gry na Facebook, Bebo, MySpace, Hi5 czy Orkut w mniej niż pięć minut. J2Play planuje rozszerzyć tą możliwość także na gry na komórki. W wypadku tej firmy, zyski mają pochodzić głównie z reklam.

Inne firmy zajmujące się tą tematyką to Social Gaming Network i Zynga. Rynek stworzył nawet swoją własną konferencję, Social Gaming Summit. Ma ona pomóc w rozwoju branży.

Sukces Second Life, portali społecznościowych i gier online pokazał, że istnieje bardzo duża grupa ludzi, która chce komunikować i bawić się w ten sposób.

Rynek ten jest już postrzegany bardzo poważnie. Stworzony przez Shawna Fanninga portal społecznościowy Rupture (wcześniej znany z Napstera) został właśnie kupiony przez Electronic Arts za 30 milionów dolarów...

Moim zdaniem - Dominik Błaszczykiewicz

Przyznam, że osobiście nie podoba mi się ten cały "casualowy" bełkot - gry dla wszystkich, łatwa obsługa, banalne zadania, proste rozwiązania... I wreszcie wielkie zdziwienie kiedy ukończy się kolejny "wielki tytuł" w kilka godzin lub gdy oprawa graficzna zamiast podziwu budzi śmiech.

Na szczęście GTA IV udowodniło, że zwolenników klasycznych produkcji jeszcze nie brakuje. I dobrze, bo może właśnie dzięki takim premierom za kilka lat nadal będziemy umawiać się na levelowanie w WoWie*... A nie wspólną zabawę w wirtualne kropki.

*lub: "partyjkę w Civkę", "rundkę w Stara", "meczyk w CSa" i dalej według uznania :)

Autorem tekstu jest Larry Borsato (The Industry Standard). Osobisty blog autora znajduje się pod tym adresem. Tytuł i niektóre fragmenty artykułu zostały zmienione. Dodaliśmy też grafiki. Tłumaczenie: Maciej Kluk. Redakcja&Dodatki: Dominik Błaszczykiewicz


Zobacz również